niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
25 czerwca 2017

Mapa katastrofy Tu-154

Dodano: 16.04.2012 [07:16]
Po­nad wszel­ką wąt­pli­wość wia­do­mo już, że do ka­ta­stro­fy do­pro­wa­dzi­ły dwa wstrzą­sy, do któ­rych do­szło, gdy tu­po­lew zo­sta­wił za so­bą słyn­ną „pan­cer­ną” brzo­zę. Do od­kry­cia szcze­gó­łów ostat­nich se­kund lo­tu Tu­-154M z pre­zy­den­tem na po­kła­dzie przy­bli­ża­ją nas usta­le­nia na­ukow­ców z Ame­ry­ki, Au­stra­lii i Pol­ski, pra­cu­ją­cych mi­mo blo­ka­dy ze stro­ny rzą­du. Na za­łą­czo­nej ma­pie sa­te­li­tar­nej za­zna­czy­li­śmy po­ło­że­nie klu­czo­wych dla ka­ta­stro­fy punk­tów wy­ni­ka­ją­cych z pro­wa­dzo­nych przez na­ukow­ców ana­li­z da­nych, a tak­że miejsc, gdzie prze­by­wa­li świad­ko­wie, któ­rzy twier­dzi­li, że wi­dzie­li pło­mień i roz­bły­ski za ogo­nem sa­mo­lo­tu. Te da­ne i re­la­cje świad­ków zo­sta­ły po­mi­nię­te przez ba­da­ją­ce ka­ta­stro­fę in­sty­tu­cje pol­skie i ro­syj­skie.

1. Tzw. pan­cer­na brzo­za

Brzo­za, któ­rą miał ściąć tu­po­lew, w wy­ni­ku cze­go miał stra­cić część le­we­go skrzy­dła. Zda­niem na­ukow­ców nie jest moż­li­we, aby drze­wo o śred­ni­cy 40 cm spo­wo­do­wa­ło ode­rwa­nie skrzy­dła 75-to­no­wej ma­szy­ny, na­wet je­śli przy­jąć, że sa­mo­lot rze­czy­wi­ście je prze­ciął. Dla­te­go brzo­za dla pod­kre­śle­nia ab­sur­du wer­sji MAK okre­śla­na jest ja­ko „pan­cer­na”.



2. Miej­sce, gdzie stał Ni­ko­łaj Bo­din

Le­karz po­go­to­wia Ni­ko­łaj Bo­din to świa­dek, któ­ry stał naj­bli­żej „pan­cer­nej” brzo­zy, oko­ło kil­ku­na­stu me­trów od niej. Bo­din wy­pro­wa­dził swój sa­mo­chód z ga­ra­żu i wła­śnie za­mie­rzał do nie­go wsiąść, by od­je­chać, gdy nad­le­ciał tu­po­lew. Ma­szy­na prze­miesz­cza­ła się tak ni­sko, że po­dmuch po­wie­trza rzu­cił Bo­di­na na zie­mię. Le­żąc na ple­cach, le­karz trzy­mał się drzwi­czek sa­mo­cho­du; bał się, że po­dmuch mo­że od­rzu­cić go da­lej. Jed­no­cze­śnie ob­ser­wo­wał tu­po­le­wa. Miał bar­dzo do­bry wi­dok na je­go le­wą część. Wi­dział, jak za­ha­czył o brzo­zę. Ze­znał po­tem pod­czas prze­słu­cha­nia przed ro­syj­ski­mi pro­ku­ra­to­ra­mi, że sa­mo­lo­to­wi po ze­tknię­ciu z brzo­zą nic się nie sta­ło, nie by­ło wi­dać, by od­pa­dła od nie­go ja­ka­kol­wiek część. Zda­niem Bo­di­na tu­po­lew nie zmie­nił tak­że kie­run­ku lo­tu – a to nam wma­wia­ją ra­por­ty MAK i ko­mi­sji Mil­le­ra.



3. Miej­sce, gdzie stał Ana­to­lij Żu­jew

Ana­to­lij Żu­jew, ko­lej­ny świa­dek ostat­nich se­kund lo­tu tu­po­le­wa, znaj­do­wał się na dro­dze przy ga­ra­żach. Z te­go miej­sca wi­dział sa­mo­lot od ty­łu. Jak twier­dzi, za je­go ogo­nem do­strzegł wiel­ki roz­błysk, przy­po­mi­na­ją­cy ol­brzy­mie żółt­ko jaj­ka. „Jak sa­mo­lot wy­ło­nił się na chwi­lę z mgły, to był to mo­ment, kie­dy za­ry­cza­ły sil­ni­ki, po­wstał sil­ny, ośle­pia­ją­cy błysk. Po tym bły­sku pró­bo­wał na­brać wy­so­ko­ści” – zeznał potem. Tu­po­lew był już wte­dy za brzo­zą, a le­ciał na wy­so­ko­ści co naj­mniej kil­ku­na­stu me­trów nad zie­mią.



4. Miej­sce, gdzie stał Ru­stam

Ru­stam to pra­cow­nik ho­te­lu No­wyj i ko­lej­ny na­ocz­ny świa­dek ostat­nich se­kund lo­tu Tu­-154. Dzie­sią­te­go kwiet­nia 2010 r. pra­co­wał przed bu­dyn­kiem ho­te­lu. Wi­dział prze­la­tu­ją­ce­go tu­po­le­wa na od­cin­ku od brzo­zy do szo­sy. Dzien­ni­ka­rzom eki­py fil­mo­wej po­wie­dział, że sa­mo­lot le­ciał w nor­mal­nej po­zy­cji, ogo­nem do gó­ry, co za­prze­cza teo­rii MAK i ko­mi­sji Mil­le­ra, któ­re twier­dzą, że tu­po­lew wy­ko­ny­wał nad szo­są pół­becz­kę. Ru­stam za­świad­czył po­nad­to, że za ogo­nem Tu­-154 wi­dział przy­po­mi­na­ją­cy ko­me­tę pło­mień dłu­go­ści pa­ru me­trów. Tu­po­lew był wte­dy za brzo­zą. To, co wi­dział Ru­stam, jest zbież­ne z ob­ser­wa­cją Żu­je­wa. Co waż­ne, obaj świad­ko­wie się nie zna­ją. Je­den jest pro­stym, mło­dym ro­bot­ni­kiem, dru­gi do­zor­cą z po­bli­skich za­kła­dów.



5. Miej­sce dwóch wstrzą­sów

Na od­cin­ku po­mię­dzy brzo­zą a TAWS 38 do­szło do dwóch wstrzą­sów. Od­krył je prof. Ka­zi­mierz No­wa­czyk z USA, któ­ry ba­dał pa­ra­me­try z re­je­stra­to­ra lo­tu po­da­ne na wy­kre­sach w za­łącz­ni­kach do ra­por­tu MAK oraz do ra­por­tu ko­mi­sji Mil­le­ra. Cho­dzi o dwa na­głe za­ła­ma­nia przy­spie­sze­nia pio­no­we­go.

Usta­le­nia te po­kry­wa­ją się z wnio­ska­mi ba­dań pro­wa­dzo­nych przez dr. Grze­go­rza Szu­la­dziń­skie­go z Au­stra­lii, któ­ry do­wo­dzi, że głów­ny­mi przy­czy­na­mi ka­ta­stro­fy by­ły dwie eks­plo­zje, ma­ją­ce miej­sce tuż przed lą­do­wa­niem. Jed­na na­stą­pi­ła na le­wym skrzy­dle, dru­ga we­wnątrz ka­dłu­ba. Dru­gi wy­buch spo­wo­do­wał roz­le­głe uszko­dze­nia (przy­po­mi­na­ją­ce wy­wi­nię­te den­ko otwar­tej kon­ser­wy) i roz­człon­ko­wa­nie ka­dłu­ba, a wresz­cie ode­rwa­nie le­we­go skrzy­dła od kor­pu­su sa­mo­lo­tu. Awa­ryj­ne lą­do­wa­nie w za­drze­wio­nym te­re­nie nie mo­że, zda­niem spe­cja­li­sty, spo­wo­do­wać ta­kie­go wy­wi­nię­cia sta­lo­wej kon­struk­cji sa­mo­lo­tu i je­go frag­men­ta­cji na tak drobne kawałki.



6. TAWS 38

Punkt, gdzie znaj­du­ją­cy się w tu­po­le­wie TAWS, dał ostat­ni sy­gnał, tzw. TAWS 38.

Mó­wiąc ogól­nie, TAWS to sys­tem ostrze­ga­nia przed prze­szko­da­mi, ba­zu­ją­cy na da­nych wgra­nych do kom­pu­te­ra oraz na wska­za­niach GPS i wy­so­ko­ścio­mie­rza. Za­in­sta­lo­wa­ny jest w więk­szo­ści uży­wa­nych obec­nie sa­mo­lo­tów i alar­mu­je za­ło­gę przed za­gro­że­nia­mi zwią­za­ny­mi z nie­prze­wi­dzia­nym zbli­ża­niem się do zie­mi. W koń­co­wej fa­zie tra­gicz­ne­go lo­tu tu­po­le­wa TAWS da­wał sy­gna­ły „Ter­ra­in ahe­ad” (zie­mia przed to­bą), a po­tem „Pull up” (wznieś się). Na ko­niec ode­zwał się TAWS 38. By­ło to 140 m w li­nii pro­stej za „pan­cer­ną” brzo­zą.

Ist­nie­nie TAWS 38 po­twier­dza­ją wy­kre­sy w za­łącz­ni­kach do ra­por­tu MAK. Jed­nak sam ra­port MAK, po­dob­nie jak ra­port ko­mi­sji Mil­le­ra, kom­plet­nie go igno­ru­je. Praw­do­po­dob­nie dla­te­go, że TAWS 38 za­prze­cza wer­sji, iż tu­po­lew gwał­tow­nie skrę­cił w le­wo w wy­ni­ku zde­rze­nia z brzo­zą. Prze­ciw­nie, po­twier­dza wer­sję świad­ka Bo­di­na, że sa­mo­lot da­lej le­ciał pro­sto.

Włą­cze­nie TAWS 38 sy­gna­li­zo­wa­ło, że sen­so­ry na go­le­niach kół ode­bra­ły sil­ne ude­rze­nie ty­po­we dla zde­rze­nia kół z zie­mią przy lą­do­wa­niu. Jak mo­gło do te­go dojść? Mu­sia­ło na­stą­pić ude­rze­nie spo­wo­do­wa­ne czymś in­nym. Ra­port MAK i ko­mi­sja Mil­le­ra zu­peł­nie nie od­no­szą się do te­go za­gad­nie­nia.

7. Ob­szar przed szo­są

Za­drze­wio­ny sa­mo­siej­ka­mi ob­szar, któ­ry Ro­sja­nie wy­kar­czo­wa­li w le­cie 2010 r. Na­wie­zio­no tam zie­mię, a te­ren wy­rów­na­no. To w środ­ku te­go te­re­nu znaj­du­je się punkt, gdzie ode­zwał się TAWS 38, dla­te­go ob­szar 8 na­cho­dzi na od­ci­nek opi­sa­ny w punk­cie 7.

Gdy tu­po­lew prze­la­ty­wał nad tym ob­sza­rem, Żu­jew i Ru­stam wi­dzie­li pło­mień za ogo­nem sa­mo­lo­tu.



8. Au­to­ko­mis

Znaj­du­ją­cy się na otwar­tym po­wie­trzu ko­mis uży­wa­nych sa­mo­cho­dów. Ko­mis oto­czo­ny był me­ta­lo­wym par­ka­nem. Tra­gicz­ne­go ran­ka wbi­ły się w nie­go ma­łe frag­men­ty tu­po­le­wa. Je­den z ta­kich sta­lo­wych ele­men­tów prze­le­ciał ko­ło gło­wy sto­ją­ce­go tam czło­wie­ka, omal nie po­zba­wiw­szy go ży­cia. Eki­pa „Mi­sji spe­cjal­nej” we wrze­śniu 2010 r. za­re­je­stro­wa­ła dziu­ry, któ­re po­zo­sta­ły po tych odłam­kach.

Ko­mis obec­nie jest zli­kwi­do­wa­ny. Par­kan zde­mon­to­wa­no.



9. Miej­sca po­ło­że­nia ode­rwa­nej czę­ści skrzy­dła

We­dług MAK i ko­mi­sji Mil­le­ra, frag­ment skrzy­dła ode­rwał się po ude­rze­niu w brzo­zę. Zda­niem prof. Wie­sła­wa Bi­nien­dy, na­ukow­ca z USA, gdy­by rze­czy­wi­ście „pan­cer­na” brzo­za zdo­ła­ła ode­rwać ten frag­ment skrzy­dła, zgod­nie z za­sa­da­mi ae­ro­nau­ty­ki upa­dło­by ono kil­ka­dzie­siąt me­trów wcze­śniej.



10. Miej­sce za­mro­że­nia FMS

FMS to głów­ny kom­pu­ter po­kła­do­wy. Za­si­la­nie FMS za­ni­kło, gdy tu­po­lew znaj­do­wał się ok. 15 m nad zie­mią, kil­ka­dzie­siąt (60–80) me­trów przed miej­scem roz­bi­cia o zie­mię. Fakt ten, po­twier­dzo­ny przez pol­ską pro­ku­ra­tu­rę, zo­stał zi­gno­ro­wa­ny przez MAK i ko­mi­sję Mil­le­ra.



11. Le­wy sta­tecz­nik

Na zdję­ciu sa­te­li­tar­nym z 11 kwiet­nia jest usy­tu­owa­ny co naj­mniej o 20 m da­lej od roz­bi­te­go sa­mo­lo­tu, niż to utrwa­lo­no na na­stęp­nym zdję­ciu z 12 kwiet­nia. Spra­wę od­krył prof. Ka­zi­mierz No­wa­czyk. To ozna­cza, że du­ży, wa­żą­cy po­nad sto ki­lo­gra­mów ele­ment zo­stał w nie­wia­do­mym ce­lu przy­su­nię­ty przez Ro­sjan do po­zo­sta­łych szcząt­ków wra­ku. W tym po­ło­że­niu wid­nie­je na gra­fi­kach w ra­por­cie MAK.



12. Mo­ni­to­ring warsz­ta­tu KIA

Ka­me­ra na ro­gu bu­dyn­ku warsz­ta­tu KIA ma mo­ni­to­ro­wać par­king na­le­żą­cy do KIA. Ale obej­mu­je tak­że po­łać te­re­nu, gdzie do­szło do ude­rze­nia tu­po­le­wa w zie­mię. Pa­rę ty­go­dni przed ka­ta­stro­fą ka­me­ra prze­sta­ła na­gry­wać ob­raz.



13. Miej­sce, gdzie stał Wła­di­mir Sa­fo­nien­ko

Pra­cow­nik warsz­ta­tu KIA na­tych­miast po ka­ta­stro­fie ru­szył na miej­sce zda­rze­nia. To on na­grał ko­mór­ką słyn­ny film, na któ­rym sły­chać strza­ły po­dob­ne do wy­strza­łów z bro­ni pal­nej. Fakt, że za­raz po roz­bi­ciu na­szej ma­szy­ny sły­chać by­ło strza­ły, po­twier­dzi­li mi­li­cjan­ci z ochro­ny lot­ni­ska, któ­rzy po­bie­gli w kie­run­ku samolotu.



14. Po­ste­ru­nek stra­ży po­żar­nej

To stąd ru­szy­ły wo­zy stra­ży do ga­sze­nia ma­łych ognisk na te­re­nie ka­ta­stro­fy. Je­den ze stra­ża­ków po­wie­dział po­tem, że samolot „jesz­cze w po­wie­trzu za­pa­lił się po tym, jak za­ha­czył o drze­wa”.



15. Miej­sce po­sto­ju Ja­ka­-40

Jak­-40 z dzien­ni­ka­rza­mi na po­kła­dzie wy­lą­do­wał 1 godz. 20 mi­nut przed rzą­do­wym tu­po­le­wem. Za­ło­ga cze­ka­ła przy ja­ku na je­go przy­lot. Ar­tur Wosz­tyl i Ra­fał Ko­wa­lecz­ko ze­zna­li, że tuż przed ka­ta­stro­fą sły­chać by­ło, jak ma­szy­na zwięk­sza moc sil­ni­ków do mak­sy­mal­nych ob­ro­tów. Po­tem usły­sze­li wy­bu­chy, a na­stęp­nie dźwięk ga­śnię­cia sil­ni­ków. „Po wszyst­kim na­stą­pi­ła ci­sza”.



16. Miej­sce, gdzie le­ża­ły szcząt­ki ofiar ka­ta­stro­fy

Na miej­scu ka­ta­stro­fy nie pro­wa­dzo­no ak­cji ra­tun­ko­wej. Nie wia­do­mo, na ja­kiej pod­sta­wie, sko­ro wie­le ofiar le­ża­ło twa­rza­mi do zie­mi, a wie­le ciał za­cho­wa­ło się w nie­na­ru­szo­nym sta­nie.

Szcząt­ki ofiar prze­ba­da­no pro­wi­zo­rycz­nie. Pol­scy le­ka­rze nie bra­li udzia­łu w sek­cjach, choć ta­kie za­pew­nie­nia skła­da­ła w kwiet­niu 2010 r. mi­ni­ster zdro­wia Ewa Ko­pacz. Po pseu­do­sek­cjach w Mo­skwie cia­ła za­szy­to, po­zo­sta­wia­jąc w środ­ku śmie­ci. Nie prze­pro­wa­dzo­no ba­dań płuc, nie zro­bio­no rent­ge­na na obec­ność me­ta­li w cie­le. Szcząt­ki wpa­ko­wa­no do wor­ków pla­sti­ko­wych. Świa­to­wej sła­wy ame­ry­kań­ski spe­cja­li­sta pa­to­log prof. Mi­cha­el Ba­den (uczest­ni­czył w au­top­sjach w spra­wie śmier­ci pre­zy­den­ta Ken­ne­dy'ego, Mar­ti­na Lu­te­ra Kin­ga, ca­ra Mi­ko­ła­ja II) w Pol­sce nie zo­stał do­pusz­czo­ny do au­top­sji, któ­re prze­pro­wa­dzo­no po eks­hu­ma­cji szcząt­ków po­sła Prze­my­sła­wa Go­siew­skie­go i pre­ze­sa IPN Ja­nu­sza Kur­ty­ki. Prof. Ba­den zwró­cił uwa­gę na za­nie­cha­nia, któ­rych do­pu­ści­ła się pro­ku­ra­tu­ra – po eks­hu­ma­cji nie zro­bio­no np. rent­ge­na szcząt­ków.



17. Miej­sce, gdzie zło­żo­no szcząt­ki wra­ku

Za­raz po ka­ta­stro­fie wrak sa­mo­lo­tu pod­da­no pro­wa­dzo­nej świa­do­mie de­wa­sta­cji. Do niszcze­nia uży­to ko­pa­rek (zgnia­ta­nie, roz­cią­ga­nie, odła­my­wa­nie po­szcze­gól­nych ele­men­tów), pił tar­czo­wych (cię­cie tak istot­nych ele­men­tów, jak lot­ki czy prze­wo­dy hy­drau­licz­ne), ło­mów (wy­bi­ja­nie szyb). Na­stęp­nie szcząt­ki zło­żo­no na otwar­tym po­wie­trzu na pły­cie bocz­nej lot­ni­ska. Naj­więk­sze z nich uło­żo­no w ob­ry­sie sa­mo­lo­tu. Ty­sią­ce drob­nych frag­men­tów, któ­rych nikt na­wet nie za­mie­rzał ba­dać, rzu­co­no bez­ład­nie, jak złom, na wspól­ną pry­zmę.

Przez pierw­sze pół ro­ku szcząt­ki wra­ku le­ża­ły bez żad­nej osło­ny pod go­łym nie­bem. Po­tem pro­wi­zo­rycz­nie przy­kry­to je plan­de­ka­mi woj­sko­wy­mi. W kra­jach za­chod­nich szcząt­ki segre­gu­je się, pod­da­je ba­da­niom che­micz­nym, na­stęp­nie na szkie­le­cie od­bu­do­wu­je się ma­szy­nę, by wska­zać miej­sce nie­ty­po­wych dla zwykłego wy­pad­ku lot­ni­cze­go od­kształ­ceń.



(fot. Rafał Dzięciołowski, Andrzej Hrechorowicz, Bruno Neumann, Misja specjalna, Wikimedia, Digital Globe)



MAPA KATASTROFY TU-154

Autor: 
Anita Gargas
Źródło: 
Gazeta Polska
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl