Pamięci wojsk balonowych

Orzeł zrywający się do lotu, pomnik na przedwojennej fotografii / znadniemna.pl

  

Uchwała, udzielająca zgodę na odbudowę Pomnika Żołnierzy Wojsk Balonowych w Parku Miejskim na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu, została przyjęta na sesji rady. Monument ma być wierną repliką Pomnika Żołnierzy Wojsk Balonowych, zdobiącego Park Miejski w Toruniu przed wojną i ma być odbudowany oraz odsłonięty w tym samym miejscu w 2020 roku. Autorem pomnika jest słynny przedwojenny artysta rzeźbiarz, kresowiak spod Orszy Michał Kamieński.

Z inicjatywą odnowienia Pomnika Żołnierzy Wojsk Balonowych w Toruniu wystąpiło Towarzystwo Miłośników Torunia, a pracami rekonstrukcyjnymi, które poprzedza ogłoszona już publiczna zbiórka środków na odnowienie pomnika, zajmuje się powołany przez Towarzystwo Miłośników Torunia Komitet Organizacyjny Odbudowy Pomnika Żołnierzy Wojsk Balonowych. Szacowany koszt wiernej rekonstrukcji monumentu, wykonanej na podstawie zachowanej przedwojennej dokumentacji, wynosi ok. 300 tysięcy złotych. Trwa zbiórka społeczna. Podczas prezentacji projektu odbudowy pomnika na posiedzeniu sesji Rady Miasta Torunia przedstawiciel Towarzystwa Miłośników Torunia zaznaczył:

Naszym zamiarem jest przywrócenie wyjątkowego monumentu, który od maja 1937 r. do czasu zniszczenia go przez niemieckiego okupanta w 1939 r. był ozdobą Parku Miejskiego na Bydgoskim Przedmieściu. Poświęcono go pamięci żołnierzy polskich wojsk balonowych poległych na polu walki w pierwszych latach istnienia odrodzonej Polski (1918-1920). Stanowił on jednocześnie symbol związków Torunia z przedwojenną aeronautyką i wojskami balonowymi. To właśnie nasze miasto – jako jedyne w całej II Rzeczpospolitej – było przez cały okres międzywojenny siedzibą batalionu balonowego, tu również funkcjonowała Szkoła Podchorążych Wojsk Balonowych i odbywały się liczne pokazy i zawody baloniarskie.

Przedwojenne projekty pomnika

Reprezentant Towarzystwa Miłośników Torunia podkreślał także, iż zdobiący przed wojną Park Miejski w Toruniu Pomnik Żołnierzy Wojsk Balonowych, to pierwszy polski pomnik, który stanął w Toruniu po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Cechował się wysokimi walorami artystycznymi, gdyż był dziełem renomowanego rzeźbiarza Michała Kamieńskiego, którego rodzony brat mjr Konstanty Andrzej Kamieński w okresie 1934-1939 był dowódcą 1. Batalionu Balonowego.

Michał Kamieński, rzeźbiarz

Według inicjatorów przywrócenia Toruniowi jednej z najważniejszych miejskich pamiątek sprzed wojny, w toruńskim archiwum zachowała się kompletna dokumentacja projektowa i techniczna pomnika, włącznie z fotografią gipsowego modelu zrywającego się do lotu orła, który wieńczył monument. Pozwala to na przeprowadzenie wiernej rekonstrukcji pomnika.

Dla Polaków na Białorusi inicjatywa odbudowy w Toruniu Pomnika Żołnierzy Wojsk Balonowych jest o tyle ważna, że wiąże się z imieniem autora rekonstruowanego pomnika – pochodzącego z tamtych stron wybitnego przedwojennego artysty rzeźbiarza Michała Kamieńskiego.

Michał Kamieński urodził się 13 sierpnia 1893 roku w zaścianku Glakowo w ujeździe orszańskim Imperium Rosyjskiego w rodzinie szlacheckiej Aleksandra Kamieńskiego herbu Rola i Michaliny z Burło-Budzickich. Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, w maju 1914 roku, ukończył Połocki Korpus Kadetów, a w sierpniu tegoż roku został wcielony do Armii Rosyjskiej, otrzymując stopień podporucznika. Był kilkakrotnie ranny. 21 listopada 1917 w Mińsku przystąpił do 1. Korpusu Polskiego pod dowództwem generała Józefa Dowbor-Muśnickiego. Z momentu rozformowania korpusu w maju 1918 roku wraz z innymi kolegami – dowborczykami wyjechał do Warszawy, gdzie wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej, a później do Wojska Polskiego. Kamieński został oficerem Wojsk Technicznych i Samochodowych. Po wielu latach służby w wojsku, we wrześniu 1928 roku, w stopniu majora przeszedł w stan spoczynku i skupił się na swojej pasji artystycznej – malarstwie i rzeźbieniu posągów. Jego dłutu zawdzięczamy m.in.: Pomnik Dowborczyków, zdobiący przed wojną Wybrzeże Kościuszkowskie w Warszawie, pomnik Ignacego Jana Paderewskiego, dotąd znajdujący się w warszawskim Parku Ujazdowskim oraz stojący na Placu Powstańców Warszawy Pomnik Napoleona.

Pomnik Dowborczyków przed Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Michał Kamieński był autorem wielu posągów, popiersi i obrazów, w tym – portretów i rzeźbionych podobizn wybitnych ludzi, których często znał osobiście. W Warszawie przeżył prawie całą okupację niemiecką, w czasie Powstania Warszawskiego został schwytany przez Niemców, rozstrzelany i pogrzebany w nieznanym miejscu. Wielu jego krewnych, pozostałych na terenie Związku Radzieckiego, zostało rozstrzelanych przez NKWD bądź wysłanych do GUŁAG-u w czasach represji stalinowskich.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Igor Stankiewicz/Znadniemna.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Zamiast rozwodu… może dostać dożywocie

Zdjęcie ilustracyjne / Tumisu CC0

  

Przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga ruszył proces 59-letniego Leszka K. Mężczyzna oskarżony jest o usiłowanie zabójstwa swojej żony na kilka dni przed rozprawą rozwodową. Oskarżony twierdzi, że dźgnął kobietę nożem, bo dosypała mu leków do herbaty. Za usiłowanie zabójstwa Leszkowi K. grozi dożywocie.

Pierwsza rozprawa odbyła się dziś. Składowi orzekającemu w sprawie Leszka K. przewodniczy sędzia Joanna Zaremba. Do zdarzenia doszło w lutym tego roku. Mężczyzna przyjechał do Wołomina z Finlandii, gdzie od dłuższego czasu pracował. W rodzinne strony ściągnęła go założona przez żonę sprawa rozwodowa.

Prokurator Radosław Masłosz z Prokuratury Rejonowej w Wołominie zarzuca Leszkowi K., że 2 lutego, „będąc pod wpływem alkoholu”, „działając w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia”, zamachnął się na żonę kuchennym nożem i „usiłował dźgnąć ją w brzuch”. Trafił w rękę, bo kobieta się zasłoniła. Kolejnym ciosom zapobiegł dorosły syn pary. Oskarżony miał tego samego dnia grozić pozbawieniem życia także znajomym żony, których powołała na świadków w sprawie rozwodowej.

- Zrozumiałem zarzuty. Nie przyznaję się, będę składał wyjaśnienia – powiedział Leszek K. Tłumaczył, że konflikt między nim a żoną nie wynikał ze złożonego przez nią pozwu rozwodowego, ale z braku porozumienia w sprawie podziału majątku. - Domagałem się spłaty 130 tysięcy. Rodzina nie chciała mi tego oddać – wyjaśnił.

Według jego relacji 2 lutego żona rozpuściła mu „jakieś środki psychotropowe” w herbacie. Miał po nich stracić przytomność. Następnie kobieta „wywołała awanturę, podczas której została ranna”. Twierdził także, że małżonka była „w zmowie z policjantami, którzy brali udział w interwencji”. Stronniczy, zdaniem oskarżonego, był także stawiający mu zarzuty prokurator. Oskarżony uważa, że żona dosypała mu leków do herbaty, żeby się na nim zemścić. Mówił, że obawiał się z jej strony prowokacji, ponieważ wcześniej znalazł „dokumenty obciążające żonę” i złożył na nią zawiadomienie do urzędu skarbowego. Zarzekał się, że nigdy nie groził kobiecie pozbawieniem życia. - Zostałem wrobiony (…) Nie widzę powodu, dlaczego miałbym odbywać jakąś karę – twierdził K.

Pytany, jak doszło do sytuacji, w której jego żona została ranna od noża, odpowiedział: - Może to było z mojej winy, a może sama się nadziała. Nie pamiętał, żeby to on pierwszy zaatakował.

51-letnia pokrzywdzona inaczej zapamiętała tamten wieczór. Twierdziła, że odkąd próbowała rozstać się z mężem, wielokrotnie jej groził, straszył, mówił, że wszystko nagrywa. 2 lutego wróciła z synem do domu. Usłyszała, że w kuchni mąż tłucze szkło. Rozpętała się awantura. Kobieta wybiegła na klatkę schodową, prosiła sąsiadkę o wezwanie pomocy. - Wtedy zorientowałam się, że mąż jest tuż za mną, idzie w moją stronę, a ja nie mam gdzie uciec – zeznała.

- Mąż doszedł do mnie, zamachnął się tym nożem. Zrobiłam unik, zasłoniłam się ręką. Po chwili się zorientowałam, ze leje się krew – powiedziała pokrzywdzona. W sądzie zeznała, że w uniknięciu kolejnego ciosu pomógł jej dorosły syn, który odciągnął ojca i pomógł matce w ucieczce. Kobieta z synem zabarykadowali się w mieszkaniu do czasu przyjazdu policji.

- Mąż powiedział do syna, że jak wróci, to skończy, co zaczął – zeznała. Kobieta powiedziała, że choć Leszek K. nie osiągnął swojego zamiaru, uczynił z niej osobę niesprawną fizycznie. - Ręka dalej nie jest sprawna, kilka miesięcy byłam na zwolnieniu, chodzę na rehabilitację – podała do protokołu.

Kolejna rozprawa odbędzie się w piątek. Sąd planuje przesłuchać m.in. syna pary, który zapobiegł tragedii 2 lutego. Za usiłowanie zabójstwa Leszkowi K. grozi dożywocie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl