Notariusze podejrzani o wyłudzenia i lichwiarskie pożyczki. Sąd: Mogą dalej wykonywać swój zawód

zdjęcie ilustracyjne / fot. Piotr Galant/Gazeta Polska

  

Sąd Rejonowy w Gdańsku uchylił decyzję prokuratury o zawieszeniu w prawie wykonywania zawodu pięciorga notariuszy w związku ze śledztwem dotyczącym oszustw. Orzeczenie jest prawomocne. Notariusze są podejrzani o popełnienie przestępstw związanych z udzielaniem lichwiarskich pożyczek i wyłudzaniem nieruchomości od osób będących w trudnym położeniu.

O postanowieniu sądu, który rozpatrywał zażalenie notariuszy na decyzję prokuratury, poinformowała dzisiaj Monika Cichowska z Biura Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Zarówno posiedzenia sądu (sąd rozpatrywał oddzielnie każde zażalenie), jak i jego orzeczenie, było niejawne.

Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Maciej Załęski powiedział PAP, że sąd uchylając decyzję prokuratury o zawieszeniu w prawie wykonywania zawodu notariuszy, potwierdził jednocześnie samą zasadność stawianych im zarzutów.

Pięciu notariuszom (czterech mężczyzn i jedna kobieta) postawiono łącznie 120 zarzutów, m.in. pomocnictwa w oszustwach i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Korzyścią, jaką mieli - zdaniem prokuratury - odnieść, były taksy notarialne pobierane od pokrzywdzonych - łącznie na ponad 105 tys. zł.

Wobec pięciu notariuszy - czterem z Wybrzeża i jednemu z Warszawy - Prokuratura Regionalna w Gdańsku wystąpiła też wcześniej o areszt.

Na aresztowanie notariuszy nie zgodziły się sądy dwóch instancji. Sąd rejonowy uzasadniając odmowę aresztu wskazał, że nie zostało uprawdopodobnione popełnienie przez notariuszy przestępstwa. Z kolei sąd okręgowy, do którego odwołała się prokuratura uznał, że prawdopodobieństwo takie istnieje, nie widział jednak konieczności zastosowania takiego środka zapobiegawczego. Prokuratura zastosowała wtedy inne środki zapobiegawcze - poręczenie majątkowe i zawieszenie w prawie wykonywania zawodu. Podejrzani złożyli do sądu zażalenie na to postanowienie.

Po postawieniu w maju zarzutów pięciu notariuszom (to wobec nich prokuratura wystąpiła o areszt, sąd nie uwzględnił wniosku) w połowie czerwca prokuratura dostarczyła Radzie Izby Notarialnej w Gdańsku kopie postanowień o postawieniu zarzutów. Śledczy chcieli, by gdańska Rada podjęła kroki dyscyplinarne wobec czterech podejrzanych; sprawą warszawskiego notariusza zajmuje się Rada Izby Notarialnej w Warszawie.

Rada gdańskiej Izby po zapoznaniu się z dokumentacją orzekła w sierpniu, że ze względu na to, iż prokuratura zanonimizowała dokumenty, nie może wszcząć postępowań dyscyplinarnych wobec notariuszy.

W październiku Prokuratura Regionalna w Gdańsku w śledztwie związanym z oszustwami, wskutek których wiele osób straciło domy i mieszkania, postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków kolejnemu - szóstemu notariuszowi. Osoba ta została zawieszona w wykonywaniu zawodu, nałożono na nią także poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł. Kolejna podejrzana w tej sprawie, to kobieta wykonująca zawód rejenta w Trójmieście. Postawiono jej 10 zarzutów dotyczących niedopełnienia obowiązków służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Grozi za to do 10 lat więzienia.


Poza notariuszami w prowadzonym od 2016 r. śledztwie zarzuty przedstawiono też 15 osobom działającym - według prokuratury - w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Grupa miała wyszukiwać osoby w ciężkiej sytuacji finansowej i proponować im pożyczki pod zastaw nieruchomości.

Pożyczki były udzielane na wysoki procent (w aktach notarialnych od 10 do 20 proc., ale faktycznie - nawet na 80 proc.), a umowy zawierały najczęściej warunki niekorzystne dla pożyczkobiorców. Wielu z nich nie miało świadomości, że podpisując umowę, mogą stracić swoje mieszkanie lub dom.

W maju prokuratura podawała, że pokrzywdzonych zostało ponad 400 osób, a wartość utraconych przez nich nieruchomości przekracza 20 mln zł. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czegoś takiego w postępowej Europie nie zobaczymy! Te rzeźby w Katarze robią wrażenie

rzeźby / youtube.com/printscreen

  

Dojeżdżający do jednego ze szpitali w Katarze od niedawna mogą podziwiać nietypowe widoki. To 14 rzeźb rozwijającego się dziecka w łonie matki. Dzieło budzi różne emocje, ale jedno jest pewne - w Europie czegoś takiego nie zobaczymy.

Dzieło zostało stworzone przez brytyjskiego artystę Damiena Hirsta. 14 ogromnych rzeźb z brązu przedstawia rozwój dziecka od poczęcia do narodzin. Cykl rzeźb o nazwie "The Miraculous Journey" (Cudowna podróż" kończy się figurą noworodka.

Rzeźby znajdują się przy wjeździe do nowego szpitala pediatrycznego w Sidrze w Doha.

Stworzono je już w 2013 r., ale zostały ukryte do czasu oficjalnego otwarcia szpitala pod koniec listopada bieżącego roku.

Internauci zwracają uwagę, że takich kontrowersyjnych rzeźb z pewnością nie zobaczymy w "postępowej Europie". 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: theguardian.com, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl