"Kobiety niepodległości" w kwaterze głównej NATO

Legia Kobieca we Lwowie, pluton legionistek, 1918 / fot. Biblioteka Narodowa/POLONA

  

W kwaterze głównej NATO w Brukseli otwarto w piątek wystawę "Kobiety niepodległości", pokazującą udział kobiet w walce o niepodległość Polski w okresie zaborów, podczas I i II wojny światowej oraz w opozycji demokratycznej w czasach PRL.

W otwarciu ekspozycji wzięli udział: zastępczyni sekretarza generalnego Sojuszu Północnoatlantyckiego Rose Gottemoeller, ambasador Polski przy NATO Marek Ziółkowski, a także dyplomaci i przedstawiciele państw wchodzących w skład Sojuszu Północnoatlantyckiego.

To wspaniała demonstracja tego, jak ważny jest udział kobiet dla naszego bezpieczeństwa i obrony

 - powiedziała podczas inauguracji wystawy Gottemoeller. Zwracała uwagę na konieczność pracy na rzecz równouprawnienia kobiet i mężczyzn we wszystkich działaniach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Musimy usunąć bariery uniemożliwiające pełne uczestnictwo kobiet w naszym Sojuszu, naszych krajowych siłach i naszej kwaterze głównej

- apelowała.

Jej zdaniem sylwetki polskich kobiet niepodległości powinny być inspiracją do pracy w tym kierunku. Na ekspozycji przybliżone są sylwetki kobiet, z których jedynie część jest szeroko znana. Niektóre z bohaterek wystawy wymagają przedstawienia ich w historyczno-społecznym kontekście, zwłaszcza zagranicznemu odbiorcy.

Na planszach przedstawiono takie postaci jak m.in. Emilia Plater, Eliza Orzeszkowa, Maria Curie-Skłodowska, Cecylia Śniegocka, Irena Kosmowska, Wanda Gertz, Halina Konopacka, Alicja Dorabialska, Elżbieta Zawacka, Maria Stypułkowska-Chojecka, Wiktoria Ulma, Irena Sendlerowa, Danuta Siedzikówna "Inka", Halina Mikołajska, Anna Walentynowicz i Alina Pieńkowska.

Poprzez tę wystawę chcemy pokazać drogę do odzyskiwania niepodległości i udział w niej przede wszystkim kobiet

 - powiedział Polskiej Agencji Prasowej ambasador Polski przy NATO Marek Ziółkowski. Jak tłumaczył, Polska jest w Sojuszu Północnoatlantyckim od 1999 r., dlatego jest zrozumiałe, że chce również w jego kwaterze głównej uświetnić setną rocznicę odzyskania niepodległości.

W tej chwili Sojusz zapewnia nam realne gwarancje bezpieczeństwa, dlatego w takich dniach, gdy w Polsce przypominamy stulecie niepodległości, uznaliśmy, że także w organizacjach międzynarodowych, tutaj w NATO, powinniśmy dać znać o tej rocznicy

- podkreślił Ziółkowski.

Celem ekspozycji jest zwrócenie uwagi na to, że nie byłoby niepodległej, silnej i demokratycznej Polski bez zaangażowania pokoleń Polek, które stawiały czoła nie tylko trudnej codzienności w obliczu zaborów, wojny i opresji, ale także podejmowały się, na równi z mężczyznami, aktywnej walki o wolność. "To jest fragment naszej walki o niepodległość, niepokazywany może tak często, ale ważny" - zaznaczył ambasador.

Tematyka ekspozycji została powiązana z szeroko rozumianą emancypacją kobiet na ziemiach polskich. Polki uzyskały prawa wyborcze sto lat temu. Zastępczyni sekretarza generalnego NATO przypominała, że były one jednymi z pierwszych w Europie. Prawa wyborcze kobiet w Polsce zadeklarował Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, który został utworzony w Lublinie, w nocy z 6 na 7 listopada 1918 roku. Jego premierem był jeden z liderów Polskiej Partii Socjalistycznej Ignacy Daszyński.

Opowieść o kobietach niepodległości, ich działaniach, sukcesach ma być też pretekstem do zapoznania odbiorcy z historią Polski od upadku Rzeczypospolitej w końcu XVIII wieku, aż po powstanie "Solidarności" i obalenie rządów komunistycznych. Wystawa będzie prezentowana na wewnętrznej agorze nowej siedziby NATO do końca miesiąca. Wcześniej była pokazywana m.in. w siedzibie ONZ w Nowym Jorku, Chinach, na Ukrainie czy w Turcji.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl