Gdy książę Karol zostanie królem...

książę Karol / Dan Marsh CC BY-SA 2.0

  

Książę Walii Karol zapowiedział, że po ewentualnym objęciu tronu ograniczy zaangażowanie w sprawy bieżące. Jak zaznaczył w wywiadzie dla BBC, "nie jest głupi" i rozumie różnice między pozycją następcy tronu i króla.

Książę Karol skończy w najbliższą środę 70 lat. Z tej okazji telewizja publiczna BBC wyemitowała specjalny film dokumentalny pokazujący kulisy jego codziennej pracy. Kamery stacji towarzyszyły mu przez rok, próbując lepiej poznać przyszłego króla.

Pytany o swoje zaangażowanie społeczne - m.in. rzecznictwo na rzecz kształcenia architektów, przeciwdziałania zmianom klimatu i ochrony zwierząt - syn królowej Elżbiety II podkreślił, że w brytyjskiej konstytucji "jest tylko miejsce dla jednego suwerena, nie dwóch", więc jako książę Walii może cieszyć się ograniczającym wprawdzie jego działania, ale luźniejszym protokołem.

- Należy robić to, co wydaje się odpowiednie. Nic nie jest zapisane i to sprawia, że to jest interesujące, pozostaje pewnym wyzwaniem i jest oczywiście dość skomplikowane - tłumaczył.

Komentując pojawiające się regularnie spekulacje, że być może zechce kontynuować ten styl pełnienia funkcji nawet po objęciu tronu po śmierci matki, Karol zapewnił, że to "nonsens". Podkreślił, że będzie musiał się wpisać "w parametry konstytucyjne" nowej roli.

Jednocześnie odrzucił zarzuty, że przez swoje działania wielokrotnie angażował się w sprawy wychodzące poza zwyczajowy zakres kompetencji członków rodziny królewskiej. Jak tłumaczył, traktuje swoje interwencje jako "motywujące", wskazując m.in. na troskę o warunki życia i szanse rozwojowe młodych ludzi z trudnych środowisk.

W 2015 roku brytyjski Sąd Najwyższy zdecydował m.in. o ujawnieniu prowadzonej na przestrzeni lat korespondencji księcia Karola z urzędującymi ministrami rządu w Londynie, w których zwracał im uwagę na kwestie bliskie jego sercu. Część komentatorów krytykowało go za taką działalność, wskazując na konieczność neutralności politycznej rodziny królewskiej, ale następca tronu argumentował - uzyskując poparcie większości opinii publicznej - że jego sugestie nie miały charakteru partyjnego.

Kwestia publicznego zaangażowania księcia Walii była wielokrotnie podnoszona w kulturze, m.in. w sztuce teatralnej Mike'a Bartletta "Król Karol III", w której po objęciu urzędu obecny następca tronu wywołuje rządowy skandal dotyczący wolności mediów i jest zmuszony do abdykacji. W 2017 roku telewizja publiczna BBC wyemitowała adaptację telewizyjną sztuki, która pierwotnie była wystawiana w Teatrze Almeida.

92-letnia królowa Elżbieta II jest najdłużej panującym brytyjskim monarchą w historii - zasiada na tronie przez ponad 66 lat. W efekcie książę Karol jest następcą tronu, który najdłużej w historii rodziny królewskiej czeka na koronę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl