Komorowski będzie świętował z Jaśkowiakiem. A co z Wałęsą?

Bronisław Komorowski / By Wojciech Grzędziński - Strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=27837983

  

Były prezydent Bronisław Komorowski 11 listopada weźmie udział w obchodach imienin ulicy św. Marcin w Poznaniu; w czasie uroczystości wręczy klucz do bram miasta św. Marcinowi. Niewykluczone, że w Poznaniu pojawi się Lech Wałęsa; na pewno nie będzie Aleksandra Kwaśniewskiego i Donalda Tuska.

Prezydent Jacek Jaśkowiak zaprosił na obchody 11 listopada do Poznania b. prezydentów Lecha Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego, zaproszenie skierował też do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Daria Kulczewska z poznańskiego magistratu poinformowała, że przyjazd do stolicy Wielkopolski potwierdził dotąd jedynie Komorowski; wiadomo, że nie będą mogli przybyć Donald Tusk i Aleksander Kwaśniewski.

- Czekamy na decyzję prezydenta Lecha Wałęsy, która może być podjęta w ostatniej chwili. Przez wzgląd na wcześniejsze zobowiązania, w poznańskich uroczystościach nie weźmie udziału prezydent Aleksander Kwaśniewski, o czym poinformował w oficjalnej odpowiedzi do prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Z podobnych względów nie przyjedzie też przewodniczący Rady Europejskiej – podkreśliła Kulczewska.

W listach do b. prezydentów i szefa Rady Europejskiej Jaśkowiak zwrócił uwagę na specyfikę obchodów 11 listopada w stolicy Wielkopolski. Ten dzień, poza Świętem Niepodległości, świętowany jest także jako imieniny ulicy Święty Marcin. Mieszkańcy Poznania i turyści zjadają wówczas rogale świętomarcińskie i biorą udział w tradycyjnym korowodzie, który poprowadzi Święty Marcin na koniu. W przemarszu przez centrum miasta weźmie udział ok. 400 osób: animatorzy, artyści uliczni, muzycy, grupy rekonstrukcyjne, przedstawiciele organizacji pozarządowych i szkół.

Imieniny ulicy św. Marcin odbywają się w Poznaniu niezależnie od Narodowego Święta Niepodległości. W tym roku będą jednak miały szczególny charakter w związku ze 100-leciem odzyskania przez Polskę niepodległości. Organizatorzy zapowiadają nie tylko bogatszy niż zwykle program obchodów, ale i większą liczbę patriotycznych akcentów w trakcie korowodu.

Oficjalne uroczystości związane ze Świętem Niepodległości odbywać się będą jako "Piknik historyczny 1918-2018", organizuje je wojewoda wielkopolski. W tej części uroczystości prezydent Komorowski nie będzie uczestniczył. Weźmie w nich udział prezydent Jaśkowiak.

Kulczewska poinformowała, że Komorowski w niedzielę weźmie udział w briefingu z prezydentem Poznania, zwiedzi wystawę "Wolność to dopiero początek" w Centrum Kultury Zamek, później będzie uczestniczył w wydarzeniach związanych z imieninami ulicy św. Marcin. Wraz z prezydentem Jaśkowiakiem przekaże Świętemu Marcinowi klucze do miasta; następnie obaj udadzą się na stoisko Fundacji Pomocy Wzajemnej Barka, gdzie będą częstować uczestników obchodów gęsiną.

Jaśkowiak nie zaprosił na wspólne świętowanie do Poznania prezydenta Andrzeja Dudy. Stwierdził, że jednym z powodów był fakt, że prezydent łamie konstytucję.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl