Hymn z wieży Bazyliki Mariackiej z okazji Święta Niepodległości

Bazylika Mariacka / By Mach240390 [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)], from Wikimedia Commons

  

70. Krakowska Lekcja Śpiewania najważniejszych polskich pieśni, hymn państwowy zagrany z wieży Bazyliki Mariackiej oraz zapalenie płomienia niepodległości na Kopcu Kościuszki - to elementy obchodów Święta Niepodległości, które rozpoczną się w sobotę w Krakowie.

Współorganizowane przez Małopolski Urząd Wojewódzki obchody stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości w Krakowie rozpoczną się w sobotę od pikniku wojskowego "Służymy Niepodległej" na Rynku Głównym. Następnie odbędą się tam gry miejskie pod hasłem "Ocalić od zapomnienia". W godzinach wieczornych zapalony zostanie płomień niepodległości na Kopcu Kościuszki, a także odbędzie się koncert "Od marzeń do niepodległości" w siedzibie PTG "Sokół".

W niedzielę główne uroczystości rozpocznie składanie kwiatów przy pomniku Żołnierzy Polski Walczącej. Następnie o godz. 10 w katedrze wawelskiej ks. abp Marek Jędraszewski odprawi mszę świętą. Na Wawelu również nastąpi wspólne odśpiewanie hymnu narodowego w ramach akcji "Niepodległa do hymnu!". Uczestnicy uroczystości z Wawelu udadzą się w patriotycznym pochodzie na plac Jana Matejki, gdzie przy Krzyżu Katyńskim, na placu im. ojca Adama Studzińskiego nastąpi złożenie kwiatów.

Następnie uroczystości przeniosą się przed grób Nieznanego Żołnierza. Tam też nastąpi uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych. Wydarzenie zakończy się uroczystą defiladą, która przejdzie ulicą Basztową.

Melodia "Mazurka Dąbrowskiego", grana przez strażaków-hejnalistów w niedzielę w samo południe popłynie także z wieży Bazyliki Mariackiej. Cztery zwrotki hymnu zagrają na trąbkach ogniomistrz Łukasz Włodarczyk i starszy strażak Jarosław Stelmach. Na płycie Rynku pod hejnalicą zaśpiewa go chór. W ramach akcji hymn rozbrzmi w ponad 500 miejscach świata.

Również w niedzielę na krakowskim Rynku zabrzmią najważniejsze polskie pieśni i piosenki. Wszystko w ramach jubileuszowej, 70. Krakowskiej Lekcji Śpiewania pod hasłem "Radosna Niepodległości", która rozpocznie się o godz. 17. Honorowy patronat nad koncertem objął prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Z kolei Muzeum Narodowe w Krakowie z okazji zbliżającego się święta, w ramach akcji "Weekend niepodległościowy" udostępni do darmowego zwiedzania wszystkie wystawy czasowe oraz galerie stałe. W gmachu głównym będzie można zobaczyć m.in. cieszącą się ogromną popularnością wystawę "Wyspiański" oraz otwartą tydzień temu ekspozycję "Niepodległość. Wokół myśli historycznej Józefa Piłsudskiego".

W sobotę muzeum zaprasza na zajęcia dla rodzin z dziećmi "Niepodległa, czyli jaka?" oraz na premierę spektaklu przygotowanego przez Teatr Jednej Miny "123". I w sobotę, i w niedzielę po wystawie "Niepodległość" oprowadzać będą jej kuratorzy.

Śpiewniki, plakaty, ulotki i fotografie będą czekać na pasażerów "patriotycznego tramwaju", który 11 listopada 2018 r. od 10.30 do 14.30 pojedzie wokół krakowskich Plant. Pasażerowie tramwaju zamiast biletów otrzymają śpiewniki pieśni patriotycznych z wkładką prezentującą miejsca i ludzi na Krakowskim Szlaku Niepodległości.

Natomiast w krakowskim Parku im. H. Jordana uczczeni zostaną "ojcowie niepodległości": Ignacy Daszyński, Roman Dmowski, gen. Józef Haller oraz Wincenty Witos, których popiersia odsłonięte zostaną w sobotę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl