100-lecie utworzenia rządu Daszyńskiego

/ Stanisław Lentz

  

100 lat temu, 7 listopada 1918 roku, w Lublinie utworzony został Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej – znany również jako rząd Ignacego Daszyńskiego lub rząd lubelski. Już 12 listopada Daszyński przekazał władzę Józefowi Piłsudskiemu.

Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej powstał na terenach okupowanych wcześniej przez Austrię. Jego premier, Ignacy Daszyński, należał do założycieli i przywódców Partii Robotniczej, utworzonej w 1890 r. we Lwowie.

Od 1893 r. był on redaktorem ukazującego się w Krakowie socjalistycznego „Naprzodu”. Kierowane przez niego pismo charakteryzował ostry i agresywny styl, powodujący częste konfiskaty, procesy sądowe, a nawet kościelną ekskomunikę. W 1897 r. wybrano go do Rady Państwa w Wiedniu, gdzie pełnił funkcję przewodniczącego klubu Związku Posłów Socjalno-Demokratycznych. W wiedeńskim parlamencie zasiadał aż do 1918 r. Zasłynął w nim jako wybitny mówca, poddający bezwzględnej krytyce panującą w Galicji sytuację społeczną, gospodarczą i polityczną.

W 1906 r. w czasie rozłamu w PPS poparł PPS-Frakcję Rewolucyjną przeciw PPS-Lewicy. Należał do zwolenników działań podejmowanych przez Józefa Piłsudskiego w celu budowy kadr przyszłego wojska polskiego. Wspierał wobec władz austriackich istniejące na terenie Galicji organizacje „Strzelca" i „Związku Strzeleckiego". Poparł również ideę powołania Polskiego Skarbu Wojskowego.

Po wybuchu I wojny światowej, na początku sierpnia 1914 r., założył mundur strzelecki i przyłączył się na krótko do I Kompanii Kadrowej. Po powrocie do Krakowa, aktywnie uczestniczył w tworzeniu powstałego 16 sierpnia 1914 r. Naczelnego Komitetu Narodowego. W listopadzie 1914 r., po ewakuacji NKN do Wiednia, stał się członkiem jego Komisji Wykonawczej. W styczniu 1915 r., reprezentując NKN, wyjechał do Berlina, gdzie przekonywał do Legionów Polskich, spotykając się m.in. z gen. Helmutem von Moltke.

Po utworzeniu w Krakowie 28 października 1918 r. Polskiej Komisji Likwidacyjnej początkowo wszedł w skład jej prezydium, po kilku dniach jednak wycofał się z PKL.

W nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. stanął na czele Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej w Lublinie, którego ministrami byli m.in. Wacław Sieroszewski, Tomasz Arciszewski, Stanisław August Thugutt i Edward Rydz-Śmigły.

Program rządu przedstawiono w manifeście, w którym mówiono o równouprawnieniu obywateli pod względem politycznym, w tym prawach wyborczych dla kobiet, a także o wolności sumienia, słowa, zgromadzeń, zrzeszeń i strajków. Zapowiedziano ośmiogodzinny dzień pracy. Postulowano nacjonalizację kopalń i wielkiej własności ziemskiej.

Kształt przyszłego państwa polskiego określono jako demokratyczną republikę parlamentarną. Zapowiadano powszechne wybory do Sejmu. Na wiadomość o powrocie 10 listopada do Warszawy Piłsudskiego, uwolnionego z więzienia w Magdeburgu, Daszyński wraz z rządem lubelskim oddał mu się do dyspozycji.

Tak wspominał to Daszyński: "W poniedziałek 11 listopada zawiadomił mnie płk Śmigły, że ma połączenie telefoniczne z Piłsudskim w Warszawie, który mówił z nim w pałacu Kronenberga! Poleciłem w tej chwili połączyć się z pałacem Kronenberga i rzeczywiście usłyszałem w telefonie głos Piłsudskiego, chociaż wydał mi się osłabionym i zmęczonym. Zapowiedziałem na wieczór mój przyjazd do Warszawy. Serce przepełniała radość z powodu uwolnienia komendanta i nadzieja, że teraz może zjednoczyć się cała Polska. /.../ Koło godziny 10 wieczorem mogłem wreszcie powitać Piłsudskiego i jego szefa sztabu. Piłsudski miał żółtą, niezdrową cerę twarzy, wskutek szesnastu miesięcy więzienia w Magdeburgu. Był mocno zdenerwowany i bardzo zmęczony. Po długich rozmowach zdecydował, że powierza mi utworzenie gabinetu. Miał wówczas faktyczną władzę i był rzeczywistym naczelnikiem państwa, bo nie tylko regencja mu ją oddała, ale naród cały ją bez protestu uznał. ("Rok 1918 we wspomnieniach mężów stanów, polityków i wojskowych", Warszawa 1987)

Po nieudanej próbie budowy koalicyjnego gabinetu 17 listopada Daszyński ustąpił na rzecz Jędrzeja Moraczewskiego. W skład jego rządu weszło kilku ministrów z rządu lubelskiego.

Po kolejnych wyborach parlamentarnych w 1928 r. Daszyński wybrany został marszałkiem Sejmu, zwyciężając wskazanego przez marszałka Piłsudskiego byłego premiera Kazimierza Bartla. Przemawiając w Sejmie tuż po głosowaniu, Daszyński oświadczył: „Wysoka Izbo! Dramatyczne posiedzenie dzisiejsze zakończyło się wyborem, który przyjmuję i po 30 z górą latach pracy parlamentarnej uważam za najchlubniejsze odznaczenie obywatelskiej służby. Jako Marszałek Sejmu będę strzegł praw i godności tej Wysokiej Izby, kierując się na urzędzie marszałkowskim zasadami słuszności i sprawiedliwości. Wiem dobrze, że moje urzędowanie marszałkowskie nie będzie funkcją beztroskiego życia. Polityki marszałkowskiej i żadnej innej uprawiać nie będę. Polityka jest rzeczą walczących często ze sobą stronnictw, ale nigdy Marszałka Sejmu”.

Przejmując obowiązki marszałka, Daszyński zrezygnował z pełnienia funkcji partyjnych.

W październiku 1929 r., broniąc zasad demokracji parlamentarnej, stanowczo odmówił otwarcia sesji sejmowej w obecności ponad stu uzbrojonych oficerów towarzyszących marszałkowi Piłsudskiemu. W 1930 r. jako marszałek Sejmu wsparł działania opozycji antysanacyjnej, tzw. „Centrolewu", wysyłając m.in. depeszę solidaryzującą się z obradującym w Krakowie Kongresem Obrony Prawa i Wolności Ludu.

Zmarł w nocy z 30 na 31 października 1936 r. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Program rządu Daszyńskiego był różnie oceniany przez współczesnych, ale wiele z jego postulatów realizowano w późniejszych latach. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl