Plejada gwiazd zaśpiewa Niepodległej. Koncert już w sobotę!

Jedną z gwiazd na Stadionie Narodowym będzie zespół Maleo Reggae Rockers / fot. Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

Koncert dla Niepodległej 10 listopada PGE Narodowym będzie transmitowany przez TVP1 o godz. 20.15, a o godz. 21.45 retransmitowany na antenach - TVN i Polsat - poinformował we wtorek na konferencji prasowej w Warszawie wiceminister kultury Jarosław Sellin. To wydarzenie bez precedensu - ocenił.

We wtorek na stadionie PGE Narodowym odbyło się spotkanie prasowe na temat najważniejszych wydarzeń obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Uczestniczyli w nim, oprócz wiceministra kultury, dyrektor Biura Programu "Niepodległa" Jan Kowalski, reżyser koncert Bolesław Pawica oraz drugi reżyser koncertu i współautor scenariusza Mariusz Cieślik.

Sellin poinformował, że koncert na stadionie zainicjuje centralne obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Koncertu wysłucha ponad 40 tys. osób na stadionie oraz, jak mówił, Sellin - "miliony Polaków śledzących to wydarzenie w środkach masowego przekazu".

Wszyscy Polacy będą mogli obejrzeć transmisję koncertu w trzech najważniejszych telewizjach w Polsce. To jest rzecz bez precedensu, były różne wydarzenia o charakterze powiedzmy religijnym albo sportowym, kiedy się zdarzało, że wszystkie trzy wielkie telewizje transmitowały to samo wydarzenie, ale wydarzenia kulturalnego jeszcze takiego nie było, żeby wszystkie trzy telewizje najważniejsze w Polsce się zdecydowały na taką transmisję

- podkreślił Sellin.

Poinformował, że na TVP1, TVP Polonia będzie transmitowało koncert o godz. 20.15, a na dwóch stacjach komercyjnych - TVN i Polsat koncert będzie retransmitowany od godz. 21.45. Zaznaczył, że retransmisje zaczną się jeszcze przed zakończeniem koncertu. Koncertu będą mogli także posłuchać słuchacze Programu 1 Polskiego Radia i Radio Plus. Ocenił, że to będzie "niezwykłe widowisko słowno-muzyczne; będzie to taka koncertowa podróż przez ostatnie 100 lat historii Polski".

Transmisja TV koncert rozpocznie się o godz. 20.15, po orędziu prezydenta Andrzeja Dudy, ale już od 19.30 widzów rozgrzewał będzie zespół Maleo Rege Rockers, który zachęci do wspólnego śpiewania znanych i lubianych polskich utworów kojarzących się z okresem międzywojennym i ważnymi momentami polskiej historii.

Dyrektor Biura Programu "Niepodległa" przekazał dziennikarzom, że udział w koncercie potwierdzili prezydent Andrzej Duda wraz z pierwszą damą Agatą Kornhauser-Dudą, premier Mateusz Morawiecki, a także wicepremier, minister kultury Piotr Gliński. Zaproszeni zostali także wszyscy byli prezydenci i premierzy, ale potwierdzenia są jeszcze zbierane.

W trakcie koncertu wykonanych zostanie 28 utworów w nowych aranżacjach. Łącznie na scenie wystąpi 30 artystów i osiem zespołów. "od samego początku chcieliśmy, żeby to była opowieść o 100 latach polskiej historii w piosenkach; żeby nie trzeba było za wiele mówić, tylko to, co niezbędne, żeby za nas to powiedzieli artyści i muzyka, bo chyba nie ma bardziej uniwersalnego języka niż muzyka" - podkreślił Cieślik.

Koncert na PGE Narodowym rozpocznie Natalia Sikora piosenką "Widziałam ja orła na niebie" z repertuaru Teresy Haremzy. Piosenkarka, podobnie jak w wersji oryginalnej, wykona ją a cappella. Piosenka została nagrana 12 grudnia 1981 r., w przeddzień stanu wojennego, a jej słowa stały się symbolem nadziei dla walczących z komunistyczną władzą.

Jak informują organizatorzy, podczas koncertu nie zabraknie piosenek legionowych: "Białe róże", "Wojenko, Wojenko", "Szara Piechota", "Przybyli Ułani pod okienko" oraz "My pierwsza brygada", które przypomni Mała Armia Janosika. Następnie, jak podali organizatorzy, "z pól bitewnych przeniesiemy się na sale kinowe i dancingi II RP". Z Warszawską Orkiestrą Sentymentalną publiczność zaśpiewa "Tylko we Lwowie". Ducha Hanki Ordonówny przywoła Aleksandra Kurzak piosenką "Miłość Ci wszystko wybaczy", a część poświęconą dwudziestoleciu międzywojennemu zakończy Andrzej Lampert śpiewając nieśmiertelny przebój Mieczysława Fogga "Ta ostatnia niedziela".

W najczarniejsze chwile polskiej historii minionego wieku wprowadzi nas Zespół Pieśni i Tańca "Mazowsze", a wojenną poezję w wersji śpiewanej zaprezentują Natalia Nykiel i Misia Furtak. Jan Młynarski i Warszawskie Combo Taneczne przeniosą nas do powstańczej Warszawy, śpiewając piosenki zagrzewające do walki mieszkańców stolicy 74. lata temu. Pod warszawskim niebem ponownie zabrzmi "Warszawianka", "Warszawskie dzieci", "Marsz Mokotowa", "Siekiera Motyka" oraz "Pałacyk Michla". Stanisława Celińska wzruszy nas niezapomnianym utworem Ludwika Starskiego "Warszawo ma".

Utwór do słów Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i z muzyką Tadeusza Sygietyńskiego "Ukochany kraj", pamiętany zapewne przez starsze pokolenie z apeli i akademii szkolnych, wykonają wspólnie raper L.U.C., Rebel Babel Ensemble oraz kwartet Tulia. Ta, niewątpliwie nowatorska wersja utworu z roku 1953, nada mu współczesny kontekst.

Do lat 60. przeniesie publiczność tanecznie Maryla Rodowicz z towarzyszeniem chóru Sound’n’Grace. Królowa polskiej estrady zaśpiewa "Kulig", "O mnie się nie martw", "Dwudziestolatki" oraz "Tak bardzo się starałam". Nastrój zabawy podtrzymają Kamil Bednarek, Milo Curtis i Dariusz Malejonek.

Ciemniejsze oblicze PRL-u przypomną Skubas, Sławek Uniatowski, Olga Szomańska, Michał Kowalonek, Mateusz Ziółko, Natalia Szroeder i Kasia Moś. W wykonaniu Krystyny Prońko usłyszymy utwór barda Solidarności Jacka Kaczmarskiego "Mury", a Jan Pietrzak przypomni własną piosenkę - "Żeby Polska była Polską".

W dalszej części "Koncertu dla Niepodległej" publiczność usłyszy m.in. Adama Bałdycha, Krzysztofa i Wojciecha Cugowskich, Ewę Farnę, Igora Herbuta, Sebastiana Karpiel-Bułeckę, Pawła Kukiza, Marka Piekarczyka, Damiana Ukeje oraz zespół SBB.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl