Pomnik Marszałka, który zniszczyli hitlerowcy

/ tygodnikzamojski.pl

  

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego odsłonięto w w Zamościu z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Podobny pomnik stał tu przed II wojną światową, ale został zniszczony przez hitlerowców.

Marszałek Piłsudski powrócił do Zamościa dzięki wielkiej pracy społecznego komitetu budowy pomnika.

– powiedział szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

Kasprzyk podkreślił, że pomnik skłania do refleksji nad tym, jaki jest testament „tego, który dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek”. Przywołał w tym kontekście wiersz „Wyrok pośmiertny” Kazimierza Wierzyńskiego poświęcony przesłaniu Piłsudskiego, w którym mówi on m.in: „skazuję was na wielkość, bez niej zewsząd zguba”.

Józef Piłsudski zarażał tamte pokolenia i musi zarażać nas tym marzeniami i snem o wielkiej Polsce, którą będą szanować przyjaciele i obawiać się wrogowie, bo bez tej wielkości – powtórzmy za Wierzyńskim – zewsząd zguba. 

– mówił Kasprzyk, dodając, iż największą zasługą Józefa Piłsudskiego jest to, że „potrafił wybudzić Polaków z nocy niemocy”, która zapadła nad Polską po powstaniu styczniowym. „Nauczył Polaków, że chcieć to móc, że trzeba stawiać sobie cele, które wydają się nie do osiągnięcia”.

List do uczestników uroczystości skierował też minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Jesteśmy wdzięczni Józefowi Piłsudskiemu za doprowadzenie Polski do wolności. Dziękujemy za budowanie silnego organizmu państwowego na ziemiach odebranych zaborcom, za organizowanie patriotycznego wojska polskiego, przygotowanie skutecznego zbrojnego oporu przeciwko najazdowi bolszewickiemu w 1920 r.

– napisał minister Błaszczak.

Pomnik Piłsudskiego usytuowany jest na placu przed Klubem Batalionowym. Postać Marszałka odlana z brązu o wysokości ok 2,7 m, ustawiona jest na postumencie z granitu o wysokości 5 m. Autorem pomnika jest artysta rzeźbiarz Marek Maślaniec. Na pomniku widnieje napis:

Józefowi Piłsudskiemu Marszałkowi Polski w setną rocznicę odzyskania niepodległości mieszkańcy Zamościa.

 

Ten dzień, w którym Polacy mogli powiedzieć 100 lat temu: Jesteśmy wolni! zawdzięczamy Józefowi Piłsudskiemu, który już za życia stał się symbolem i legendą a jedyny cel, jaki mu przyświecał to (..) było dobro naszej ojczyzny.

– mówił przewodniczący obywatelskiego komitetu budowy pomnika Tomasz Włodarczyk. Podkreślił on, że miejsce, w którym usytuowany został pomnik, nie jest przypadkowe. Nieopodal tego miejsca na terenie wojskowych koszar żołnierze 3. Pułku Artylerii Legionów oraz 9. Pułku Piechoty Legionów, ufundowali pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego, który odsłonięto 13 lipca 1933 roku. Monument ten został zniszczony w 1942 roku przez hitlerowców.

W 1933 r. pomnik Józefa Piłsudskiego autorstwa Jakuba Juszczyka stanął na terenie ówczesnych koszar. Fot. Archiwum Państwowe w Zamościu

W 2015 roku w Zamościu powstał obywatelski komitet odbudowy pomnika. „Odbudowa pomnika nie była nakazem administracyjnym. Mieszkańcy przyszli i powiedzieli: chcemy mieć znowu pomnik. I mamy” – mówił prezydent Zamościa Andrzej Wnuk.

Uroczystości w Zamościu towarzyszyło wręczenie osobom zasłużonym w odbudowę pomnika medali „Pro Bono Poloniae” i „Pro Patria” nadanych przez Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dzieje.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl