Polskie dzieci za mało ćwiczą

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/TeroVesalainen

  

Ponad 25 proc. dzieci w wieku 12–13 lat, które nie mają żadnej dodatkowej aktywności fizycznej poza lekcjami WF-u, ma nieprawidłową masę ciała. Projekt badawczy #zacznijodlekkiej przeprowadzony wśród polskich nastolatków wykazał, że regularne ćwiczenia fizyczne są zarówno kluczem do zdrowia fizycznego, jak i osiągnięcia sukcesu w przyszłości. Zdaniem ekspertów w tej kwestii jednak dużo jest jeszcze do zrobienia. Konieczna jest także zmiana sposobu odżywiania. W jadłospisie dzieci brakuje bowiem warzyw i owoców, a dominują cukry proste.

#zacznijodlekkiej to projekt, który został przeprowadzony przez Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie, Polski Związek Lekkiej Atletyki (PZLA) oraz Nestlé Polska. Badaniem objęto ponad tysiąc nastolatków – dziewcząt i chłopców w wieku 12–13 lat z różnych regionów kraju. Połowa z nich uczestniczyła w programie Lekkoatletyka dla każdego (LDK).

– W 2017 roku postanowiliśmy sprawdzić, jaki wpływ ma regularna aktywność fizyczna na kondycję i wzrost nastolatków w Polsce. W ramach projektu badawczego #zacznijodlekkiej porównaliśmy dzieci, które aktywnie uczestniczą w programie edukacyjnym Lekkoatletyka dla każdego z ich kolegami w tym samym wieku i z tego samego miejsca zamieszkania, które nie ćwiczą w żadnym tego typu programie. To był cel badania – sprawdzić, jaki jest wpływ regularnej aktywności fizycznej na nastolatków, na ich ciało, na kondycję 

– mówi agencji informacyjnej Newseria Blanka Mellova, kierownik Centrum ds. Żywienia, Zdrowia i Wellness w Nestlé Polska.

Nastolatki były porównywane między innymi pod kątem budowy ciała i sprawności fizycznej, sposobu odżywiania oraz kompetencji społeczno-emocjonalnych. Badanie potwierdziło, że uprawianie sportu pomaga w utrzymaniu prawidłowych parametrów fizycznych, w tym m.in. masy ciała i obwodu talii. U ok. 80 proc. ćwiczących w ramach LDK były one w normie. Pod względem wydolności fizycznej lepiej wypadła młodzież z dużych miast – zarówno ćwicząca, jak i niećwicząca. Przeczyłoby to zatem powszechnemu przekonaniu, że w mniejszych miejscowościach żyje się aktywniej.

– Tylko niecałe 9 proc. dzieci, które regularnie ćwiczą dwie godziny tygodniowo, ma nieprawidłową masę ciała, mówimy tutaj o nadwadze i otyłości. Natomiast wśród dzieci, które nie ćwiczą regularnie poza zajęciami WF w szkole, ten odsetek wynosi 25,5 proc., czyli co czwarty nastolatek ma nieprawidłową masę ciała – mówi Blanka Mellova. – U polskich nastolatków od dekad obserwujemy ciągły wzrost stosunku masy ciała w porównaniu do wzrostu. Jeżeli porównujemy to do danych europejskich, to Polska jest mniej więcej w środku stawki. Nie należymy do państw, gdzie ten odsetek jest bardzo duży.

Z badania wynika, że aktywność fizyczna nie zawsze idzie w parze z prawidłowym odżywianiem. Pomimo teoretycznie wyższej świadomości na temat jego roli, u młodzieży ćwiczącej w ramach LDK regularne uprawianie sportu nie przekłada się na przestrzeganie właściwych nawyków żywieniowych. Obie badane grupy nastolatków przede wszystkim spożywają za dużo cukrów prostych. Ale to nie są ich jedyne grzechy żywieniowe.

– Najważniejszy z nich jest taki, że jedzą za mało warzyw – tylko trzy porcje dziennie, a rekomendowanych jest pięć. Poza tym piją za mało mleka – tylko jedną porcję dziennie, a rekomendowane są trzy – mówi Blanka Mellova.

Dlatego też duże zadanie stoi przed rodzicami, którzy od wczesnych lat życia dziecka powinni kształtować w nim prawidłowe nawyki żywieniowe.

– To rodzic decyduje o tym, co dziecko ma w swoim tornistrze jako drugie śniadanie, co zje na obiad czy kolację. Będzie to bardzo ważnym zadaniem dla nas, żeby dotrzeć do rodziców. Program edukacyjny Lekkoatletyka dla każdego skupia się również na budowaniu odpowiednich nawyków żywieniowych wśród dzieci – mówi Blanka Mellova.

Eksperci tłumaczą, że życiowy sukces pomagają osiągnąć m.in. otwartość, umiejętność pracy w zespole, wiara we własne możliwości i realizację zamierzonych celów. A z badania wynika, że regularne uprawianie sportu kształtuje i wzmacnia tzw. profil mistrza. Charakteryzowało się nim 30 proc. osób ćwiczących w ramach LDK – to o 8,5 pkt proc. więcej niż w grupie niećwiczącej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: newseria.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl