Ratujmy lidera PSL

  

Każdy, kto interesuje się polityką, wie, że Polskie Stronnictwo Ludowe to nie jest partia, a raczej coś w rodzaju spółdzielni politycznej, która za poparcie oferuje liczne przywileje. Ten klientelizm jest oczywisty i czyni wielkie szkody w kraju.

Mając najlepszy nawet pomysł, nie dostaniesz pieniędzy, wszyscy będą ci rzucać administracyjne kłody pod nogi, bo w tym czasie wsparcie musi otrzymać ktoś, kto ma legitymację z zieloną koniczynką. Wiedzieliśmy o tym od dawna, ale co ciekawe, wie to dobrze też Władysław Kosiniak-Kamysz, który oficjalnie mówi o wielkim dorobku PSL, a w zaciszu Sowy i Przyjaciół narzeka, że nikt nie przychodzi do niego z politycznymi problemami i pomysłami, a jedynie z kwestiami personalnymi. Jest tylko jeden sposób, żeby ulżyć w cierpieniu prezesowi ludowców. Iść w niedzielę na wybory i wybrać kogoś innego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Nienawidzę tego, ale tak trzeba

  

Zupełnie przypadkiem powstał krótki cykl poświęcony wadom polskiej prawicy, no to w podsumowaniu ostatni, ale bardzo ważny raz. Po wyborach okazało się, że prawica nie umie cieszyć się ze zwycięstwa, natomiast od znacznie dłuższego czasu jest problem z uznaniem porażki.

W żadnej grze, również w polityce, nie można non stop wygrywać. Porażka jest naturalną częścią rywalizacji i największemu mistrzowi czy też mistrzowskiej drużynie nigdy nie udaje się zachować czystego konta. Przegrywa każdy z każdym, ale nie każdy robi z tego straszny dramat. Wyborcy PiS mają tę słabość, że chcą wszystko albo nic, co dobitnie widać na moim ulubionym froncie walki z „najwyższą kastą”. Obiektywna ocena wojny jest taka, że PiS wygrało bitwę o prokuraturę, Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądowniczą, Izbę Dyscyplinarną oraz Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Wróg śmiertelny utrzymał jeden przyczółek i jest nim pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wraz z przyległymi sędziami PRL-u. Trudno, stało się, ale to jedna przegrana bitwa, a nie wojna. Po wyborach samorządowych opozycja ochoczo zamieniłaby swoje „zwycięstwo” na „porażkę” PiS, a jeszcze bardziej chciałaby zamiany w sądownictwie. Dlatego proszę i zaklinam, nie róbmy głupstw i nie podnośmy szkodliwych alarmów. Jako radykał i zapiekły przeciwnik „wymiaru sprawiedliwości” stwierdzam, że w zastanych okolicznościach i czasie więcej wygrać się nie da. Musimy zrobić krok w tył, wygasić front z UE i kastą, bo na straszeniu polexitem zyskują wrogowie Polski. Celem numer jeden jest w tej chwili druga kadencja parlamentarna i z ciężkim sercem, a także zgagą, trzeba temu celowi podporządkować małą porażkę z „najwyższą kastą”. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl