Szpilka o walce z Wachem. "Walka o być albo nie być"

Artur Szpilka / By Przemek Garczarczyk - https://www.youtube.com/watch?v=qQeZuY3eb0w (5:37), CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47045974

  

"To dla nas walka o wszystko, o być albo nie być" - powiedział Artur Szpilka na konferencji prasowej przed zaplanowanym na 10 listopada w Gliwicach pojedynkiem z Mariuszem Wachem. Obaj bokserzy są byłymi pretendentami do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.

"To dla nas wydarzenie prestiżowe, przede wszystkim z powodu poziomu sportowego. Rękawice skrzyżuje bowiem dwóch topowych polskich zawodników w królewskiej kategorii wagowej" - zapowiedział walkę Jacek Szelągowski, wiceprezes KnockOut Promotions.

Wach (33-3, 17 KO) w 2012 roku przegrał na punkty ze słynnym Ukraińcem Witalijem Kliczką, a Szpilkę (21-3, 15 KO) cztery lata później znokautował Amerykanin Deontay Wilder. Obaj wciąż marzą o kolejnych głośnych starciach na arenie międzynarodowej.

"Boks uczy pokory, ring czasem brutalnie weryfikuje oczekiwania. To dla nas walka o wszystko, o być albo nie być. Ona wiele wyjaśni w polskim boksie. Szanuję Mariusza i wiem, że muszę wspiąć się na wyżyny, aby go pokonać" - podkreślił Szpilka.

Mający na koncie wiele wybryków pięściarz tym razem był bardzo spokojny. Zapewnił, że to nie efekt jego koleżeńskich relacji z Wachem, ale zmiana podejścia do nadchodzących walk.

"To było zwykłe marnowanie sił. Teraz jestem jak kot - oszczędzam energię, żeby zaatakować z impetem" - powiedział.

"U mnie spokój będzie do samego końca. Nie interesuje mnie nazwisko rywala, tylko konkretne informacje o nim. W tym przypadku jest to mający 190 cm wzrostu mańkut" - przyznał natomiast Wach.

Podczas "KnockOut Boxing Night 5" w Gliwicach odbędzie się łącznie osiem walk zawodowych. Pasa WBC wagi super półśredniej będzie broniła Ewa Piątkowska (11-1, 4 KO). Organizatorzy nie zdradzili jeszcze kto będzie jej rywalką. Zaprezentuje się również m.in. Maciej Sulęcki (26-1, 10 KO).

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Byli policjanci prawomocnie skazani. Mieli bezpodstawnie używać paralizatora

Zdjęcie ilustracyjne / Jan Sroda/Gazeta Polska

  

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tamtejszego sądu rejonowego, który skazał na kary więzienia trzech byłych już policjantów. Byli oskarżeni o bezprawne użycie paralizatora.

W styczniu tego roku lubelski sąd rejonowy, który rozpatrywał tę sprawę w pierwszej instancji, uznał b. policjanta Marcina G. winnym znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad dwiema zatrzymanymi osobami przez rażenie ich paralizatorem. Skazał go za to na trzy lata więzienia.

Dwaj inni byli funkcjonariusze - Piotr D. i Łukasz U. - zostali skazani na kary po roku więzienia za przyzwolenie na znęcanie się nad zatrzymaną osobą.

Od wyroków odwołali się obrońcy wszystkich oskarżonych, a także prokurator.

"Wszystkie wniesione w sprawie apelacje okazały się bezpodstawne i stąd, nie zasługiwały na uwzględnienie"

– powiedziała w uzasadnieniu dzisiejszego wyroku sądu okręgowego sędzia Dorota Janicka.

Jak dodała, sąd rejonowy prawidłowo przeprowadził postępowanie i właściwie ocenił materiał dowodowy.

"W sprawie jest szereg dowodów, które wprost świadczą o winie wszystkich oskarżonych"

– zaznaczyła sędzia.

Sąd Okręgowy wprowadził jedynie niewielkie poprawki w treści orzeczenia, ale zasądzone kary pozostały bez zmian. W procesie odwoławczym sąd jeszcze raz przeanalizował zapisy monitoringu z izby wytrzeźwień, gdzie miało dojść do znęcania się nad zatrzymanymi. W ocenie sądu odwoławczego ten zapis potwierdza ustalenia sądu pierwszej instancji. Sędzia podkreślała, że użycie paralizatora nie było jednokrotne, tylko wielokrotne. Łączyło się również z poniżaniem.

Sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione, że funkcjonariusz III komisariatu lubelskiej policji, 41-letni Marcin G., kilkakrotnie raził nielegalnie posiadanym paralizatorem dwie osoby zatrzymane do wytrzeźwienia w czerwcu ubiegłego roku, podczas Nocy Kultury w Lublinie. Miał je razić paralizatorem w genitalia.

Przy rażeniu paralizatorem jednego z zatrzymanych byli obecni dwaj inni funkcjonariusze z tego samego komisariatu, 38-letni Piotr D. i 36-letni Łukasz U. Nie przeszkodzili oni w znęcaniu się nad poszkodowanym - uznał sąd.

Oprócz kary więzienia dla Marcina G. sąd pierwszej instancji orzekł także zakaz wykonywania zawodu policjanta na sześć lat, a wobec Piotra D. i Łukasza U. - po cztery lata. Marcin G. ma zapłacić poszkodowanym łącznie 50 tys. zł tytułem nawiązki, zaś Piotr D. i Łukasz U. po 5 tys. zł.

Uzasadniając orzeczenie, sędzia Jarosław Dul podkreślał, że dowodem wyjściowym dla ustalenia winy oskarżonych była obdukcja lekarska jednego z pokrzywdzonych, obywatela Francji, 30-letniego Igora C. Lekarz stwierdził w ramach oględzin rany, które mogły być skutkiem użycia paralizatora. U oskarżonego Marcina G. w szafce na komisariacie znaleziono prywatną latarkę z paralizatorem, taką samą, jaką miał on przy sobie w Noc Kultury w izbie wytrzeźwień, co zarejestrował monitoring.

Wszyscy trzej oskarżeni zostali usunięci z policji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl