Jak walczyć z otyłością u dzieci?

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/TeroVesalainen

  

Aktywność fizyczna, odpowiednia dieta, właściwa opieka lekarska, w skrajnych przypadkach operacja zmniejszenia żołądka – to niektóre sposoby zapobiegania i leczenia otyłości u dzieci, o których będą dyskutować w Chorzowie (Śląskie) specjaliści z różnych dziedzin medycyny.

Konferencję "Otyłość wieku rozwojowego – od przyczyn do konsekwencji" zorganizowano po raz drugi. W tym roku przewodnim tematem dyskusji będzie poszukiwanie skutecznych metod terapii tej coraz częstszej choroby populacji wieku rozwojowego.

- Leczenie otyłości to zagadnienie interdyscyplinarne, dlatego do udziału w konferencji zaprosiliśmy zarówno lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i lekarzy specjalistów, jak i dietetyków, fizjoterapeutów, psychologów i innych ekspertów zajmujących się leczeniem tej trudnej w praktyce choroby - podkreślił przewodniczący komitetu organizacyjnego konferencji dr hab. Paweł Matusik, endokrynolog z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Uczestnicy dwudniowego spotkania będą mówić o roli aktywności fizycznej i właściwego żywienia w leczeniu otyłości u dzieci. Zaplanowano również wykłady dotyczące suplementacji i tego, na ile naprawdę może ona pomóc w walce z otyłością. Inny panel dyskusyjny będzie poświęcony wykorzystaniu nowych mediów i technologii w leczeniu tej choroby. Ponadto uczestnicy konferencji będą rozmawiać o powiązaniach otyłości z innymi chorobami – cukrzycą, nowotworami czy nadciśnieniem.

Poprzednia konferencja poświęcona otyłości wieku rozwojowego odbyła się na Śląsku dwa lata temu. W jej trakcie uczestnicy mogli obserwować na żywo trzy pokazowe operacje bariatryczne laparoskopowej rękawowej resekcji żołądka u dzieci z tzw. otyłością olbrzymią, ważących ok. 150 kg. Przeprowadził je prof. Marc Michalsky, chirurg dziecięcy z Nationwide Children's Hospital w Columbus (USA). Asystowali mu specjaliści z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Operacje przeszło wówczas troje nastolatków - dwie dziewczyny i chłopiec; zabiegi zakończyły się pomyślnie. Jak mówił wówczas prof. Michalsky, w Stanach Zjednoczonych operacje bariatryczne u nastolatków to standard. Ocenił, że dzięki takim zabiegom istotnie poprawia się stan zdrowia tych młodych ludzi, również jeśli chodzi o inne choroby. "Równie ważne jest, że zyskują oni szansę na lepsze życie w przyszłości - znajdą lepszą pracę, będą aktywni, będą wchodzić w związki" - podkreślał amerykański lekarz. W Polsce takie zabiegi u pacjentów pediatrycznych należą do rzadkości, rocznie decyduje się na nie zaledwie kilka osób.

Problem otyłości u dzieci dostrzegają samorządy. W ubiegłym roku w Sosnowcu miejskim programem walki z otyłością objęto ok. 2 tys. uczniów I klas szkół podstawowych. Realizatorem finansowanych przez samorząd działań było miejscowe Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II. Uczniowie przechodzili badania przesiewowe (pomiar masy ciała, wzrostu, obliczanie BMI - body mass index - wskaźnik masy ciała, oraz pomiar ciśnienia tętniczego). Prowadzona była też akcja edukacyjna dla rodziców. Drugi etap programu, adresowany do dzieci z wykrytymi nieprawidłowościami, obejmował indywidualne konsultacje z czterema specjalistami - lekarzem, psychologiem, dietetykiem i specjalistą aktywności fizycznej. Eksperci prowadzili też warsztaty dla rodziców.

Wcześniej program wsparcia mieszkańców w utrzymaniu optymalnej wagi rozpoczął się w Mysłowicach, gdzie działania w tym zakresie były adresowane do dorosłych w wieku od 35 do 60 lat. Program obejmował konsultacje z dietetykiem, lekarzem, trenerem lub rehabilitantem oraz bezpłatny karnet na basen i do klubu fitness. Chodziło przede wszystkim o pomoc w zmianie nawyków żywieniowych i zachęcenie do zwiększenia aktywności fizycznej osób otyłych.

Organizatorem rozpoczynającej się chorzowskiej konferencji jest Katedra i Klinika Pediatrii i Endokrynologii Dziecięcej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Patronat nad wydarzeniem objęli: rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach prof. Przemysław Jałowiecki, prezydent Katowic Marcin Krupa oraz dyrektor Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach Marian Kreis.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Śmierć ks. Jerzego – męczennik za prawdę

  

„Zrób coś, niech przestanie szczekać!” – tymi słowami 13 września 1984 r. zwrócił się do Czesława Kiszczaka, ministra spraw wewnętrznych, Wojciech Jaruzelski, I sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i premier rządu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Dotyczyły one pewnego niepokornego księdza z pewnej warszawskiej parafii. W systemie totalitarnym słowa satrapy stają się normą prawną: resort spraw wewnętrznych zajął się na serio „szczekaniem” księdza. Półtora miesiąca później został wyłowiony z Wisły. Mimo upływu 34 lat wciąż nie znamy prawdy o Jego męczeńskiej śmierci.

Wersja oficjalna toruńska

Dziewiętnastego dnia października 1984 r. trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa (Grzegorz Piotrowski. Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala), do szpiku kości zatroskanych o losy Polski Ludowej, postanowiło przemówić do rozumu księdzu Jerzemu Popiełuszce, wikariuszowi warszawskiej parafii św. Stanisława Kostki, który nienawistnie – nie dostrzegając dobrej woli władz partyjnych i państwowych, które wprowadziły stan wojenny dla dobra Polaków – jątrzył, judził i podżegał. Ośmielał się mówić o prawdzie, sprawiedliwości, cytując św. Pawła wołał, że zło należy dobrem zwyciężać. Nieświadomie przeszkadzał w realizacji planów: gdy władze partyjne i państwowe chciały pogrzeb zakatowanego, przez nieznanych sprawców oczywiście, Grzegorza Przemyka przekształcić w antyrządową demonstrację, ksiądz Popiełuszko wezwał zebranych, by śmierć niewinnego chłopaka uczcili w milczeniu. Pochód szedł w martwej ciszy.(...)

Esbecy dążący do obciążenia Księdza Jerzego fałszywymi zarzutami, na procesie ze łzami w oczach i łamiącym się głosem mówili, że płakali z bezsilności nad bezkarnością księdza, że oni, stróże prawa i praworządności nie mogli pogodzić się z tym, że ksiądz Popiełuszko „stoi ponad prawem”. Porwali więc go, gdy wracał z Bydgoszczy do Warszawy, wcisnęli do bagażnika fiata 125p, kilkukrotnie zatrzymywali się i katowali swego więźnia kijami, które – oczywiście przypadkiem – mieli w aucie, następnie związali mu nogi łącząc je sznurem z pętlą na szyi, tak, że każdy ruch powodował duszenie. Na koniec wrzucili ciało do Wisły z tamy we Włocławku. Na procesie prokurator twierdził, że to postępowanie Księdza Jerzego sprowadziło na niego śmierć, oskarżał księdza, ofiarę ohydnej zbrodni, że doprowadził swych zabójców do ostatecznej desperacji: „Ekstremalna postawa i działalność księdza Jerzego Popiełuszki zrodziły nie mniej szkodliwą ekstremę…" mówił. W procesie na ławie oskarżonych zasiadło trzech bezpośrednich sprawców zbrodni oraz ich przełożony Adam Pietruszka. Wszyscy otrzymali wysokie wyroki – najwyższy, 25 lat, dowódca grupy, Grzegorz Piotrowski. Wszyscy wyszli na wolność przed czasem.

Wersja nieoficjalna logiczna

Pół objętości tego numeru zajęłoby spisanie tych rzeczy, które się z wersją procesową nie zgadzają. Wyliczmy najważniejsze tylko: po pierwsze psy tropiące podjęły ślad w miejscu zatrzymania samochodu księdza przez esbeków, poprowadziły około 300 metrów w bok i trop straciły, tak jakby został on umieszczony w innym aucie. Wątku tego w śledztwie nie badano. Po drugie: w bagażniku fiata, w którym rzekomo esbecy wieźli Księdza Jerzego, w którym go katowali kijami, wciskali w pozycji embrionalnej do ciasnej przestrzeni, z którego Ksiądz choć wątły zdołał się wyrwać, w pokrywę którego kopał tak, że dwóch oprawców musiało na niej siedzieć, nie było żadnych śladów poza trzema włosami. Po trzecie: chcąc przejechać trasę wskazaną przez esbeków w czasie przez nich określonym, trzeba by jechać z prędkością ok 140 km/h. Niemożliwe w nocy, z kilkoma postojami, przy kapryszącym silniku (co zeznali zgodnie esbecy). Po czwarte: gdy 19 października w nocy kierowca księdza zgłosił jego porwanie, zarządzono szeroko zakrojone poszukiwania, które trwały do 30 października, kiedy to z wód Wisły wyłowiono ciało Księdza Popiełuszki. Tymczasem, 25 października rybacy kłusujący nieopodal tamy widzieli, jak kilku ludzi wrzuciło do wody jakiś podłużny pakunek w kształcie ludzkiego ciała. Tego samego dnia do lekarki prowadzącej Księdza Jerzego przyszło dwóch funkcjonariuszy domagając się informacji, jakie leki Popiełuszko zażywa. Przerażona najściem lekarki powiedziała im wszystko. Dzień później, prokurator wojewódzki w Toruniu dostał polecenie by wydelegować jednego z prokuratorów na tamę we Włocławku celem oględzin zwłok. Gdy prokurator przybył na miejsce, okazało się, że żadnych zwłok nie ma. Czyżby wrzucono je z powrotem, choćby dla zyskania na czasie? Po kolejnych dwóch dniach, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wysyła do komend wojewódzkich szyfrogram będący instrukcją o sposobie uświadamiania funkcjonariuszy SB  „w związku z uprowadzeniem i zamordowaniem księdza Jerzego Popiełuszki”! Na dwa dni przed oficjalnym odnalezieniem ciała, gdy praktycznie cała Polska z zapartym tchem śledzi relacje z poszukiwań, gdy miliony ludzi modlą się o życie i zdrowie księdza Jerzego, resort już wie, resort już prowadzi akcję wychowawczą w związku z jego zamordowaniem!

Cały artykuł można przeczytać w najnowszym tygodniku GP. Oprócz tego polecamy artykuł Piotra Dmitrowicza o atakach propagandowych, które esbecy stosowali wobec ks. Popiełuszki przed i po śmierci.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tygodnik Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl