Rząd nie zmienił zdania ws. relokacji uchodźców

Beata Kempa, Jan Kanthak / twitter.com/BeataKempa_KPRM

  

Minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa powiedziała w piątek w Gdańsku, że negatywne stanowisko rządu dotyczące braku zgody na przymusową relokację do Polski uchodźców jest stałe i się nie zmieni.

Kempa uczestniczyła w spotkaniu z mieszkańcami Gdańska, zorganizowanym przez kandydata Zjednoczonej Prawicy do Rady Miasta Gdańska Jana Kanthaka, rzecznika prasowego i szefa gabinetu politycznego ministra sprawiedliwości.

- Nasze stanowisko od 2015 r. jest niezmienne. I ten kurs utrzymujemy nadal, i w tym kursie się nic nie zmieni. Pomoc na miejscu i nie będziemy poddawać się przymusowej relokacji uchodźców czy emigrantów ekonomicznych – zapewniła Kempa.

Jej zdaniem masowe przyjmowanie uchodźców przez kraje Unii Europejskiej przynosi negatywne skutki.

Dlatego, że jest to polityka zgubna. Pokazał to już przykład Niemiec, Francji, Włoch, Grecja teraz boryka się z bardzo dużymi problemami z uchodźcami. Polityka hołdowania multikulti jak we Francji w tej chwili też zbankrutowała – zmieniają się tam niemalże opcje polityczne, jeśli idzie o kolejne wybory. (...) My nie mówimy +nie, bo nie+, tylko z drugiej strony pokazujemy, co robimy, żeby ograniczać problem imigracji. Przed nami jest jeszcze bardzo długa droga. Jesteśmy na pewno my i Węgrzy prekursorami w wielu kwestiach

– oceniła.

Kempa przekonywała, że wiele w pomocy humanitarnej mogą zrobić samorządy.

- Są takie samorządy, które może chcą sobie zrobić PR i ogrzać się trochę przy polityce humanitarnej, ale są też takie, które działają i zbierają środki, potrafią się świetnie zorganizować. Tak było we Wrocławiu, gdzie dla Aleppo zebraliśmy milion dwieście tysięcy złotych, na Lubelszczyźnie udało się zebrać 400 tys. zł. W tej chwili zbiera świętokrzyskie i Kielce – dodała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sąd po stronie dziennikarza "GW"

/ TPHeinz

  

Dziennikarz relacjonujący wydarzenia związane z wycinkami w Puszczy Białowieskiej w miejscu objętym zakazem wstępu do lasu działał w stanie wyższej konieczności, wyłączającym bezprawność - uznał Sąd Okręgowy w Białymstoku i wydał wyrok uniewinniający.

Chodzi o dziennikarza białostockiego oddziału "Gazety Wyborczej" Macieja Chołodowskiego i relacjonowanie przez niego tzw. spaceru obywatelskiego przeciwników wycinki. Odbył się on 27 maja 2017 r. w okolicach Czerlonki (nadleśnictwo Hajnówka) pod hasłem "Otwórzmy puszczę". Część uczestników spaceru legitymowała Straż Leśna, bo odbywał się on w miejscu objętym czasowym zakazem wstępu do lasu.

Strażnicy wylegitymowali również dziennikarza. Nie zastosował się on do żądania opuszczenia tego miejsca, więc postawili mu zarzuty z kodeksu wykroczeń. W marcu sąd w Hajnówce uznał, że rzeczywiście doszło do naruszenia przepisów kodeksu wykroczeń, ale jednocześnie przyjął, że działo się to w stanie wyższej konieczności, choć dziennikarz - w ocenie sądu I instancji - swoim zachowaniem przekroczył granice tego stanu.

Sąd od wymierzenia kary jednak odstąpił i zwolnił obwinionego od kosztów postępowania. Apelację złożył obrońca, który chciał uniewinnienia. Sąd Okręgowy w Białymstoku dziennikarza uniewinnił, uznając, iż działał on w stanie wyższej konieczności.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Marzanna Chojnowska przypominała, że w Konstytucji RP jest zapis o wolności mediów. Mówiła też, że z zasadą demokratycznego państwa prawnego "sprzężona jest niewątpliwie wolność prasy, nieodzowna w procesach kontroli władzy" podkreślając przy tym, że jakiekolwiek ograniczenia w tym zakresie dadzą "niepełny, jednostronny obraz rzeczywistości czy też jednostronnie wskażą przyszłe skutki z góry sugerowanych decyzji".

"Państwo zobowiązane jest do podejmowania działań na rzecz zapobiegania i eliminowania zagrożeń wolności prasy i środków masowego przekazu"

- mówiła sędzia Chojnowska. Dodała, że państwo ma nie tylko chronić tę wolność poprzez brak ingerencji, ale również podejmować działania w sytuacji, kiedy faktycznie wolność mediów jest zagrożona. Wyjaśniała też, że ta wolność jest warunkiem zapewnienia obywatelom świadomego i czynnego udziału w realizacji władzy państwowej.

"Bez wolności prasy nie może być mowy o pełnej realizacji wolności wypowiedzi" - mówiła sędzia. Tłumaczyła, co oznacza określenie "rzetelne informowanie", czyli podstawa należytego wypełniania przez prasę jej funkcji. "Informacja rzetelna to taka, która jest zgodna z faktami, to jest z prawdą oraz pełna. Półprawdy nie są żadną rzetelną informacją" - powiedziała Marzanna Chojnowska.

Zwróciła przy tym uwagę, że ochroną konstytucyjną objęte jest nie tylko rozpowszechnianie informacji przez prasę, ale i proces ich zbierania. "Proces gromadzenia materiału, który następnie znajdzie się w materiale prasowym" - mówiła sędzia.

Podkreślała, że w tej sprawie nie chodzi jedynie o zarzut postawiony dziennikarzowi w oparciu o Kodeks wykroczeń.

"Ona daje podstawy do tego, aby ocenić, jak daleko, jak mocno i jak rzetelnie ma pracować dziennikarz i co ma zrobić, aby ta służba (...) była wypełniana zgodnie z zasadami i Konstytucji i innych ustaw, które dziennikarza obowiązują"

- powiedziała sędzia Chojnowska.

Odnosząc się konkretnie do wydarzeń z maja 2017 r., nie zgodziła się z oceną sądu I instancji, iż Maciej Chołodowski mógł nie iść dalej z uczestnikami spaceru obywatelskiego (który do końca przebiegł spokojnie,) a w oparciu o już zebrane informacje stworzyć materiał prasowy. Wtedy nie naruszyłby zakazu wstępu do lasu.

Nie można uzależniać oceny tego, czy dziennikarz działał w stanie wyższej konieczności od faktycznego przebiegu relacjonowanych przez niego wydarzeń, ale również oczekiwać od niego, że przewidzi jak potoczą się wydarzenia i już na pewnym ich etapie dojdzie do przekonania, że ma dość materiału, a dalsze relacjonowanie wiąże się z naruszeniem prawa (przekroczeniem stanu wyższej konieczności) - argumentował sąd.

I przyjął, że w tej konkretnej sprawie obwiniony dziennikarz, "działając w służbie społeczeństwu", nie miał innej możliwości rzetelnego zebrania informacji i realizacji obowiązków wynikających z prawa prasowego. Dlatego za jedyny sprawiedliwy wyrok uznał uniewinnienie.

Orzeczenie jest prawomocne.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl