Nowa wystawa w Muzeum im. Jacka Malczewskiego

/ By Kubsson94 [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons

  

Broń, fotografie, odznaczenia, dokumenty, plakaty znajdą się na wystawie "Radomianie na drodze do niepodległości", która zostanie otwarta w poniedziałek w Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu.

Na wystawie zaprezentowane zostaną eksponaty ze zbiorów radomskiego muzeum oraz miejscowego Archiwum Państwowego. "Będzie to broń oraz odznaczenia, dyplomy, fotografie osób, które były czynnie zaangażowane w walkę o niepodległość, ale także tych cichych bohaterów Radomia, którzy nie brali udziału w walkach, ale swoją postawą czy przysłowiowym wdowim groszem wspierali dzieło odbudowy państwa polskiego" - poinformował na konferencji prasowej Krzysztof Skarżycki z Muzeum im. Jacka Malczewskiego.

Na wystawie można także zobaczyć: znaczki kwestarskie, listę osób, które wpłaciły pieniądze na Pożyczkę Odrodzenia Polski, odezwy nawołujące do zbiórek i znaczki, które mieszkańcy Radomia, po uiszczaniu wpłaty, nosili wpięte w klapy wierzchnich ubrań.

Ze zbiorów Archiwum Państwowego w Radomiu udostępniono na wystawę m.in. plakaty o charakterze informacyjnym, propagandowym i porządkowym. Wśród nich są dokumenty sygnowane przez tzw. Komitet Pięciu oraz materiały podpisane przez Zygmunta Słomińskiego - komisarza rządowego na miasto i powiat radomski w 1918 r., a także rozkazy komendanta radomskiego garnizonu Józefa Marjańskiego.

"Niezwykle ciekawe od strony graficznej są druki, nawołujące do nabywania Pożyczki Odrodzenia Polski, do wspierania sprawy plebiscytów oraz zasilania szeregów tworzącego się wojska polskiego" - podkreślił Krzysztof Głowacki z Archiwum Państwowego w Radomiu.

Na wystawie można też będzie zobaczyć fotografie ukazujące członków szwadronu radomskiego, a także żołnierzy pod dowództwem Józefa Marjańskiego. Zaprezentowane zostaną archiwalia dotyczące działalności Rady Miejskiej w Radomiu: protokół z jej nadzwyczajnego posiedzenia w dniu 2 listopada 1918 r., a także skład personalny tego gremium.

Duża część ekspozycji będzie poświęcona tzw. Republice Radomskiej. Dyr. Państwowego Archiwum w Radomiu Kazimierz Jaroszek podkreślił, że Radom odzyskał niepodległość już 2 listopada. "To właśnie tutaj powstał zaczyn do tego, żeby niepodległość wybuchła w spontaniczny sposób. Radomianie poczuli ten oddech wolności jako pierwsi w kraju" - zaznaczył Jaroszek.

W nocy z 1 na 2 listopada 1918 r. w Radomiu, w mieszkaniu adwokata Jana Wigury, ukonstytuował się Komitet Pięciu (Aleksy Rżewski, Stanisław Kelles-Krauz, Wacław Dębowski, Jan Wigura, Roman Szczawiński), który przejął władzę cywilną i wojskową w mieście. Na jego czele stanął radomski lekarz i działacz polityczny Stanisław Kelles-Krauz. 2 listopada, w samo południe Kelles-Krauz wyszedł z biało-czerwonym sztandarem na balkon austriackiej Komendy Powiatowej w Radomiu (obecnie Urząd Wojewódzki). Radomscy historycy określają te wydarzenia jako utworzenie tzw. Republiki Radomskiej.

Komitet Pięciu zabezpieczył pozostawiony przez Austriaków majątek, zorganizował czuwającą nad bezpieczeństwem w Radomiu milicję ludową, zapoczątkował roboty publiczne i rozdział żywności. Po ukonstytuowaniu się w Lublinie tymczasowego rządu z Ignacym Daszewskim na czele, Kelles-Krauz uznał misję Komitetu Pięciu za zakończoną, rozwiązał go i podporządkował władzę w mieście rządowi lubelskiemu.

Wystawa będzie czynna do końca maja 2019 r. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Byli policjanci prawomocnie skazani. Mieli bezpodstawnie używać paralizatora

Zdjęcie ilustracyjne / Jan Sroda/Gazeta Polska

  

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tamtejszego sądu rejonowego, który skazał na kary więzienia trzech byłych już policjantów. Byli oskarżeni o bezprawne użycie paralizatora.

W styczniu tego roku lubelski sąd rejonowy, który rozpatrywał tę sprawę w pierwszej instancji, uznał b. policjanta Marcina G. winnym znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad dwiema zatrzymanymi osobami przez rażenie ich paralizatorem. Skazał go za to na trzy lata więzienia.

Dwaj inni byli funkcjonariusze - Piotr D. i Łukasz U. - zostali skazani na kary po roku więzienia za przyzwolenie na znęcanie się nad zatrzymaną osobą.

Od wyroków odwołali się obrońcy wszystkich oskarżonych, a także prokurator.

"Wszystkie wniesione w sprawie apelacje okazały się bezpodstawne i stąd, nie zasługiwały na uwzględnienie"

– powiedziała w uzasadnieniu dzisiejszego wyroku sądu okręgowego sędzia Dorota Janicka.

Jak dodała, sąd rejonowy prawidłowo przeprowadził postępowanie i właściwie ocenił materiał dowodowy.

"W sprawie jest szereg dowodów, które wprost świadczą o winie wszystkich oskarżonych"

– zaznaczyła sędzia.

Sąd Okręgowy wprowadził jedynie niewielkie poprawki w treści orzeczenia, ale zasądzone kary pozostały bez zmian. W procesie odwoławczym sąd jeszcze raz przeanalizował zapisy monitoringu z izby wytrzeźwień, gdzie miało dojść do znęcania się nad zatrzymanymi. W ocenie sądu odwoławczego ten zapis potwierdza ustalenia sądu pierwszej instancji. Sędzia podkreślała, że użycie paralizatora nie było jednokrotne, tylko wielokrotne. Łączyło się również z poniżaniem.

Sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione, że funkcjonariusz III komisariatu lubelskiej policji, 41-letni Marcin G., kilkakrotnie raził nielegalnie posiadanym paralizatorem dwie osoby zatrzymane do wytrzeźwienia w czerwcu ubiegłego roku, podczas Nocy Kultury w Lublinie. Miał je razić paralizatorem w genitalia.

Przy rażeniu paralizatorem jednego z zatrzymanych byli obecni dwaj inni funkcjonariusze z tego samego komisariatu, 38-letni Piotr D. i 36-letni Łukasz U. Nie przeszkodzili oni w znęcaniu się nad poszkodowanym - uznał sąd.

Oprócz kary więzienia dla Marcina G. sąd pierwszej instancji orzekł także zakaz wykonywania zawodu policjanta na sześć lat, a wobec Piotra D. i Łukasza U. - po cztery lata. Marcin G. ma zapłacić poszkodowanym łącznie 50 tys. zł tytułem nawiązki, zaś Piotr D. i Łukasz U. po 5 tys. zł.

Uzasadniając orzeczenie, sędzia Jarosław Dul podkreślał, że dowodem wyjściowym dla ustalenia winy oskarżonych była obdukcja lekarska jednego z pokrzywdzonych, obywatela Francji, 30-letniego Igora C. Lekarz stwierdził w ramach oględzin rany, które mogły być skutkiem użycia paralizatora. U oskarżonego Marcina G. w szafce na komisariacie znaleziono prywatną latarkę z paralizatorem, taką samą, jaką miał on przy sobie w Noc Kultury w izbie wytrzeźwień, co zarejestrował monitoring.

Wszyscy trzej oskarżeni zostali usunięci z policji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl