Szacunek dla zwierząt? Tak, ale nie wszystkich

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/StockSnap

  

Polacy są coraz bardziej świadomi cierpienia zwierząt, ale nadal mamy gigantyczną lekcję do odrobienia - ocenia pełniąca społeczną funkcję rzecznika praw zwierząt adwokat Karolina Kuszlewicz. "Niektórzy zapominają, że prawo chroni wszystkie zwierzęta kręgowe, a nie tylko psy i koty" - dodaje.

Mec. Kuszlewicz w połowie września została rzecznikiem ds. ochrony praw zwierząt. Funkcję tę stworzyło w swojej strukturze Polskie Towarzystwo Etyczne zainspirowane debatą podjętą przez Klub Gaja.

- Funkcja ta ma charakter społeczny i symboliczny. Mamy nadzieję, że w ten sposób zasygnalizujemy, że taki urząd powinien istnieć w przyszłości na szczeblu państwowym, instytucjonalnym - mówi Kuszlewicz.

Rzeczniczka zapowiada, że będzie podejmowała kolejne sprawy, które mogą mieć przełomowe znaczenie dla stosowania i rozumienia przepisów o ochronie zwierząt. Zamierza też zajmować stanowiska w bieżących sprawach.

- Chcemy uruchomić platformę edukacyjną, w której będą przedstawiane nasze stanowiska prawno-etyczne i apele dotyczące np. koniecznych zmian w prawie - zapowiada.

Od przyszłego roku rzeczniczka w różnych miastach w Polsce zorganizuje spotkania i warsztaty z zakresu prawno-etycznej relacji człowieka ze zwierzęciem.

Kuszlewicz, pytana, jak jej zdaniem zmienia się świadomość Polaków o prawach zwierząt, oceniła, że jest ona coraz większa.

- Może to nie jest bezpośredni wskaźnik, ale świadczy o tym np. coraz większa liczba osób decydujących się na niejedzenie mięsa ze względów etycznych oraz rosnąca liczba knajpek wegetariańskich i wegańskich. Dostrzegam też pewne pozytywne zmiany w ściganiu przestępstw przeciwko zwierzętom - jeszcze kilka lat temu zgłoszenie takich przypadków spotykało się z pewnym oportunizmem lub lekceważeniem ze strony policji, dziś takie postawy funkcjonariuszy są coraz rzadsze, a organy ścigania poważniej traktują przestępstwa przeciw zwierzętom. Chociaż moim zdaniem nadal jest to dalekie od poziomu, który określiłabym jako dobry lub przyzwoity - ocenia rzeczniczka.

Wskazuje, że osoby prywatne są bardziej skłonne do reagowania na przemoc wobec zwierząt.

- Polacy są coraz bardziej empatyczni i świadomi cierpienia zwierząt. Ale prawda jest też taka, że mamy gigantyczną lekcję do odrobienia, dopiero musimy zbudować szeroką systemową świadomość w zakresie ochrony zwierząt. Zmiany następują, ale droga jest długa. Pamiętajmy, że zwierzęta nie są monolitem, powinniśmy zatem dostrzegać rozmaite problemy związane z ich ochroną. Wśród nich można wymienić zarówno kwestię kotów wolno żyjących, z którymi niestety często zarządcy budynków walczą, jak i coroczny okrutny sezon polowania na ptaki, podczas którego giną tysiące zwierząt. Wszystko to obszary mojego zainteresowania - dodaje.

Zdaniem Kuszlewicz ważne, by organy ścigania pamiętały, że ustawa o ochronie zwierząt obejmuje wszystkie zwierzęta kręgowe, a nie tylko psy i koty.

- Bardzo często zapomina się, że na mocy tych przepisów chronione są także np. ryby lub ptaki i nad tymi zwierzętami także nie należy się znęcać - podkreśla.

- Z kolei gdy patrzymy na sytuację zwierząt w perspektywie historycznej, np. w ciągu ostatnich dwustu lat, to możemy stwierdzić, że w Polsce cierpi teraz więcej zwierząt. Jest to oczywiście spowodowane rozwinięciem się hodowli przemysłowej i warunkami, w jakich zwierzęta są tam przetrzymywane - zwraca uwagę Kuszlewicz.

- Zwierzęta towarzyszące człowiekowi i w jakiś sposób mu bliskie często taktowane są z empatią. Jednak w tej sferze, w której używane są funkcjonalnie i biznesowo, nadal jest bardzo źle - ocenia.

Jej zdaniem konieczne jest m.in. zakazanie wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych, ograniczenie sprzedaży zwierząt, zwłaszcza w sklepach zoologicznych oraz wprowadzenie zakazu trzymania psów na łańcuchu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Celne podsumowanie wiarygodności PO: Dzień po wyborach obietnice wyrzucają do kosza

/ Rafal Trzaskowski fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W dzisiejszej audycji "Sygnały Dnia" gościem Katarzyny Gójskiej był Przewodniczący komisji ds. VAT Marcin Horała. Nawiązując do ostatniej decyzji Rady Warszawy, polityk Prawa i Sprawiedliwości mówił o wiarygodności obietnic wyborczych Platformy Obywatelskiej. - Platforma Obywatelska właśnie tak działa, że dzień po wyborach wszystkie obietnice wyrzuca do kosza i dobiera się do kieszeni Polaków - powiedział poseł.

Horała przypomniał o zmniejszeniu bonifikaty przy przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości z 98 proc. do maksimum 60 proc.[polecam:https://niezalezna.pl/250172-ratusz-drenuje-kieszenie-warszawiakow-potezna-podwyzka-wbrew-wyborczym-zapowiedziom]

W zeszłym tygodniu projekt uchwały zyskał akceptację radnych na sesji rady miasta Warszawy. Wiceprezydent Soszyński informował, że przy 98-proc. bonifikacie utrata przychodów Warszawy jest szacowana w stosunku do zerowej bonifikaty na poziomie 3,5 mld zł, a w stosunku do 60-proc. bonifikaty – na poziomie ok. 1,8 mld zł. Radni PiS głosowali przeciw uchwale.

"PO właśnie tak działa, że dzień po wyborach wszystkie obietnice wyrzuca do kosza i dobiera się do kieszeni Polaków. To jest rzeczywisty problem Platformy, toteż teraz to, co obiecują, jest na pierwszy rzut oka czysto absurdalne. Przed chwilą mówili, że nie ma i nie będzie pieniędzy na "Program 500 plus", a teraz zapewniają wydatki co najmniej pięć razy większe. Jednak mogą mówić dowolne rzeczy. Grzegorz Schetyna może obiecać po 50 czy 100 tys. zł plus na każdego Polaka albo słonia w karafce, a i tak nic z tego nie będzie" 

– powiedział Marcin Horała.

Według polityka PiS w zbliżającym się maratonie wyborczym Platforma będzie prowadziła kampanię podobnie jak przy okazji wyborów samorządowych. [polecam:https://niezalezna.pl/250595-podwyzki-ekipy-trzaskowskiego-moga-nie-wejsc-w-zycie-warszawiacy-maja-sie-o-co-bic]

"Z naszej strony będą konkretne propozycje programowe, a ze strony opozycji będzie przede wszystkim nakręcanie negatywnych emocji. Jak pokazały wyniki w dużych miastach, to niestety do pewnego stopnia jest skuteczne, ale na szczęście nie jest w ogóle skuteczne" 

– podkreślił Marcin Horała.

"Generalnie rzecz biorąc, w demokracji dobra opozycja, taka, która proponuje swoje pomysły, propozycje programowe, która wskazuje tak merytorycznie, co rządzący robią źle, jest bardzo potrzebna, no i wielka szkoda, że w Polsce te główne siły opozycyjne zupełnie takiej roli nie pełnią. Tak jak mówię, będzie to granie na takich dosyć niskich emocjach"

- mówił.

Pytany przez Katarzynę Gójską o realizację obietnic wyborczych PO na poziomie największych miast, polityk stwierdził:

"To pewien polityczny teatr, bo to przecież nie tylko Warszawa i nie tylko bonifikaty w Warszawie. W wielu miastach – w Łodzi, w Bydgoszczy – z dnia na dzień dowiadujemy się o kolejnych. Tam, gdzie Platforma doszła do władzy lub potwierdziła władzę na kolejną kadencję, natychmiast"

- podsumował Marcin Horała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, polskie radio

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl