KNF pod lupą CBA

Centralne Biuro Antykorupcyjne wzięło pod lupę Komisję Nadzoru Finansowego. Jak napisał „Dziennik Gazeta Prawna”, na skutek inicjatywy szefa tej kluczowej dla bezpieczeństwa ekonomicznego kraju instytucji Marka Chrzanowskiego. Zdecydował się on twardo i odważnie zareagować na krążące informacje o niejasnych powiązaniach urzędników KNF z nadzorowanym przez nich rynkiem finansowym.

Pośrednikami w tych relacjach, według różnych doniesień, miały być kancelarie prawne. Nazwę jednej z nich wymienił „DGP”. Sprawa jest bardzo poważna i nie można jej bagatelizować, ponieważ nie tylko decyzje KNF, ale także wiedza gromadzona przez urząd jest dla niektórych instytucji z rynku bezcenna. Jeśli CBA uda się znaleźć dowody, że dochodziło do korupcji urzędników KNF, wówczas sprawa może wstrząsnąć rynkiem finansowym. Czekamy więc na efekty pracy agentów Biura.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

W obronie Michalkiewicza

Jestem zmuszony stanąć w obronie Stanisława Michalkiewicza. Nie myślałem, przyznam szczerze, że kiedykolwiek to nastąpi – delikatnie rzecz ujmując, daleko mi do poglądów tego publicysty. Ale ostatnio wylano na niego kubeł pomyj opartych na chamskim fejk newsie. Wystarczyło przejrzeć nagłówki mediów i telewizji, które same siebie nazywają bądź to liberalnymi, bądź lewackimi.

Oskarżono Michalkiewicza o to, że zwyzywał od prostytutek ofiarę przestępstwa, zgwałconą przez księdza dziewczynę, która dostała milionowe odszkodowanie. Nic takiego nie powiedział. Faktycznie użył tych słów, ale w kontekście kobiet, które teraz mogą po takim precedensie usiłować wyłudzić pieniądze. Z taką tezą można się zgadzać bądź nie, można ją uznać za oburzającą – ale nie jest ona słowami, o które został oskarżony. I to tyle, jeśli chodzi o obronę. Bo faktycznie Michalkiewicz nie zwyzywał ofiary gwałtu. Ale grzech, który popełnił, chociaż nie ten sam, jest równie obrzydliwy jak słowa, które nieprawdziwie włożono mu w usta. Przesłuchawszy całość wypowiedzi, jedno staje się jasne. Michalkiewicz traktuje koszmarną krzywdę, którą zrobiono tej dziewczynie, jako punkt wyjścia do żartów, do obrzydliwie pobłażliwego tonu. Do szeregu durnych i chamskich wypowiedzi, które, z konieczności, jako umiejscowione w obrębie dyskusji o konkretnym czynie – o gwałcie – tę krzywdę skrajnie bagatelizują. A Michalkiewicz nie jest przygłupim nastolatkiem, tylko doświadczonym publicystą, czyli świadomym konsekwencji słów. I już sam ten fakt pokazuje, na jak paskudną rzecz pozwolił sobie Michalkiewicz. W pełni go dyskwalifikującą. I dziwi mnie, że część prawicy usiłuje go usprawiedliwiać, twierdząc na przykład, że bronił Kościoła. Nie, jest inaczej. Michalkiewicz opluwa Kościół. Bo gdyby go bronił w ten sposób, gdyby Kościół miał twarz tego publicysty, to Smarzowski i jego film pokazywałyby prawdę. Ale na szczęście tak nie jest. Więc lepiej, żeby prawica trzymała się z dala od różnych Michalkiewiczów.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl