Obraz Canaletta po 200 latach powrócił na Zamek Królewski

/ fot. MKiDN

  

Obraz Bernarda Bellotta "Widok Kapitolu z kościołem Santa Maria in Aracoeli", wykonany na zmówienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego - po 200 latach powrócił do Zamku Królewskiego w Warszawie. "To jest odbudowa kolekcji narodowej sztuki" - podkreślił dyrektor Zamku prof. Wojciech Fałkowski.

Na Zamku Królewskim w Warszawie, w ramach wieczoru "Jeden obraz, jedne skrzypce" odbyła się prezentacja obrazu Bernarda Bellotta oraz recital Janusza Wawrowskiego. W wydarzeniu uczestniczyli m.in. wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński, sekretarz stanu, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot oraz dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie prof. Wojciech Fałkowski.

Obraz, który nas tutaj zgromadził - dzieło Bernarda Bellotta - zwanego u nas Canalettem nie mógłby być kupiony ze względu na swoją rzeczywiście wysoką cenę, gdyby nie subwencja specjalna ze strony Kancelarii Premiera. Prezes Rady Ministrów pan Mateusz Morawiecki zgodził się dać subwencję na zakup tego dzieła. (...) Gdyby nie jego decyzja i jego rzeczywiście później sprawne, poprzez Kancelarię poprowadzenie sprawy, moglibyśmy długo jeszcze oglądać ten obraz gdzieś między Londynem i Zurichem, gdzieś na Zachodzie Europy

 - podkreślił w środę dyrektor Zamku Królewskiego.

Dodał, że odzyskanie obrazu Bellotta, ale także starania innych muzeów i zamków o odzyskiwanie polskich dzieł sztuki to jest "odbudowa kolekcji narodowej sztuki". "To jest pewne dzieło, które ani się nie skończy w tym roku, ani w najbliższych paru latach, to jest działanie na dłuższą metę" - zaznaczył prof. Fałkowski.

Minister kultury powiedział, że zakup obrazu jest zasługą samego dyrektora Zamku Królewskiego.

Pan dyrektor od razu, jak tylko uzyskał informację o tym obrazie zaczął starać się o fundusze. Ja, ponieważ byłem w dość trudnym położeniu finansowym z uwagi na wielość potrzeb w ministerstwie najróżniejszych (...) wysłałem pana dyrektora do premiera bezpośrednio. (...) Pan dyrektor dopełnił reszty, to znaczy był tak przekonujący, że pan premier, który dysponuje tymi najłatwiejszymi w dostępie, a jednocześnie szalenie ograniczonymi w ilości pieniędzmi (...) przeznaczył je na kulturę

- wyjaśnił Gliński.

Wieczór uświetnił koncert Janusza Wawrowskiego, który zagrał na skrzypcach Stradivariusa z 1685 r. Towarzyszyła mu orkiestra kameralna Warsaw Players. W maju 2018 r. pierwszy w powojennej Polsce Stradivarius trafił w ręce wirtuoza, uznawanego za najwybitniejszego polskiego skrzypka swojej generacji. Zamek Królewski poinformował, że obraz Bellotta został zakupiony od funduszu powierniczego z siedzibą w Lozannie.

Przyszłym miejscem prezentacji obrazu Canaletta "Widok Kapitolu z kościołem Santa Maria in Aracoeli" będzie Galeria Malarstwa i Sztuki Zdobniczej na Parterze Zamku Królewskiego w Warszawie. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Afera wyborcza w Olsztynie: z komisji wyborczej zginęło 399 kart do głosowania!

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

W obwodowej komisji wyborczej przy ul. Warszawskiej w Olsztynie zginęło 399 kart do głosowania. "Czy zostały one użyte w wyborach, okaże się po podliczeniu wyników we wszystkich obwodowych komisjach w mieście" - powiedział dyrektor delegatury KBW w Olsztynie Piotr Sarnacki.

Jak poinformował dyrektor olsztyńskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Piotr Sarnacki, obwodowa komisja wyborcza w Olsztynie, która pracowała w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przy ul. Warszawskiej, stwierdziła brak 399 kart do głosowania. O sprawie jest już powiadomiona policja, która prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające oraz komisarz wyborczy. Karty były ostemplowane.

"Na razie trudno stwierdzić, czy karty, których nie ma, zostały użyte w głosowaniu. To się okaże, gdy wszystkie obwodowe komisje w Olsztynie podliczą wyniki. Wtedy będzie można stwierdzić, czy liczba kart wydanych do głosowania i kart wyjętych z urn jest taka sama, czy nie"

- wyjaśnił Sarnacki.

Sarnacki przyznał, że zakładane są dwa scenariusze zdarzenia: że ktoś karty wyniósł z lokalu i ich nie użył, jak i taki, że karty zostały wyniesione i użyte w wyborach. W przypadku tego drugiego scenariusza, prawdopodobnie dojdzie do protestu wyborczego i wówczas sąd zdecyduje, czy miało to wpływ na wynik wyborów, czy nie.

Sarnacki powiedział, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż około godz. 17 przewodnicząca komisji przy ul. Warszawskiej stwierdziła, że "kupka z kartami do głosowania jest jakaś dziwnie mniejsza". Komisja kilka razy przeliczała karty i szukała brakujących, jednak ich nie odnaleziono. W ocenie Sarnackiego brak tylu kart nie może być pomyłką przy ich przeliczaniu. "Czasem dochodzi do sklejenia się dwóch czy trzech kart, ale nie aż tylu" - wyjaśnił dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Olsztynie.

Założono, że karty z komisji wyborczej zostały wyniesione od rana do godz. 17. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl