Ciężkie życie bohaterów z AK

  

Kpt. Weronika Sebastianowicz jest prezesem Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej na Białorusi. Zaprzysiężona w 1945 r. walczyła do 1951 r. w oddziałach WiN w obwodzie Wołkowysk.

– Liczyliśmy się jako żołnierze Armii Krajowej. Pomimo formalnego rozwiązania AK powtórnie składaliśmy przysięgę – mówi „Codziennej”. – Cel był jednak jeden – walczyć o wolność ojczyzny, bronić narodu polskiego. Oficerowie i dowództwo kadrowe wyjechało już w latach 1944–1945, a my z tych niedobitków zebraliśmy aż cztery plutony. Potem cały czas dochodziła młodzież. I tak do 1953 r. trwała walka obronna o naród polski. Po 1953 r. część zginęła. Złożyli ofiarę z życia. A reszta? Łagry stalinowskie.

Sebastianowicz została aresztowana w kwietniu 1951 r. wraz z matką i ojcem – również żołnierzami konspiracji AK obwodu Wołkowysk.

– Byłam bita, drzwiami złamano mi dwa palce. Od uderzeń w głowę mam problemy ze słuchem. Został mi po tym „bukiet chorób” – opowiada. Skazana na 25 lat łagru oraz konfiskatę całego majątku wróciła z Workuty w 1955 r. – Gdy wróciliśmy, okazało się, że dom został zburzony. Nie mieliśmy nic – opowiada. W tym samym czasie w obławie NKWD zginął jej brat Antoni Oleszkiewicz, jeden z dowódców oddziałów WiN na terenie Grodzieńszczyzny. Otoczony przez Sowietów, popełnił samobójstwo.

Kpt. Sebastianowicz opowiada o trudnych czasach, które dla niej i innych łagierników nastały także po powrocie z „nieludzkiej ziemi”. – Jaką pracę mogliśmy dostać jako bandyci? Jedynie w kołchozach, na obornikach. A poza tym ludzie nie mieli wykształcenia. Przecież mając 12 lub 14 lat podjęli walkę. Potem łagry – 5, 10, 15 lat. Po powrocie, jako dorośli, nie mogli iść do szkoły. Ciężka praca, nic więcej – opowiada. – Mój ojciec pochodzi z inteligencji. Był inżynierem. A po wojnie robił beczki. Mama paliła w piecu. Nawet jakbym dostała pracę, to nazajutrz by mnie wyrzucili. NKWD zaraz by zadzwoniło – dodaje. Taki los spotkał wszystkich kombatantów, z których do dziś żyje ok. 90 osób.

– Mój syn skończył szkołę marynarską w Kłajpedzie, po której dostaje się wizę. On nie dostał, bo powiedzieli mu, że jego matka jest zdrajcą ojczyzny i bandytą. I jemu też życie się nie ułożyło. Jest mechanikiem morskim, a teraz mieszka w tej samej miejscowości, w Skidlu, 30 km od Grodna. Wnuki wróciły do Polski i tu mieszkają – opowiada kpt. Sebastianowicz. – Niektórzy Białorusini rozumieli nas, niektórzy wspierali AK, nawet dawali żywność. Odwrotnie niż komuniści i ich rodziny. Po filmie z moim udziałem, w którym jest mowa, że jestem weteranem Armii Krajowej, niektórzy do dziś ze mną się nie witają. Bo jestem bandytą. Ale ja to przyjmuję normalnie.

Sebastianowicz po powrocie z łagrów ubiegała się o repatriację do Polski, ale jej odmówiono. – Ostatnia szansa to 1957 r. Składałam dokumenty z mężem, ale nas nie wypuszczono. W latach 90. nie było już repatriacji – dodaje. To właśnie wtedy zaczęła aktywnie działać w Związku Polaków na Białorusi. Wówczas powstało Stowarzyszenie Żołnierzy AK na Białorusi.

– Stowarzyszenie nie jest zarejestrowane przez władze białoruskie, nie mamy nigdzie wstępu. Nie mogą nam w niczym pomóc. Nie mamy lokalu ani nawet komputera. Zbieramy się, gdzie popadnie – mówi Sebastianowicz. – Mam na podsłuchu wszystkie telefony. Nie mogę normalnie porozmawiać z Polską. Zawsze mówię, że wszystko jest w porządku, bo się boję. Chcę jeszcze tu wrócić, chcę pomagać, a tak, to by mnie nie wypuścili z Białorusi. Przecież muszę tu być. Jestem naprawdę wdzięczna stowarzyszeniu „Odra-Niemen”, które organizuje dla nas pomoc, a także wszystkim Polakom, także tym, którzy piszą i mówią dobre słowa. To nas podtrzymuje na duchu. A my jesteśmy wierni swojej przysiędze.



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Sensacyjne odkrycie w Dreźnie. Po wielu latach znaleziono... legitymację Putina!

Władimir Putin / fot Witwicki A/Gazeta Polska

  

Mijają lata, a dokumenty pozostają... Tak było w przypadku Władimira Putina. Niemiecki "Bild" informuje, że w Dreźnie znaleziono legitymację służbową Stasi wystawioną na nazwisko prezydenta Rosji. Stasi to Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego NRD. Okazuje się, że legitymacja dawała mu wiele przywilejów.

Obecny prezydent Rosji przebywał w latach 80. XX wieku w Dreźnie jako funkcjonariusz tamtejszej placówki radzieckiego Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB). "Bild" opublikował zdjęcie legitymacji "majora Władimira Putina" z jego podpisem i zdjęciem w cywilnym ubraniu oraz ze stempelkami, przedłużającymi co kwartał ważność dokumentu aż do końca 1989 roku.

Szef drezdeńskiego oddziału Urzędu Federalnego Pełnomocnika ds. Dokumentów Stasi Konrad Felber powiedział "Bildowi", że tego rodzaju legitymacja pozwalała jej właścicielowi na swobodne wchodzenie do biur Stasi i wychodzenie z nich. Czyniło to werbunek agentów łatwiejszym, gdyż Putin nie musiał nikomu mówić, że pracuje dla KGB.

Rosyjskie władze przyznały, że legitymacja może być autentyczna.

"W czasie istnienia Związku Radzieckiego KGB i Stasi były służbami partnerskimi i dlatego nie należy wykluczać także takiego wydania legitymacji"

- oświadczył rzecznik Putina Dmitrij Pieskow. [polecam:https://niezalezna.pl/248376-amerykanie-oskarzaja-putina-mattis-ponownie-probowal-ingerowac-w-nasze-wybory]

Już wcześniej niemieckie media informowały, że w lutym 1988 roku Putin otrzymał od ministra bezpieczeństwa państwowego NRD Ericha Mielkego brązowy Medal Zasługi Narodowej Armii Ludowej za osiągnięcia w "służbie w walce o pokój, w obronie ojczyzny i proletariackiego internacjonalizmu w latach bratniej współpracy tajnych służb NRD i Związku Radzieckiego przeciwko wspólnemu wrogowi".

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl