Decyzja ws. Żurka nie będzie zmieniona

/ Tomasz Hamrat

  

Decyzja o przeniesieniu sędziego Waldemara Żurka nie jest w żaden sposób powiązana z działalnością pana sędziego - napisała w odpowiedzi do Rzecznika Praw Obywatelskich prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmara Pawełczyk-Woicka, pytana o powody przeniesienia sędziego.

Sprawa dotyczy przeniesienia sędziego Waldemara Żurka, byłego rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa i Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia", z II wydziału cywilno-odwoławczego do I wydziału cywilnego Sądu Okręgowego. Według prezes, przeniesienie było uzasadnione m.in. nadmiarem zaległych spraw w I wydziale, małą liczbą spraw w referacie sędziego i jego krótkim stażem orzeczniczym w pierwszej instancji.

II wydział cywilno-odwoławczy SO jest sądem drugiej instancji, do którego trafiają odwołania od wyroków sądów rejonowych. Wydział I cywilny SO jest natomiast sądem pierwszej instancji. Przeniesienie byłoby więc de facto degradacją sędziego - wskazywały media. On sam uważał to za szykanę. We wtorek złożył odwołanie do Krajowej Rady Sądownictwa. Wnosi o uchylenie decyzji prezes o przeniesieniu ze względu na brak merytorycznych przesłanek i naruszenie przepisów.

Z zapytaniem o merytoryczne powody przeniesienia sędziego Waldemara Żurka wystąpił do prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Rzecznik Praw Obywatelskich.

W odpowiedzi udzielonej rzecznikowi, odnosząc się do tez zawartych w jego piśmie, prezes SO wyjaśniła m.in., że sformułowanie tezy o degradacji "w przestrzeni medialnej nie znajduje żadnego uzasadnienia w świetle obowiązującego ustawodawstwa".

"Przypominam Panu, że Konstytucja RP nie różnicuje sędziów" - napisała prezes Pawełczyk-Woicka.

Wskazała również, że wskazana przez RPO teza o jednakowym poziomie zaległości w obu wydziałach "nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w statystyce SO".

"Należy mieć na uwadze, że doświadczenie sędziego, w moim przypadku doświadczenie ponad 20-letnie, pozwala na twierdzenie, iż rozpoznanie jednej sprawy cywilnej w pierwszej instancji jest przeciętnie 3-krotnie bardziej pracochłonne aniżeli rozpoznanie sprawy w postępowaniu odwoławczym" – napisała m.in. prezes wskazując, że planowany przez nią "ruch kadrowy był absolutnie niezbędny".

Jak wyjaśniła, jednym z kryteriów, jakimi się kierowała, była wielkość referatu (liczba spraw - PAP). W przypadku sędziego Żurka był on najmniejszy z powodu wielomiesięcznego urlopu wypoczynkowego. Kolejnym kryterium – podała prezes – był krótki staż orzeczniczy w I instancji. "Wychodzę bowiem z założenia, że sędziowie +oceniający+ w toku postępowania odwoławczego powinni legitymować się doświadczeniem orzeczniczym w pierwszej instancji" - stwierdziła.

Odnosząc się do argumentów sędziego Żurka, że przyczyną jego szybkiego awansu do II instancji była dobra ocena jego pracy, sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka stwierdza w piśmie do RPO, że "opinie, które towarzyszyły jego nominacji na stanowisko sędziego rejonowego oraz okręgowego są opiniami przeciętnymi".

Stwierdza również, że w jej ocenie, popartej wykładnią przepisów, sędziemu Żurkowi odwołanie nie przysługuje.

"Pragnę Pana zapewnić, że moja decyzja w żaden sposób nie jest powiązana z działalnością Pana Sędziego" – napisała w piśmie do RPO sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka "wyrażając nadzieję, że opis zawarty w piśmie przekona rzecznika".

"Fakt, że Pan Sędzia (Żurek – PAP) jest osobą szeroko znaną, nie może spowodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania. Sędzia znany medialnie nie może wykorzystując swój wizerunek domagać się +immunitetu od pracy+" - napisała w zakończeniu pisma do RPO prezes Sądu Okręgowego - Sędzia Sądu Rejonowego Dagmara Pawełczyk-Woicka.

"W związku z tym podtrzymuję swoją decyzję o przeniesieniu Pana SSO Waldemara Żurka do I wydziału SO w Krakowie" – podsumowała.

 

Jak poinformował we wtorek PAP sędzia Waldemar Żurek, złożył do Krajowej Rady Sądownictwa odwołanie od decyzji o przeniesieniu go, w którym m.in. podnosi, że według niego I wydział cywilny i wydział II cywilno-odwoławczy nie są tożsame i nie są w nich rozpoznawane te same sprawy, zatem przeniesienie go jest bezpodstawne. Ponadto przepisy stanowią, że przy przenoszeniu należy uwzględniać staż pracy, i sędziowie o najdłuższym stażu - jak w jego przypadku - nie powinni być przenoszeni, jeżeli nie zachodzi taka potrzeba. W odwołaniu podnosi także brak niezbędnej opinii kolegium Sądu Okręgowego.

 

Jak przyznał sędzia Żurek, w odwołaniu zakwestionował także umocowanie sędzi Dagmary Pawełczyk-Woickiej do bycia prezesem SO, "ponieważ - jego zdaniem - przerwanie kadencji poprzedniej prezes nastąpiło niezgodnie z konstytucją". Zakwestionował także samą Krajową Radę Sądownictwa, do której się dowołał, jako powołaną sprzecznie z konstytucją.

 

Przeciwko przeniesieniu sędziego Waldemara Żurka - wbrew jego woli - do innego wydziału, zaprotestowało Stowarzyszenie Sędziów Themis, wskazując m.in., że "decyzja ta została podjęta w sytuacji braku stosownej opinii Kolegium Sądu Okręgowego" i że "jest to kolejny przejaw lekceważenia przepisów prawa oraz resztek likwidowanej samorządności sędziowskiej, która stoi na straży niezależności sądów".

 

Sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka jest prezesem Sądu Okręgowego w Krakowie od 9 stycznia; została powołana na to stanowisko przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.(PAP)

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

A ci dalej... jak nie ulica, to zagranica. Schetyna pojechał do Merkel. Po co? Wersji jest wiele

/ twitter.com/SchetynadlaPO

  

Szef Platformy Obywatelskiej udał się z wizytą do Berlina, gdzie spotkał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Spotkanie wywołało ogromne kontrowersje w Polsce, biorąc pod uwagę fakt, iż rozmowy miały oscylować wokół tematów, o których na szczeblu bilateralnym powinien dyskutować rząd i jego przedstawiciele, a nie "totalna opozycja". W sieci zawrzało.

Grzegorz Schetyna pojechał dziś do Niemiec, by spotkać się z kanclerz Angelą Merkel. Na Twitterze zamieścił informację, że rozmowy dotyczyły m.in. środków europejskich dla samorządów, Nord Stream 2 czy polityce Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Tematy wydają się bardziej poważne. Sęk jednak w tym, że Schetyna... niewiele znaczy w polskiej polityce, jego partia nie jest bowiem przy władzy. Jest za to jednym z liderów "totalnej opozycji", która nie raz ruszała ze skargami na własny kraj do Europy.

Internauci nie pozostawili na Schetynie suchej nitki, zastanawiając się, jakim cudem polityk Platformy Obywatelskiej prowadzi rozmowy na tak wysokim szczeblu i w czyim imieniu tam występuje.

Do sprawy spotkania Schetyny z Merkel odniósł się też dziś marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

 - Ciekaw jestem, bo pytali mnie właśnie przedstawiciele Konsultacyjnej Rady Polonijnej, czy będzie Grzegorz Schetyna rozmawiał o nauczaniu języka polskiego w Niemczech, czy będzie rozmawiał o mniejszości polskiej w Niemczech, czy będzie rozmawiał o naszych interesach, czy będzie rozmawiał o interesach PO?" - pytał marszałek Senatu. - Wolałbym i chciałbym, aby zawsze każdy polityk miał i z tyłu i z przodu głowy interes Polski - interes nas Polaków i Polek - dodał.

W swoim stylu spotkanie w Berlinie skomentował też poseł WiS Adam Andruszkiewicz. On nie ma wątpliwości co do tego, jaki był prawdziwy cel wizyty Schetyny w Berlinie.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl