W dekadę po kryzysie - ANALIZA

/ David Shankbone; creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en

  

W sobotę mija 10 rocznica upadku globalnego banku inwestycyjnego Lehman Brothers. Jego bankructwo było spektakularnym symbolem niedomogów systemu finansowego. Wynikająca z tego zapaść kredytowa przerodziła się w obejmującą świat recesję, której skutki odczuwalne są do dzisiaj.

Założony w roku 1850 Lehman Brothers należał do najstarszych banków na naszym globie. Dorobił się reputacji jednego z najlepszych osiągając rekordowe zyski. Jeszcze w trzy lata przed katastrofą Standard & Poor’s podwyższył mu długoterminowy rating kredytowy do A+. Uzasadniał to m.in. dobrą umiejętnością zarządzania ryzykiem!

Gigant lokował się na pierwszych miejscach listy Barron’s biorącej pod uwagę wyniki finansowe amerykańskich spółek.

Zbierał też laury na londyńskiej giełdzie za wielkość obrotów. Wartość aktywów pod jego zarządem przekroczyła 175 mld dol.

„W 2007 r. Lehman osiągnął rekordowe dochody i zyski netto, co zapewniło mu drugie miejsce pod względem wzrostu przychodów i zysków w branży w okresie pięciu poprzednich lat. W tamtym właśnie roku nasza dźwignia - miara tego, w jakim stopniu naszą firmę finansował dług - była porównywalna z odnotowaną przez podobne instytucje. A do 2008 r. znacząco obniżyliśmy tę dźwignię, zwiększyliśmy nasz kapitał do 28 mld dol. i rozszerzyliśmy naszą pulę płynności finansowej (liquidity pool)”

– wyjaśniał w jednym z wywiadów dyrektor do spraw administracyjnych banku Scott J. Freidheim.

Jego wypowiedź nie obejmuje jednak drugiej strony medalu. Lehman nie dostrzegł zwiastunów kryzysu. Przeoczył niebezpieczeństwo wynikające z tego, że w pogoni za łatwym zyskiem instytucje finansowe, nie bacząc na ryzyko, przyznawały tzw. kredyty subprime ludziom nie mającym zdolności ich spłacenia.

Amerykański gigant tracił pieniądze na toksyczne kredyty i papiery wartościowe powiązane z amerykańskim rynkiem nieruchomości. 60 miliardów zainwestowanych na subprime okazało się katastrofalną decyzją. W pierwszym kwartale 2008 r. bank poniósł straty sięgające trzy mld dolarów.

Dokapitalizowanie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Sytuacja się pogarszała. Akcje banku spadały stopniowo od 67 dolarów, by osiągnąć w połowie września 3,8 dolara. Apogeum nastąpiło 15 września, kiedy zmuszony został zamknąć swe podwoje.

Wybuch kryzysu

Ruina Lehman Brothers przyczyniła się w 2008 r. do wybuchu globalnego kryzysu finansowego. Dopuszczenie do bankructwa było tym bardziej szokujące, że przeczyło powszechnie głoszonej zasadzie „zbyt wielki, aby upaść”.

W obliczu wymykającej się spod kontroli sytuacji, rozgorzała debata czy administracja Waszyngtonie powinna pospieszyć w sukurs upadającym firmom. Nie wszyscy byli zwolennikami „ratowania Wall Street”.

Zdaniem Freidheima jego bank można było ocalić nawet bez konieczności sięgania po pakiet ratunkowy. Przekonywał, że istniała realna alternatywa w postaci przekształcenia Lehman w spółkę holdingową.

Na przeszkodzie stanął ówczesny przewodniczący Banku Rezerw Fedrealnych w Nowym Jorku Timothy Geithner. Nie wyraził zgody. Uzasadniał, że „wysłałoby to złą wiadomość”. Nie przeszkodziło mu to jednak, już tydzień po tym, kiedy Lehman musiał zamknąć podwoje, pobłogosławić podobnym wysiłkom banków Goldman Sachs i Morgan Stanley.

„Fed zamienił Goldmana Sachsa i Morgan Stanley’a w holdingi bankowe, dając im to, czego nam odmówiono i wysyłając to, co stało się nagle właściwą wiadomością”

– opowiadał z goryczą Freidheim.

Bankructwo Lehman rozpętało chaos. Zagrażało egzystencji największych w kraju firm finansowych. Druzgoczące konsekwencje kryzysu odczuwały nie tylko instytucje udzielające kredytów hipotetycznych. Ponieważ klienci ich nie spłacali, banki przejmowały nieruchomości. W związku ze zwiększeniem podaży na rynku spadały jednak ceny domów. Nawet po ich sprzedaniu nie można było odzyskać pełnej wartości kredytu. Pękła bańka nieruchomościowa.

Zapaść na rynku pożyczek hipotecznych zrodziła efekt domina. Nawiedziła także inne instytucje związane z rynkiem motoryzacyjnym. Utraciły zdolność udzielania kredytów. Spadły też indeksy giełdowe. Wzrastało gwałtownie bezrobocie. Obniżyła się konsumpcja.

Interwencja

Ostatecznie władze federalne postanowiły interweniować. W 2009 r. wpompowały w gospodarkę 830 mld dol. „New York Times” uznał to za większy pod pewnymi względami zastrzyk niż koszt Nowego Ładu, programu reform ekonomiczno-społecznych prezydenta Franklina Delano Roosevelta w latach 1933–1939, dla przeciwdziałania skutkom wielkiego kryzysu z lat 1929–1933.

Chociaż na ratunek instytucjom finansowym pospieszono używając pieniędzy podatników, władze o nich zapomniały.

Tymczasem dziewięć milionów Amerykanów straciło w recesji domy, a bezrobocie wzrosło o ponad 8 mln. Ponieważ zaś gospodarstwa domowe spłacały długi, odbiło się to na wydatkach konsumpcyjnych. Zmniejszył się popyt.

W opinii ekspertów w 10 lat po wybuchu kryzysu gospodarka USA pod pewnymi względami ma się dobrze. Bezrobocie w drugim kwartale spadło do poziomu najniższego od 18 lat. Wzrost gospodarczy rośnie najszybciej od kilkunastu lat. Nie oznacza to jednak całkowitego uzdrowienia.

Według szacunków Federalnego Banku Rezerw Federalnych w San Francisco kryzys hipoteczny i recesja uszczupliły dochody przeciętnego Amerykanina w ciągu jego życia o 70 tys. dol. Obniżyły wielkość gospodarki mierzoną przez krajowy produkt krajowy brutto skorygowany o inflację - całkowitą wartość towarów i usług wyprodukowanych w danym roku. Specjaliści obawiają się, że gospodarka może nie powrócić do trendu sprzed kryzysu.

Jak wynika ze statystyk, generacja milenialsów (ludzi urodzonych w latach 80. i 90. minionego stulecia) ma znacznie więcej długów niż pokolenie wyżu demograficznego w ich wieku. Średni dochód gospodarstwa domowego jest przy uwzględnieniu inflacji taki sam, jak w latach 70. XX w., a w roku 2018 spadła wielkość średniego wynagrodzenia za godzinę pracy.

Przyczyny?

Jak powiedział zajmujący się m.in. tematyką kryzysu finansowego wieloletni konsultant, a obecnie wizytujący profesor (visiting scholar) Banku Światowego Marek Michalski, wśród ekspertów nie ma konsensusu w ocenie przyczyn katastrofy. Zgadzają się natomiast, na ogół, że jedną z najważniejszych były szczeliny w systemie regulacji finansowych.

„Najczęściej mówi się o spadku stopy procentowej do niemal zera, polityce monetarnej, w której było wiele luk prawnych i regulacyjnych, a także braku stabilizacji globalnej, czyli rozłamie w ocenie dobrodziejstw globalizacji. Dla krajów rozwijających się zrodziła ona wiele pożytków. Dla ludności gospodarczo zaawansowanych stała się ciężarem. Np. Amerykanie tracili pracę, ponieważ wiele firm przenosiło się za granicę. Mogły tam produkować towar tej samej wysokiej jakości przeznaczając na pensje ułamek tego, co w USA”

– zaznaczył Michalski.

Wskazał także na niewyobrażalne dawniej zachęty torujące drogę do nieograniczonego niemal dostępu do kredytów osobom niekwalifikującym się do tego. Napędzało to błędne koło wiodące do bankructwa i pożyczkobiorców, i instytucji finansowych. Kolosy jak Lehman Bothers, Bank of America, American Investory Croup nie potrafiły lub wręcz nie chciały ocenić i uwzględnić wiążącego się lekkomyślnymi działaniami ryzyka.

Jak przypomniał Michalski, kiedy na początku roku 2008 widoczne już były zwiastuny kryzysu, przewodniczący Rezerwy Federalnej Ben Bernake przyznał, zeznając przed komisją bankową Senatu USA, że może dojść do upadku słabych banków. Nie przewidział poważnych problemów z wielkimi międzynarodowymi instytucjami bankowych będącymi trzonem amerykańskiego systemu finansowego.

Czy instytucje finansowe wyciągnęły wnioski - wystarczająco chroniące przed kolejną katastrofą - nie do końca wiadomo. Eksperci mówią o wzmocnieniu nadzoru nad największymi bankami. Twierdzą, że rynki instrumentów pochodnych się skurczyły i są bardziej bezpieczne. Dostrzegają wysiłki zmierzające do odbudowywania zaufania.

Akcentują zarazem, że ryzyko, które jest jakby wpisane w system finansowy, można tylko zmniejszyć, ale nie wykluczyć. Jak przekonują, chociaż drobni konsumenci inwestują teraz w większości na długą metę, nawet krótkotrwałe turbulencje rynkowe mogą spowodować wielkie szkody.

Wykładający na Uniwersytecie Katolickim w Waszyngtonie prof. Michalski zwrócił uwagę na wprowadzenie w następstwie recesji, ustaw np. Dodd-Frank Act przyznającej Rezerwie Federalnej większe możliwości regulacyjne, a także powołanie biura ds. ochrony finansowej konsumentów CFPB.

„Iskierką nadziei jest to, że wprowadzone zabezpieczenia w przypadku potencjalnych nowych baniek finansowych, które są przecież nieuniknione, nie dojdzie do aż tak poważnego kryzysu jak 2008 r. i nie przyniesie ani kredytodawcom, ani kredytobiorcom tak dewastujących szkód”

- przewidywał.

Trzeba jednak przy tym pamiętać, dodał Michalski, że następny kryzys nie będzie taki sam jak poprzednie. W życiu natomiast zawsze popłaca rozsądek, roztropność i umiarkowanie w podejmowaniu ryzyka - stwierdził.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Przyrodolecznictwo dr. A. Tarnawskiego – osiągnięciem II Rzeczypospolitej

Brama wjazdowa do lecznicy dr. Tarnawskiego 1936 r. / Henryk Poddębski

  

Oczyszczanie organizmu przez odpowiednią dietę i zdrowy tryb życia - nie jest wynalazkiem ostatnich lat. Zakład przyrodoleczniczy dr. Apolinarego Tarnawskiego w Kosowie Huculskim, cieszył się niezwykłą popularnością od końca XIX wieku, post o samej wodzie stosował marszałek Józef Piłsudski.

Apolinary Tarnawski był pionierem przyrodolecznictwa w Polsce. Ukończył studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Kilka lat leczył w szpitalu we Lwowie, następnie pracował jako lekarz zdrojowy w Żegiestowie i Morszynie.

Niespodziewanie poważnie zachorował, lecz żaden lekarzy nie był w stanie zdiagnozować jego choroby. Tarnawski wyjechał na leczenie do zakładu wodoleczniczego doktora Sebastiana Kneippa w Wörishofen. Po powrocie z udanej kuracji otworzył w Kosowie w Karpatach Wschodnich zakład przyrodoleczniczy.

Miejscowość słynęła z czarnomorskiego klimatu i wód leczniczych. Początkowo leczyło się w nim kilkunastu pacjentów. Później wraz z rosnącą popularnością zakład stale się rozrastał. W 1896 standardową kurację poszerzono o jarską dietę. W piękny krajobraz wkomponowano trzy monumentalne warzelnie soli z pięknymi gotyckimi salami, przestronne tarasy do leżakowania, baseny, solaria i domki dla kuracjuszy rozrzucone po rozległym parku. Oryginalna terapia i fama o jej niezwykłej skuteczności bardzo spopularyzowały zakład doktora Tarnawskiego. Za pobyt w sanatorium trzeba było słono płacić.

W I połowie XX wieku Kosów stał się drugą po Zakopanem stolicą polskiej bohemy. Wśród kuracjuszy zakładu przyrodoleczniczego byli między innymi: Gabriela Zapolska, Juliusz Osterwa, Leon Schiller, Adam Didur, Ferdynand Ossendowski, Melchior  Wańkowicz, Stanisław Dygat, prof. Ignacy Chrzanowski, Maria Dąbrowska z mężem (który zmarł w uzdrowisku  w 1925 na atak serca). 

Hasłem doktora Apolinarego było zdanie ,,Władaj sobą” - rozumiał je jako osiągnięcie optymalnej sprawności  ciała i ducha przez zdrowy tryb życia, wyzbycie się zgubnych nałogów,  aktywność fizyczną i właściwą dietę. 
Doktor opracował własny system terapii w oparciu o medycynę naturalną. Traktował człowieka w sposób integralny, troszczył się o potrzeby ducha i ciała. Oprócz ćwiczeń fizycznych i diety wpływał na psychikę, uczył jak poradzić sobie z pesymizmem i hipochondrią. Tarnawski uczynił ze swego zakładu szkołę zdrowia troszcząc się o edukację zdrowotną. Już w 1923 roku proponował by podobną praktykę wprowadzić we wszystkich polskich uzdrowiskach.

W 1911 w zakładzie Tarnawskiego powstał jeden z pierwszych zastępów późniejszego ZHP, utworzony przez braci Kazimierza i Wincentego Lutosławskich oraz Olgę Drahonowską. Tarnawski działał aktywnie w miejscowym Sokole, został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Polonia Restituta. Zakład Tarnawskiego działał do września 1939 roku z przerwą od I wojny światowej do 1922 roku.

Przed samym wkroczeniem wojsk sowieckich do Kosowa wraz z rodziną uciekł  na Bliski Wschód,  zmarł w 1943 r. w Jerozolimie w wieku 92 lat. Został pochowany na stokach Syjonu, w katakumbach franciszkańskich. Przed śmiercią snuł ambitne plany, a wśród nich pomysł założenia namiastki Kosowa w polskim Adampolu w Turcji.

Krótki film jest fragmentem  konferencji „Dziedzictwo historyczno-kulturowe, architektoniczne i przyrodnicze lecznicy doktora Apolinarego Tarnawskiego”, która odbyła się w Kosowie na Pokuciu. Pomysłodawczynią wydarzenia była Natalia Tarkowska, która wydobywa z niebytu pamięć o sławnej lecznicy.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl