Krzycząc "Allahu Akbar" wjechał w tłum osób. Są ranni

/ twitter.com

  

Dwie osoby zostały ranne w nocy z czwartku na piątek w Nimes na południu Francji, gdy kierowca wjechał w tłum przechodniów, po czym jego samochód zatrzymał się na barierach bezpieczeństwa - poinformowały źródła związane ze sprawą. Świadkowie podali, że 32-latek w momencie ataku krzyczał "Allahu Akbar". Tak wygląda "spokojna, bezpieczna Unia Europejska", o której w Parlamencie Europejskim mówił dwa dni temu Jean-Claude Juncker?

Około godziny 1 w nocy 32-letni mężczyzna wjechał w tłum około 50 klientów jednego z barów, którzy znajdowali się na ulicy przed lokalem - wynika z informacji świadków będących na miejscu zdarzenia.

Kierowca jadący białym peugeotem zatrzymał się na jednej z barier bezpieczeństwa, które zostały zainstalowane przed popularną w Nimes imprezą - rozpoczynającymi się w piątek pokazami walk byków.

Kilku świadków, na których powołuje się agencja AFP, powiedziało, że mężczyzna krzyczał "Allahu Akbar" (Bóg jest wielki).

Według źródeł związanych ze sprawą napastnik nie był znany policji jako radykał. Nie jest jasne, jakie były jego motywy działania.

Prokurator Eric Maurel, który przybył na miejsce zdarzenia, wyjaśnił, że kierowca próbował uciec, ale został zatrzymany przez tłum. Następnie został aresztowany przez policję w stanie - jak to ujęto - "względnej dezorientacji umysłowej" i przewieziono go do szpitala. Policja wszczęła śledztwo w sprawie "usiłowania zabójstwa".

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

A ci dalej... jak nie ulica, to zagranica. Schetyna pojechał do Merkel. Po co? Wersji jest wiele

/ twitter.com/SchetynadlaPO

  

Szef Platformy Obywatelskiej udał się z wizytą do Berlina, gdzie spotkał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Spotkanie wywołało ogromne kontrowersje w Polsce, biorąc pod uwagę fakt, iż rozmowy miały oscylować wokół tematów, o których na szczeblu bilateralnym powinien dyskutować rząd i jego przedstawiciele, a nie "totalna opozycja". W sieci zawrzało.

Grzegorz Schetyna pojechał dziś do Niemiec, by spotkać się z kanclerz Angelą Merkel. Na Twitterze zamieścił informację, że rozmowy dotyczyły m.in. środków europejskich dla samorządów, Nord Stream 2 czy polityce Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Tematy wydają się bardziej poważne. Sęk jednak w tym, że Schetyna... niewiele znaczy w polskiej polityce, jego partia nie jest bowiem przy władzy. Jest za to jednym z liderów "totalnej opozycji", która nie raz ruszała ze skargami na własny kraj do Europy.

Internauci nie pozostawili na Schetynie suchej nitki, zastanawiając się, jakim cudem polityk Platformy Obywatelskiej prowadzi rozmowy na tak wysokim szczeblu i w czyim imieniu tam występuje.

Do sprawy spotkania Schetyny z Merkel odniósł się też dziś marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

 - Ciekaw jestem, bo pytali mnie właśnie przedstawiciele Konsultacyjnej Rady Polonijnej, czy będzie Grzegorz Schetyna rozmawiał o nauczaniu języka polskiego w Niemczech, czy będzie rozmawiał o mniejszości polskiej w Niemczech, czy będzie rozmawiał o naszych interesach, czy będzie rozmawiał o interesach PO?" - pytał marszałek Senatu. - Wolałbym i chciałbym, aby zawsze każdy polityk miał i z tyłu i z przodu głowy interes Polski - interes nas Polaków i Polek - dodał.

W swoim stylu spotkanie w Berlinie skomentował też poseł WiS Adam Andruszkiewicz. On nie ma wątpliwości co do tego, jaki był prawdziwy cel wizyty Schetyny w Berlinie.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl