Studentów czekają spore zmiany!

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Pytany o to, co się zmieni dla studentów po reformach uczelni, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin powiedział, że m.in. czekają ich wyższe wymogi na egzaminach. Wyraził nadzieję, że uczelnie wyśrubują poziom wymagań.

Podpisana 1 sierpnia przez prezydenta ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (tzw. Ustawa 2.0 czy Konstytucja dla Nauki) w systemowy sposób reguluje nowe zasady działania uczelni i instytucji naukowych. W nowych przepisach m.in. kładzie się nacisk na to, by uczelnie podnosiły poziom badań naukowych i kształcenia. Ustawa wejdzie w życie 1 października 2018 roku.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin pytany był w TVP Info, co zmieni się dla studentów po wejściu w życie ustawy. Minister powiedział, że ich prawa będą lepiej chronione, a ich reprezentanci będą zasiadać we wszystkich gremiach uczelni.

- No i wreszcie studentów czekają wyższe wymagania na egzaminach. To coś, co jest bardzo potrzebne. Na studia przychodzi się po to, by naładować akumulatory wiedzy, umiejętności niezbędnych przez całe życie. Niestety w poprzednich latach na skutek źle pojętego, nadmiernego umasowienia studiów, poziom wymagań na studiach został obniżony. Bardzo bym chciał, żeby za rok podczas sesji egzaminacyjnej okazało się, że te wymogi są wyśrubowane. Będzie to z korzyścią dla młodych ludzi [...] Musimy wreszcie skończyć z czymś, co jest ogromnym dramatem Polski: że co roku duża część najzdolniejszych maturzystów wyjeżdża studiować na bardzo dobrych, często najlepszych uczelniach świata. Oni powinni być przyszłą elitą narodową, tymczasem bezpowrotnie ich tracimy. Kiedy będziemy mieć równie dobre uczelnie jak we Francji, w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii, ci młodzi Polacy będą pozostawać w kraju - powiedział Gowin.

Proszony o komentarz do tego, że środowisko akademickie domaga się podwyżek Jarosław Gowin stwierdził, że nie jest to dla niego zaskoczenie.

- To w pełni uzasadnione oczekiwanie. Na uczelniach zarabia się niestety zawstydzająco mało - powiedział.

Zapowiedział, że proces podnoszenia zarobków będzie rozłożony na trzy lata – począwszy od 2019 r. Dodał jednak, że szczegóły dotyczące tych podwyżek przedstawi 30 września podczas uroczystego spotkania z przedstawicielami środowiska akademickiego.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Obywatel GH”? Zrobili film o Hajdarowiczu „z innej strony”. I puścili na stronie „Rzeczpospolitej”

/ Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

"Rzeczpospolita" publikuje film dokumentalny o życiu Grzegorz Hajdarowicza. Tak, to ten sam - właściciel „Rzeczpospolitej". Żeby było zabawniej, w filmie przedstawiony zostaje jako człowiek, który w latach osiemdziesiątych walczył z systemem komunistycznym na ulicy, z kamieniami w reku. A wszystko dzieje się pod znamiennym tytułem: "Obywatel GH. Grzegorz Hajdarowicz z innej strony”

Film „Obywatel GH. Grzegorz Hajdarowicz z innej strony” to prezentacja drogi życiowej krakowianina, zaangażowanego w młodości w KPN antykomunisty, który od kontestacji PRL szybko przeszedł do budowania polskiego kapitalizmu

- informują twórcy filmu, który dzisiaj ma swoją premierę na stronie internetowej poratlu wydawnictwa. 

Oto zapowiedź:

Wszyscy wiedzą, że Grzegorz Hajdarowicz jest właścicielem „Rzeczpospolitej". Niewiele osób jednak wie, że w latach osiemdziesiątych walczył z systemem komunistycznym na ulicy, z procą w ręku. Mało jest też w Polsce znana jego kariera jako producenta filmowego, a przecież za film „City Island” z hollywoodzkim gwiazdorem Andym Garcią dostał nagrodę publiczności na Tribeca Film Festival w Nowym Jorku. Takich wątków w jego życiorysie jest więcej. I temu właśnie służy ten film: pokazuje przedsiębiorcę od strony słabo w Polsce znanej

- tłumaczy Mikołaj Tocki, reżyser filmu i dyrektor ds. multimediów w Gremi Media.

Jedną z pierwszych decyzji Hajdarowicza po kupnie „Rzeczpospolitej” było zwolnienie Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego dziennika. Było to odebrane jako zapowiedź nowej polityki redakcyjnej pisma. [polecam:http://niezalezna.pl/87491-podejrzana-prywatyzacja-rzeczpospolita-pod-lupa-sledczych]

Odsunięcie Lisickiego miało być gwarancją, że w „Rz” nie będą się ukazywały teksty uderzające w Platformę Obywatelską. Paweł Lisicki został naczelnym tygodnika „Uważam Rze”.

Gdy 30 października 2012 r. na łamach „Rz” miał się ukazać tekst Cezarego Gmyza o trotylu na wraku tupolewa, Grzegorz Hajdarowicz o 1:30 zadzwonił do  Pawła Grasia, a później obaj spotkali się przy śmietniku na ul. Wiejskiej. Rano artykuł wywołał polityczną burzę. Kolejne dni przyniosły nowe odsłony – Hajdarowicz publicznie skrytykował Cezarego Gmyza, a zarząd Presspubliki zatrudnił specjalnego pełnomocnika do spraw dziennikarskiej etyki. Okazał się nim Andrzej Sabatowski – znajomy Hajdarowicza z Krakowa. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: wirtualnemedia.pl, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl