Obóz rodzinny w Auschwitz

Dzieci z Theresienstadt w drodze do Auschwitz / www.zchor.org

  

Niemcy utworzyli w Auschwitz II-Birkenau „Familienlager Theresienstadt” tzw. obóz rodzinny dla Żydów deportowanych z getta w Terezinie (Protektorat Czech i Moraw). 9 września 1943 r. osadzili w nim 5 tys. Żydów. W sumie trafiło tam ponad 17 tys. osób. Wojnę przeżyło ok. 1,2 tys.

W terezińskiej twierdzy w listopadzie 1941 r. utworzono getto, do którego zwożono Żydów z całej Europy. W wyniku przepełnienia i katastrofalnych warunków sanitarnych zmarło tam ponad 33 tys. osób. Niemcy chcąc rozładować przepełnienie zaczęli deportować Żydów „na Wschód”, w tym do Auschwitz. Obawiali się jednak, że informacje o tym, co dzieje się w niemieckich obozach koncentracyjnych mogą przedostać się do zagranicznej prasy. Dlatego ok. 5 tys. Żydów wywiezionych w dwóch transportach 8 września umieszczono w barakach podobozu zwanego rodzinnym. Nie poddano tej grupy selekcji i zezwolono na przebywanie w barakach rodzinami, choć z jednej strony pomieszczeń kwaterowano mężczyzn, a z drugiej kobiety z dziećmi. Zezwolono też na wysyłanie do bliskich w Theresienstadt korespondencji zawierającej uspokajające wieści. Żydom wytatuowano numery, ale rygor nie był tak drakoński jak w pozostałych częściach Auschwitz. Więźniowie nosili cywilne ubrania i nie obcięto im włosów. Dla dzieci urządzono specjalny ogródek zabaw, początkowo otrzymywały one również lepsze wyżywienie. Nie podlegali okresowym selekcjom, po których słabi i chorzy byli mordowani. Historyk z Muzeum Auschwitz Łukasz Martyniak podaje, że „Familienlager Theresienstadt” w Birkenau liczył 32 baraki drewniane, w których mieszkali więźniowie, oraz sześć sanitarnych.

Wśród deportowanych była m.in. Hana Novakova z domu Sainer. Trafiła tam wraz z rodziną w grudniu 1943 r. Jej wspomnienia zachowały się w archiwum Muzeum Auschwitz.

Brata i mnie, a więc bliźnięta, wybrał doktor Mengele do eksperymentów. Powiedziano nam, że kto chce, niech się zgłosi – i to, jak myślę, uratowało mi życie. Zbadano nam kolor oczu, włosów, pobierano nam odciski palców, krew. W nagrodę dwa razy dostaliśmy 10 kostek cukru. (…) Wiem, że kiedy nie pozwolono mi iść do mamusi, strasznie płakałam.

Deportowany z getta w Terezinie John Freund mówił, że po przyjeździe, spoglądając na obozowe budynki z kominami, ciekawiło go, „jakie to są fabryki”.

Każdy miał magazyn i bardzo wysoki, szeroki komin. Z komina często wydobywał się ciężki dym. Czy to piekarnie? A może cegielnie? Odpowiedź wstrząsnęła nami i przyprawiła o drżenie. To są komory gazowe, powiedziano nam, gdzie zabija się ludzi z gett i spala w piecach. Jakoś nie chcieliśmy w to uwierzyć.

„Familienlager Theresienstadt” zlikwidowany został w dwóch etapach: w nocy z 8 na 9 marca 1944 r. pod pozorem przeniesienia do obozu pracy w Heydebreck Niemcy zgładzili w komorach gazowych 3791 osób, w tym małe dzieci. Po ich śmierci nadeszły do zamieszkałych w różnych krajach rodzin kartki pocztowe, które ofiary musiały napisać na początku marca i opatrzyć datą 25-27 marca. Spośród przeznaczonych na zagładę w marcu lekarz SS Josef Mengele polecił wycofać 70 bliźniąt, na których prowadził pseudomedyczne eksperymenty.

Z początkiem lipca 1944 r. Niemcy przeprowadzili selekcję w obozie familijnym. Zadecydowali, że 2 tys. kobiet i 1 tys. mężczyzn zostanie przeniesionych do innych obozów. W Familienlager pozostało ok. 7 tys. osób. Mordowano ich nocami z 10 na 11 oraz 11 na 12 lipca. Baraki po obozie familijnym wykorzystywano później m.in. jako magazyny rzeczy zagrabionych Żydom.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dzieje.pl, auschwitz.org

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Na Podlasiu będzie bezpieczniej?

/ Tumisu

  

Prawie 440 tys. zł trafi m.in. do samorządów z województwa podlaskiego na realizację zadań mających poprawić bezpieczeństwo. Wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski podpisał z samorządowcami umowy w tej sprawie.

Dofinansowanie przyznano w ramach trzeciej edycji programu "Razem Bezpieczniej" im. Władysława Stasiaka. Na Podlasiu kwotą prawie 440 tys. podzieli się 8 samorządów i organizacji pozarządowych. W całym kraju dofinansowanie otrzymało ponad 100 projektów.

Program "Razem bezpieczniej" z założenia i w praktyce kierowany jest do społeczności lokalnych, które czują się coraz bardziej odpowiedzialne za poprawę bezpieczeństwa, zapobieganie przestępczości i aspołecznych zachowań w swojej miejscowości

- powiedział podczas konferencji zorganizowanej w Białymstoku wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski, zwracając się do samorządowców.

Dodał, że program "Razem Bezpieczniej" jest m.in. po to, aby zidentyfikować miejsca niebezpieczne, a następnie korzystając ze środków rządowych, przy współpracy z samorządami "na tych terenach bezpieczeństwo poprawić".

Wojewoda podlaski podkreślił, że z roku na rok projekt cieszy się coraz większą popularnością. "Dla porównania w 2016 r. udzielono dotacji na realizację tylko jednego zadania w kwocie 75 tys. zł, w 2017 już 9 projektom przyznano dotacje w łącznej kwocie 454 tys. zł" - podkreślił.

"Chodzi o stworzenie lokalnych systemów bezpieczeństwa, bezpiecznych przejść dla pieszych, przeciwdziałanie zjawiskom patologii, ochronę dzieci i młodzieży, edukację dla bezpieczeństwa"

- wymienił cele programu Paszkowski.

Wojewoda podziękował samorządowcom za przygotowanie projektów. Dodał, że ważne są nie tylko kwoty, które zostały przyznane na poprawę bezpieczeństwa, ale również dyskusja "o tym, co jest istotne dla mieszkańców danej, lokalnej społeczności".

"Dzięki funkcjonowaniu programu, samorządy mają realne możliwości wpływu na to, co dzieje się na ich terenie i wraz z instytucjami, a także ze wszystkimi mieszkańcami mogą najskuteczniej zadbać o swoje bezpieczeństwo"

- mówił Paszkowski.

Podlaski Urząd Wojewódzki poinformował, że w ramach tegorocznej edycji programu, do wojewody wpłynęło 27 wniosków, z czego wojewoda zarekomendował MSWiA 19 projektów; ostatecznie dofinansowanie otrzymało 8 projektów. To gminy: Nowe Piekuty, Lipsk, Łapy, Poświętne, Piątnica, miasto Wysokie Mazowieckie, powiat zambrowski oraz Stowarzyszenie Pomocy Rodzinom "Nadzieja".

Burmistrz Łap Urszula Jabłońska powiedziała, że dzięki otrzymanej dotacji w wysokości prawie 72 tys. zł w gminie zostanie uruchomiony projekt edukacyjny w postaci m.in. przedstawień teatralnych mający przeciwdziałać zjawiskom patologii wśród dzieci i młodzieży.

Prezes Stowarzyszenia Pomocy Rodzinom "Nadzieja" ks. Radosław Kubeł ocenił, że otrzymane 100 tys. zł zostanie przeznaczone na stworzenie podlaskiego systemu reagowania na zaginięcie osoby starszej "Senior Alert". Dodał, że system ma zostać uruchomiony w ciągu najbliższych tygodni i ma "szczególnie uwzględniać lokalne systemy bezpieczeństwa". Ksiądz Kubeł przypomniał, że w ramach swojej działalności stowarzyszenie prowadzi już Grupę Ratowniczą Nadzieja, która jest jednostką ochotniczego pogotowia ratunkowego.

Program "Razem Bezpieczniej" im. Władysława Stasiaka finansowany jest przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Głównym jego celem - jak informowało MSWiA - jest zapewnienie bezpieczeństwa w miejscach publicznych. W latach 2018-2020 na jego realizację będzie przeznaczonych ponad 19 mln zł.

W tym roku MSWiA sfinansuje projekty o wartości 6 mln zł. W tym roku najwięcej pieniędzy zostanie przeznaczonych na poprawę bezpieczeństwa pieszych.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl