Kolejne pozwolenia na budowę II linii metra

/ Lukas Plewnia \ CC BY-SA 2.0

  

Wojewoda mazowiecki zatwierdził w poniedziałek projekty budowlane i udzielił pozwoleń na budowę dwóch wentylatorni szlakowych V20 i V21 na odcinku od szlaku za stacją C18 Trocka do torów odstawczych za stacją C21.

Wydane przez wojewodę Zdzisława Sipierę decyzje dopełniają zgód na budowę drugiego etapu odcinka wschodniego-północnego metra na Targówku. Decyzje mają rygor natychmiastowej wykonalności.

Zakres prac, na które wojewoda wydał zgodę, obejmuje: budowę wentylatorni szlakowej V20 (przy ul. Blokowej między ul. Czerwińską a ul. Kanałową) i wentylatorni V21 (przy ul. Kondratowicza, na zachód od ul. Chodeckiej) wraz z budową tuneli, infrastruktury i obiektów towarzyszących oraz budową i przebudową układu drogowego.

Dzięki temu możliwe będzie podpisanie umowy z konsorcjum firm Astaldi i Gülermak, które zwyciężyły w postępowaniu na wybór wykonawcy ostatniego odcinka linii metra M2 w prawobrzeżnej Warszawie. Będą mieli na to 36 miesięcy, a koszt tej inwestycji wynosi prawie 1,4 mld złotych.

Warszawskie metro składa się z dwóch linii. Pierwsza część drugiej została otwarta w 2015 roku, a jej budowę wsparła 776 mln euro Unia Europejska. W styczniu 2017 roku UE zainwestowała kolejne 432 mln euro w drugi etap prac. Inwestycja dotycząca II linii metra jest zlokalizowana w dzielnicach Wola i Bemowo (odcinek zachodni) oraz Targówek (odcinek wschodnio-północny). Cała inwestycja obejmuje budowę trzech stacji na odcinku wschodnio-północnym, dwóch na odcinku zachodnim i zakup 17 pociągów. Jej całkowita wartość wynosi ponad 3,5 mld zł. Niemal 2 mld zł stanowi dotacja unijna. Druga linia ma zostać ukończona do 2023 r.

Pierwszą linią metra, która w całości działa od października 2008 r., dziennie jeździ ok. 500 tys. pasażerów. Pociągi na drugiej rozpoczęły kursowanie w marcu 2015 r. i dziennie przewożą ponad 140 tys. pasażerów.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalena.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy ORP Orzeł odnajdzie się w pobliżu Szkocji?

Po włączeniu w skład brytyjskiej 2. Flotylli Okrętów Podwodnych ORP Orzeł otrzymał numer burtowy 85A.

  

W niedzielę z Gdyni wyruszyła piąta już wyprawa w poszukiwaniu wraku zaginionego w maju 1940 r. okrętu wojennego ORP „Orzeł”. Kilkuosobowa grupa chce przebadać ok. 600 km2 dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Szkocji. Rejs potrwa 14 dni.

Bardzo na to liczymy, że ta piąta ekspedycja będzie zarazem ostatnią, a następne wyprawy będą miały już tylko bardziej charakter inwentaryzacyjny.

– powiedział jeden z organizatorów wyprawy, Tomasz Stachura.

We wtorek rano w porcie Thyboron w Danii, poszukiwacze przesiądą się na trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka, dzięki wsparciu Instytutu Morskiego w Gdańsku, zostanie wyposażona w profesjonalne urządzenia poszukiwawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa (MBES), umożliwiająca badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m.

Od początku przychylamy się do hipotezy, że ORP Orzeł został zatopiony omyłkowo i przypadkowo przez brytyjski samolot. Naszym zdaniem właśnie „friendly fire" jest najbardziej prawdopodobną z ośmiu wersji zaginięcia okrętu. I ta hipoteza jest jak najbardziej do sprawdzenia. Bo są takie hipotezy, których w żaden sposób nie można dziś udowodnić, jak chociażby najechanie okrętu na minę.

– dodał Stachura.

Członkowie ekspedycji chcą przebadać około 600 km kw. dna morskiego na obszarze znajdującym się ok. 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth oraz 200 mil od wybrzeży Danii. Tam bowiem miał nastąpić atak przeprowadzony 3 czerwca 1940 r. przez brytyjską maszynę Lockheed Hudson. Pilot, w wyniku błędnej identyfikacji okrętu podwodnego, który został uznany za niemieckiego U-Boota, miał zrzucić na sojuszniczego Orła trzy 250-funtowe bomby, prawdopodobnie powodując jego zatopienie.

To już piąta wyprawa pod hasłem „Santi odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, będącej sponsorem przedsięwzięcia ). W trakcie trzech wypraw – w 2014, 2015 i 2017 r. – przeczesano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii Santi odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku Orła. Część z nich prowadziła Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie dotychczasowe wyprawy zakończyły się fiaskiem.

W środę w tygodniku GP ukaże się dodatek poświęcony polskiej marynarce. O walce Orła i innych okrętów pisze Tomasz Panfil. Z kolei o kształtowaniu się floty handlowej i turystycznej będzie można przeczytać w artykule Piotra Dmitrowicza.

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl