Płock potrzebuje nowych inwestorów – mówi Wioletta Kulpa, kandydatka PiS na prezydenta Płocka

/ niezalezna.pl

  

Dobrze prosperujące firmy to większe wpływy z podatków, które można przeznaczyć na poprawę jakości życia mieszkańców Płocka. Niestety, dzisiaj inwestorom bardziej opłaca się inwestować w innych miastach w Polsce. Chcę to zmienić – z Wiolettą Kulpą, kandydatką PiS na stanowisko prezydenta Płocka, rozmawia Maciej Pawlak.

Czy Pani zdaniem władze Płocka mają pomysł na przyciągnięcie nowych inwestorów, tak, by w najbliższych latach mogła powstać w mieście większa liczba nowych miejsc pracy - oprócz pracy w PKN Orlen czy Case New Holland (CNH) Industrial Polska? Co władze miasta zrobiły w tym kierunku przez ostatnie dwie kadencje sprawowania urzędu prezydenta przez p. Nowakowskiego?
Płock potrzebuje nowych inwestorów, nowych podmiotów gospodarczych. Mamy Płocki Park Przemysłowo-Technologiczny, umowa o jego utworzeniu została podpisana jeszcze w kadencji samorządowej 2002-2006. Tylko że ta instytucja nie spowodowała powstania nowych miejsc pracy na taką skalę, jakiej wszyscy oczekiwali. Oczekiwaliśmy utworzenia w Płocku zakładu produkcyjnego, który generowałby dużą liczbę różnorodnych, nowych miejsc pracy. Ale pod tym względem przez ostatnie lata nic nie ruszyło. Owszem, powstawały na terenie PPP-T  firmy spedycyjne, ale niewielkie, zatrudniające po kilka, kilkanaście osób. Dlatego konieczne jest podjęcie konkretnych kroków. Obecny prezydent Nowakowski obiecywał nam wiele rzeczy, wyjeżdżał na międzynarodowe targi gospodarcze, m.in. do Chin czy Holandii. Mieliśmy nadzieję, że zaowocuje to nowymi kontaktami gospodarczymi i nowymi miejscami pracy. Nic takiego, niestety, nie nastąpiło.

Z pewnością to były atrakcyjne dla ich uczestników wycieczki…
Zapewne ma pan rację, bo żaden nowy pracodawca nie podjął niestety decyzji, aby otworzyć działalność gospodarczą w Płocku. Może pan prezydent nie potrafił zachęcić nowych inwestorów, a może sam nie jest przekonany do tego, że nasze miasto jest dobrym miejscem na biznes?

Jakie działania w tym kierunku powinny być wówczas podjęte, np. gdyby Pani była prezydentem Płocka co Pani by wówczas zrobiła?
Przede wszystkim dobra współpraca na rzecz rozwoju Płocka  i tworzenie jak najlepszych warunków dla przedsiębiorców. Mówiąc o współpracy myślę też o dużych firmach. Mamy zlokalizowany w Płocku duży zakład pracy - PKN Orlen, a także PERN, Case New Holland, Mostostal Płock i parę innych. Dobra współpraca może spowodować przyciągnięcie do Płocka inwestorów, którzy będą współpracować również z dużymi firmami. Więcej dobrze prosperujących firm, to choćby większe wpływy z podatków, które można przeznaczyć na poprawę jakości życia mieszkańców. Niestety dzisiaj bardziej opłaca im się inwestować w innych miastach w Polsce. To musi się zmienić.

Co miasto (ew. we współpracy z władzami samorządowymi województwa mazowieckiego) robi, by lepiej je skomunikować za pomocą dobrej jakości dróg - z resztą kraju?
Dużym problemem hamującym rozwój nowych podmiotów z innych rejonów Polski, które miałyby zainstalować się u nas, jest złe skomunikowanie Płocka z resztą kraju. Mieliśmy, co prawda, „swojego”, pochodzącego z naszego regionu, premiera, Waldemara Pawlaka. Mieliśmy marszałka Senatu, Adama Struzika, obecnego marszałka województwa mazowieckiego. Mieliśmy parlamentarzystów z Płocka, którzy szczycili się, że mają wpływy. Ale nigdy, na przestrzeni tych lat, nie pomyślano o budowie obwodnicy wokół miasta i drogi szybkiego ruchu, która miałaby połączyć nas z Warszawą. Dzieli nas od stolicy ok. 100 km, a obecna trasa Płock - Warszawa to gehenna dla kierowców, szczególnie w poniedziałki, kiedy przejazd nią trwa nawet trzy godziny. Wyremontowanie tej trasy na odcinkach leżących w granicach miasta niewiele pomoże, potrzebna byłaby współpraca wszystkich samorządów gmin czy powiatów, przez które ona przebiega, żeby wspólnie zawalczyć o dobrą komunikację z Warszawą. Nie widzę jednak chęci takiej współpracy. Brak nowoczesnej sieci drogowej odstrasza potencjalnych inwestorów. I nikt do tej pory nie podejmował zdecydowanych kroków, by cokolwiek w tym kierunku zrobić i spowodować, by droga szybkiego ruchu lub szybka kolej powstała. Od kilku kadencji marszałek Struzik mami nas obietnicami połączenia kolejowego Płock-Modlin. Niestety, jest to typowa „kiełbasa wyborcza”, która pojawia się w każdej kolejnej kampanii. Po wyborach temat znika na kolejne cztery lata. Gdyby nie fakt, że brak połączenia ze stolicą na początku XXI wieku jest sprawą dość dramatyczną dla mieszkańców Płocka, można by rozpatrywać ją w kategoriach ponurego żartu ze strony PSL, które najwyraźniej na tym postulacie postanowiło opierać każdą swoją kampanię wyborczą…

A gdy kampania minie znów temat będzie „zapomniany”...
Właśnie. Mieliśmy niedawno sesję Rady Miasta Płocka, zaproszono m.in. marszałka Struzika i chciano wywrzeć presję na radnych Płocka, by pisali apele do władz państwowych, aby wspierały go w pozyskiwaniu środków na rozwój lotniska w Modlinie. Tylko, że nikt przy tym nie wspominał o budowie kolei łączącej Płock z Modlinem, tylko o połączeniu Modlina z Warszawą! Czyli płockich radnych pan marszałek chciał wykorzystać do walki o interesy Warszawy czy Modlina, a może bardziej - gminy Nowy Dwór Mazowiecki. Zaiste, chytry plan, tylko że my chcemy przede wszystkim służyć mieszkańcom naszego miasta.

To o tyle dziwne, że - w związku z rządowymi planami budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego - przyszłość lotniska w Modlinie nie jest pewna ...
To jest tylko pozornie dziwne. Jeśli przeanalizujemy wnikliwie tę sytuację zobaczymy, że w ten sposób chciano nas wmanipulować w konflikt między udziałowcami spółki. Radni PSL, którzy byli inicjatorami tego apelu, zaprosili na naszą sesję nadzwyczajną tylko wygodnych dla nich przedstawicieli spółki kierującej lotniskiem w Modlinie, reprezentujących jedynie 35-procentową mniejszość udziałowców. Był burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego oraz marszałek Struzik. Natomiast nie zaproszono na tę sesję - o co zwróciliśmy się, jako radni PiS - udziałowców, mających większość w spółce, których reprezentanci chcieli się wypowiedzieć. Umowa o funkcjonowaniu portu lotniczego w Modlinie jest tak stworzona, że na wszelkie działania inwestycyjne muszą wyrazić jednogłośnie zgodę wszyscy udziałowcy.

Tak czy inaczej bezpośrednio z Płockiem nie ma to nic wspólnego...
Takie działania absolutnie nie służą naszemu miastu. Natomiast na ostatnią sesję Rady Miasta udało mi się zaprosić Marcela Klinowskiego, członka zespołu Doradczego Pełnomocnika Rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, by przedstawił przy tej okazji korzyści, jakie dawałoby Płockowi uruchomienie Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie. Okazało się, że inwestycja ta otwiera ogromne możliwości rozwoju naszego miasta, zarówno w kontekście linii kolejowej, łączącej Płock z Warszawą, Łodzią i Gdańskiem, jak i komunikacji drogowej, która będzie stanowiła drogę szybkiego ruchu. W ten sposób powstaną także zupełnie nowe możliwości komunikowania się Płocka z dużymi miastami w Polsce. Powinniśmy się więc skupić na planach rządu, bo na nie będą przede wszystkim generowane środki finansowe, a budowa CPK stanowi jeden z jego priorytetów. Zresztą, nawet koalicja rządząca obecnie w Płocku nie miała wobec tej inwestycji żadnych argumentów przeciw.

Dlaczego decyzja o zakupie miejskich autobusów hybrydowych w Płocku zapadła tak późno? Czy ich odbiór, planowany na jesień br., nie ma związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi, w których kandydatem PO na prezydenta Płocka jest obecny, urzędujący prezydent Andrzej Nowakowski?
Oczywiście, że można było pomyśleć o tym wcześniej. Tak, jak o wielu innych inwestycjach, których realizacja zamieniła teraz Płock w jeden wielki plac budowy. Miasto jest obecnie sparaliżowane komunikacyjnie, bo rozkopano równocześnie trzy ważne arterie drogowe. Tak się dzieje, gdy na rozwój miasta patrzy się z perspektywy wyborów, a nie z perspektywy potrzeb jego mieszkańców. Jak by tego było mało, równocześnie budowane są ścieżki rowerowe. Oczywiście to wspaniale, że płocczanie będą mogli poruszać się po mieście ekologicznym środkiem transportu, jakim jest rower, szkoda tylko, że budowa ścieżek w wykonaniu pana prezydenta jest tak mało ekologiczna. Mieszkańcy zwracają bowiem uwagę na to, że nagminnie wycinane są w mieście drzewa! Tymczasem i bez tej wycinki znajdujemy się na szarym końcu najbardziej zazielenionych miast w naszym kraju. Notabene złożyłam do władz miasta interpelację, chcąc się dowiedzieć, ile drzew wycięto, a ile w ich miejsce powstało nasadzeń. Wracając do pańskiego pytania: tak, potwierdzam, że wiele inwestycji opóźnianych jest specjalnie, po to, by właśnie po wakacjach, przed zbliżającymi się wyborami, dokonać uroczystego przecięcia wstęgi z udziałem aktualnych władz miasta. Tak, by mieszkańcy nie zapomnieli, że dana inwestycja została przeprowadzona przez obecnego prezydenta. Ale przecież trzeba przy tym patrzeć, skąd wzięły się na nią środki, że tak naprawdę wiele z nich zostało pozyskanych w obecnej unijnej perspektywie finansowej, przez obecny rząd PiS. I to dzięki jego staraniom można było zrealizować wiele inwestycji w kraju, w tym także w Płocku. Zadłużenie Płocka w 2018 roku sięga już 600 mln zł, tylko w tym roku zaplanowany został kredy w kwocie 100 mln, a dług w przeliczeniu na 1 mieszkańca przekroczył już 4.000 zł.

Czy władze miasta miały coś wspólnego z niedawnym tzw. czarnym protestem pod bramami PKN Orlen w związku z domniemaną awarią w tej firmie, która miała skutkować przedostaniem się do atmosfery zanieczyszczeń, przekraczających normy środowiskowe? Jaki ten protest odniósł skutek?
Protest, który pan wspomina, był z pewnością najwcześniej zorganizowaną konferencją prasową pana prezydenta w całej historii jego dwóch kadencji sprawowania władzy w mieście. Orlen jest największym pracodawcą w Płocku. Zatrudnia ponad 4 tys. osób, mieszkańców miasta oraz gmin ościennych. W blisko miliardowym budżecie miasta niemal ćwierć miliarda zł, a więc ¼ budżetu pochodzi z podatków, płaconych przez Orlen. To m.in. dzięki tym środkom prezydent Nowakowski może realizować w mieście inwestycje. Popatrzmy np. na Płock z lat 60., gdy dopiero zapadła decyzja o budowie Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych. Wówczas miasto liczyło ok. 40-50 tys. mieszkańców, dzięki fabryce rozrosło się niemal trzykrotnie. Przed 2015 r., gdy w kraju rządziła koalicja PO-PSL, prezydent Nowakowski nie występował przeciwko Orlenowi. Może się bał, a może miał świadomość, że jego partyjni koledzy nie liczyli się z tak małym graczem, jak prezydent 100-tysięcznego miasta? Za to bardzo się pan Nowakowski uaktywnił od 2016 r., gdy zaczął atakować firmę zamiast prowadzić z nią dialog. Już dziś widać, że podstawą jego kampanii wyborczej będą ataki na Orlen uzasadniane rzekomą troską o mieszkańców.  Trudno dopatrywać się logiki innej niż wyborcza, gdy z jednej strony pan prezydent wykpiwa wszelkie CSR-owe działania Orlenu dla mieszkańców Płocka, z drugiej zaś domaga się od koncernu dofinansowania budowy stadionu, placu zabaw, obwodnicy, remontów dróg itd.

Co zrobiłaby Pani dla miasta w pierwszej kolejności, gdyby została Pani wybrana na prezydenta Płocka?
Dla mnie najważniejsze jest stworzenie dobrych dróg, łączących Płock z innymi miastami. Musimy też przygotować takie warunki dla przedsiębiorców, żeby chcieli tu inwestować pieniądze i tworzyć nowe zakłady, które będą kolejną siłą napędową w rozwoju naszego miasta. Nie sposób pominąć również kwestii poprawy opieki zdrowotnej. Często nasi mieszkańcy muszą jeździć do szpitali w innych miastach, by skutecznie się leczyć. Narzekają, że w Płocku brakuje specjalistów w wielu dziedzinach medycyny. To zadanie także dla władz miasta, choćby dlatego, że szpital Św. Trójcy jest jego własnością (mamy ograniczone pole działania w drugim szpitalu - wojewódzkim, który podlega marszałkowi województwa).

Aby Płock mógł dynamicznie się rozwijać chciałabym doprowadzić do wybudowania w Płocku trzeciej przeprawy mostowej, która wyprowadziłaby transport substancji niebezpiecznych poza centrum miasta. O trzecim moście w Płocku mówi się już od dawna, niestety parę lat temu został on wykreślony ze strategii rozwoju miasta właśnie przez pana Nowakowskiego. Dziś, biorąc pod uwagę dobrą współpracę z rządem w związku z ogłoszeniem programu Mosty+, uważam, że mamy dużą szansę na budowę nowego mostu. Nie zapominam jednak także o tych mniejszych przedsięwzięciach: budowie uliczek osiedlowych - tam gdzie są jedynie gruntowe, często przy tym pozbawione kanalizacji, m.in. na Osiedlu Wyszogrodzka, które jest bardzo często zalewane przy większych opadach deszczu. Mamy, też jako radni PiS, wiele innych pomysłów. Będziemy się starali wcielać je w życie. Na przykład chcielibyśmy wprowadzić bezpłatną komunikację miejską w Płocku. Byłby to jeden z elementów, który pomógłby zahamować odpływ mieszkańców z miasta. Obserwujemy bowiem, że coraz mniej młodych ludzi w nim zostaje. Po wyjeździe na studia już tutaj nie wracają. Przez to Płock się starzeje i trudno jest mu się rozwijać. Bez młodych ludzi, z energią i pomysłami, którzy znaleźliby w mieście warunki do rozwoju zawodowego, przyjazny klimat do prowadzenia własnego biznesu i założenia rodziny – Płock będzie stopniowo tracił na znaczeniu. A zdecydowanie na to nie zasługuje.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie Dodatek Mazowiecki,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rzecznik MS dementuje informacje DGP

/ ms.gov.pl

  

Nie ma projektu nowelizacji prawa upadłościowego, o którym napisał dziś "Dziennik Gazeta Prawna". To tylko zbiór propozycji, mających zapobiec problemom osób, które dopiero w przyszłości zaciągną kredyty - podkreślił rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Jan Kanthak.

Jak podaje dzisiejsza "DGP" w artykule "Ziobro przerzuca ryzyko na banki", resort sprawiedliwości przygotowuje projekt nowelizacji prawa upadłościowego, zakładający duże odciążenie najgorzej radzących sobie kredytobiorców. W tym celu - jak podaje gazeta - ministerstwo sprawiedliwości przewiduje wprowadzenie koncepcji "klucze za dług", sądowe przewalutowanie i czasową obniżkę długu.

- Jedną z propozycji resoru ma być koncepcja +klucze za dług+. Gdy kredytobiorca nie będzie w stanie spłacać rat, uwolni się od reszty kredytu, oddając mieszkanie. Dziś nawet po pozbyciu się nieruchomości, do zapłaty zostają mu niekiedy setki tysięcy złotych. A to dlatego, że wartość lokalu jest niższa niż kwota zadłużenia - czytamy w artykule.

Nie ma projektu nowelizacji prawa upadłościowego, o której napisał dzisiaj DGP. To tylko zbiór propozycji mających zapobiec problemom osób, które dopiero w przyszłości zaciągną kredyty. Wynikają z konieczności dostosowania polskiego prawa do unijnej dyrektywy. W żaden sposób nie wpływają na aktualną sytuację banków

- napisał Kanthak w czwartek na Twitterze.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, odnosząc się do doniesień gazety, powiedział, że resort ma "pewne pomysły mające na celu wdrożenie dyrektywy europejskiej, która jest już w ostatniej fazie negocjacji".

Jak dodał, są to propozycje m.in. w sprawie wprowadzenia sprzeciwu wierzyciela hipotecznego, dotyczące kredytów zawieranych w przyszłości.

To co dzisiaj się pojawiło (w mediach) to są główne założenia dyrektywy. Pierwsze założenia, to kwestia sprzeciwu wierzyciela hipotecznego i dotyczy to zobowiązań zawieranych w przyszłości. Projekt nasz ujrzy światło dzienne, wtedy gdy dyrektywa UE zostanie uchwalona. Ważne jest też, aby nie wpływało to w żaden sposób na sytuacje banków

- podkreślił.

"DGP" podał, że ze strony Ministerstw Sprawiedliwości dla frankowiczów, których umowy już trwają, prezentem ma być układ konsumencki. - W toku postępowania upadłościowego sąd będzie mógł zdecydować o czasowym (do pięciu lat) obniżeniu rat. Sędzia będzie też uprawniony do przewalutowania kredytu - wskazuje "DGP".

Jak zaznaczono, dziś bez zgody banku o obniżce rat ani przewalutowaniu nie ma mowy. Według gazety, Ministerstwo Sprawiedliwości liczy, że nowe przepisy zachęcą instytucje finansowe do negocjowania z kredytobiorcami.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl