CBA kontroluje budowę szpitala

/ cba.gov.pl

  

Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi kontrolę decyzji o budowie szpitala w Poznaniu, na który – według śledczych – w dniu przetargu nie było zabezpieczonej całości pieniędzy.

PAP dowiedziała się, że kontrola CBA dotyczy udzielania zamówień publicznych przez Poznański Ośrodek Specjalistycznych Usług Medycznych (POSUM). Agenci CBA badają stosowanie prawa przy zamówieniach z całego 2017 r. i pierwszych pięciu miesięcy 2018 r.

Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził PAP, że kontrola jest prowadzona.

Kontrola poznańskiej delegatury CBA jest w toku. Rozpoczęła się pod koniec czerwca, a więc zgodnie z ustawowymi wymogami może potrwać do końca września. Szef CBA ma prawo w szczególnie uzasadnionych przypadkach przedłużyć ją, ale nie dłużej niż o sześć miesięcy – przypomniał.

Rzecznik prasowa miasta Poznania Hanna Surma podkreśliła w rozmowie z PAP, że o kontrolę CBA zwróciło się miasto.

Kontrola przebiega w sposób płynny. Pracownicy CBA zwracają się do POSUM z prośbą o przedstawienie dokumentów. Wyznaczeni pracownicy POSUM przegotowują wymagane dokumenty i przekazują kontrolującym – mówiła.

Według informacji, które uzyskała PAP ze źródeł bliskich sprawy, kontrolujący funkcjonariusze CBA badają m.in. okoliczności zawarcia umowy na budowę dwóch nowych budynków POSUM. Miało w nich powstać - na zasadzie zaprojektuj i zbuduj - Poznańskie Centrum Opieki Senioralnej i Paliatywnej POSUM. Kontrolerzy sprawdzają umowę, którą zawarł ówczesny p.o. dyrektor Ośrodka, na kwotę o niemal 36 mln zł wyższą, niż wynosiła zaplanowana kwota wydatków. Według badających sprawę odbyło się to bez zgody Rady Społecznej ośrodka. W takim przypadku, gdy kwota zabezpieczonych środków wynosiła prawie 32 mln zł a umowa z wykonawcą miała wartość 67,9 mln zł dyrektor miał obowiązek unieważnienia przetargu - oceniają badający sprawę.

Dodatkowo dyrektor miał zawrzeć z wykonawcą tajne porozumienie zmieniające warunki umowy o wykonanie zamówienia publicznego. Ma z niego jednoznacznie wynikać, że POSUM nie dysponował wystarczającymi środkami na pokrycie całości budowy. Żeby wykonać inwestycję POSUM zaciągnął pożyczki. Dyrektor nie miał na nie zgody nadzorujących Ośrodek organów, nie miał też zabezpieczonych środków na spłatę tych zobowiązań.

Agenci CBA badają też umowy na usługi doradcze dla POSUM przy pozyskaniu unijnych dotacji, a wydatki na nie były zapisane w planach finansowych na 2017 i 18 r. Umowy miały - według informacji PAP - zostać zapisane w taki sposób, że wynagrodzenie miało składać się ze stałych kwot - od 14,5 tys. do 25 tys. zł oraz premii - łącznie niemal 1,5 mln zł. Umowy nie były też opiniowane przez Radę Społeczna Ośrodka.

Władze miasta w połowie kwietnia miały złożyć doniesienie do CBA na byłego p.o. dyrektora POSUM Piotra Nycza. Wcześniej - 3 kwietnia – podał się do dymisji. Kontrola miejskiego wydziału zdrowia wykazała, że dyrektor podpisał trzy umowy doradcze na pomoc w pozyskaniu środków unijnych, które były skrajnie niekorzystne dla miasta.

Miejscy kontrolerzy znaleźli też zapłaconą przez POSUM fakturę wystawioną przez wykonawcę nowej części POSUM - Centrum Medycyny Senioralnej i Paliatywnej za niewykonane prace.

Piotr Nycz pełnił obowiązki dyrektora POSUM od początku 2014 r. a planowane nowe Centrum Medycyny Senioralnej i Paliatywnej miało być - jak zapowiadał dziennikarzom - jednym z największych w Polsce centrów leczenia i opieki przeznaczonych dla starszych ludzi z oddziałami geriatrycznymi i rehabilitacyjnymi, poradniami specjalistycznymi oraz hostelem a także oddział porodowy.

W czwartek 16 sierpnia upłynął termin składania kandydatur w konkursie na nowego dyrektora Ośrodka. Obecnie kieruje nim p.o. dyrektor Sławomir Robert Richter, poprzednio dyrektor ds. administracyjnych.

Media pisały, że pozytywną decyzję o budowie nowego Centrum wydało Ministerstwa Zdrowia i władze miasta, które zabezpieczyły w budżecie środki na budowę ośrodka. Bardzo nisko miał ocenić wniosek dotyczący Centrum wielkopolski oddział NFZ. Inwestycja miała zakończyć się najpóźniej w pierwszym kwartale 2019 r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Obywatel GH”? Zrobili film o Hajdarowiczu „z innej strony”. I puścili na stronie „Rzeczpospolitej”

/ Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

"Rzeczpospolita" publikuje film dokumentalny o życiu Grzegorz Hajdarowicza. Tak, to ten sam - właściciel „Rzeczpospolitej". Żeby było zabawniej, w filmie przedstawiony zostaje jako człowiek, który w latach osiemdziesiątych walczył z systemem komunistycznym na ulicy, z kamieniami w ręku. A wszystko dzieje się pod znamiennym tytułem: "Obywatel GH. Grzegorz Hajdarowicz z innej strony”

Film „Obywatel GH. Grzegorz Hajdarowicz z innej strony” to prezentacja drogi życiowej krakowianina, zaangażowanego w młodości w KPN antykomunisty, który od kontestacji PRL szybko przeszedł do budowania polskiego kapitalizmu

- informują twórcy filmu, który dzisiaj ma swoją premierę na stronie internetowej poratlu wydawnictwa. 

Oto zapowiedź:

Wszyscy wiedzą, że Grzegorz Hajdarowicz jest właścicielem „Rzeczpospolitej". Niewiele osób jednak wie, że w latach osiemdziesiątych walczył z systemem komunistycznym na ulicy, z procą w ręku. Mało jest też w Polsce znana jego kariera jako producenta filmowego, a przecież za film „City Island” z hollywoodzkim gwiazdorem Andym Garcią dostał nagrodę publiczności na Tribeca Film Festival w Nowym Jorku. Takich wątków w jego życiorysie jest więcej. I temu właśnie służy ten film: pokazuje przedsiębiorcę od strony słabo w Polsce znanej

- tłumaczy Mikołaj Tocki, reżyser filmu i dyrektor ds. multimediów w Gremi Media.

Jedną z pierwszych decyzji Hajdarowicza po kupnie „Rzeczpospolitej” było zwolnienie Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego dziennika. Było to odebrane jako zapowiedź nowej polityki redakcyjnej pisma. [polecam:http://niezalezna.pl/87491-podejrzana-prywatyzacja-rzeczpospolita-pod-lupa-sledczych]

Odsunięcie Lisickiego miało być gwarancją, że w „Rz” nie będą się ukazywały teksty uderzające w Platformę Obywatelską. Paweł Lisicki został naczelnym tygodnika „Uważam Rze”.

Gdy 30 października 2012 r. na łamach „Rz” miał się ukazać tekst Cezarego Gmyza o trotylu na wraku tupolewa, Grzegorz Hajdarowicz o 1:30 zadzwonił do  Pawła Grasia, a później obaj spotkali się przy śmietniku na ul. Wiejskiej. Rano artykuł wywołał polityczną burzę. Kolejne dni przyniosły nowe odsłony – Hajdarowicz publicznie skrytykował Cezarego Gmyza, a zarząd Presspubliki zatrudnił specjalnego pełnomocnika do spraw dziennikarskiej etyki. Okazał się nim Andrzej Sabatowski – znajomy Hajdarowicza z Krakowa. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: wirtualnemedia.pl, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl