Na spotkania z Patrykiem Jakim przychodzą TŁUMY! Dziś było podobnie

/ twitter.com/CezaryWasik

  

Kolejny dzień akcji "100iMyPodBlokiem" i kolejny spektakularny sukces. Patryk Jaki kolejny raz przyciągnął na spotkania tłumy warszawiaków. Przychodzą oni ze swoimi problemami, ale także udzielić wsparcia kandydatowi PiS na prezydenta stolicy.

Dziś Patryk Jaki udał się na Pragę Północ, gdzie ponownie spotkał się z mieszkańcami. Tradycją jest już duża frekwencja na spotkaniach z udziałem kandydata PiS na prezydenta stolicy.

Na Patryka Jakiego mieszkańcy Warszawy czekali nawet mimo późnych godzin wieczornych. Akcja "100iMyPodBlokiem" ma na razie bardzo dobrą passę i już jest komentowana, jako jedna z najlepszych akcji marketingowych w kampanii wyborczej w wyborach samorządowych.

Frekwencja na spotkaniach dopisuje, choć przychodzą także zwolennicy... "totalnej opozycji". Jednak jak informują internauci, działacze KOD nie mają łatwego życia na tych spotkaniach. Sympatycy Patryka Jakiego bronią swojego kandydata przed atakami "kodziarzy".

Najnowsze sondaże pokazują, że Patryk Jaki ma porównywalne poparcie do Rafała Trzaskowskiego, choć to kandydat PO był traktowany jako faworyt. Jaki powiedział dziennikarzom, że na spokojnie podchodzi do sondaży. "Pamiętam jeszcze całkiem niedawno sondaże, które pokazywały dwadzieścia kilka procent przewagi Rafała Trzaskowskiego" - dodał. "Struktura w Warszawie jest, jaka jest, dlatego bardzo spokojnie i pokornie będziemy chcieli pracować i przekonywać warszawiaków do tego, że na stulecie niepodległości Warszawa zasługuje na uczciwą władzę, dlatego, że jest stolicą Polski. Dlatego nasze hasło będzie takie, że na stulecie niepodległości chcemy mieć uczciwą stolicę" - mówił.

Zdaniem Jakiego "Warszawa jest teraz zarządzana przez osoby, które przynoszą Warszawie wstyd na cały świat". "Po pierwsze bałagan śmieciowy, olbrzymi wstyd. Ponadto wszystkie stolice regionu, stolica Rumunii, Bułgarii, Czech, Węgier, wszystkie mają więcej kilometrów metra" - wymieniał. "Chcemy ambitnej Warszawy, która rozwija się na miarę swoich możliwości" - podkreślił.

Zgodnie z rozporządzeniem premiera Mateusza Morawieckiego wybory samorządowe odbędą się 21 października; druga tura wyborów bezpośrednich wójtów, burmistrzów, prezydentów miast - 4 listopada.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy ORP Orzeł odnajdzie się w pobliżu Szkocji?

Po włączeniu w skład brytyjskiej 2. Flotylli Okrętów Podwodnych ORP Orzeł otrzymał numer burtowy 85A.

  

W niedzielę z Gdyni wyruszyła piąta już wyprawa w poszukiwaniu wraku zaginionego w maju 1940 r. okrętu wojennego ORP „Orzeł”. Kilkuosobowa grupa chce przebadać ok. 600 km2 dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Szkocji. Rejs potrwa 14 dni.

Bardzo na to liczymy, że ta piąta ekspedycja będzie zarazem ostatnią, a następne wyprawy będą miały już tylko bardziej charakter inwentaryzacyjny.

– powiedział jeden z organizatorów wyprawy, Tomasz Stachura.

We wtorek rano w porcie Thyboron w Danii, poszukiwacze przesiądą się na trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka, dzięki wsparciu Instytutu Morskiego w Gdańsku, zostanie wyposażona w profesjonalne urządzenia poszukiwawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa (MBES), umożliwiająca badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m.

Od początku przychylamy się do hipotezy, że ORP Orzeł został zatopiony omyłkowo i przypadkowo przez brytyjski samolot. Naszym zdaniem właśnie „friendly fire" jest najbardziej prawdopodobną z ośmiu wersji zaginięcia okrętu. I ta hipoteza jest jak najbardziej do sprawdzenia. Bo są takie hipotezy, których w żaden sposób nie można dziś udowodnić, jak chociażby najechanie okrętu na minę.

– dodał Stachura.

Członkowie ekspedycji chcą przebadać około 600 km kw. dna morskiego na obszarze znajdującym się ok. 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth oraz 200 mil od wybrzeży Danii. Tam bowiem miał nastąpić atak przeprowadzony 3 czerwca 1940 r. przez brytyjską maszynę Lockheed Hudson. Pilot, w wyniku błędnej identyfikacji okrętu podwodnego, który został uznany za niemieckiego U-Boota, miał zrzucić na sojuszniczego Orła trzy 250-funtowe bomby, prawdopodobnie powodując jego zatopienie.

To już piąta wyprawa pod hasłem „Santi odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, będącej sponsorem przedsięwzięcia ). W trakcie trzech wypraw – w 2014, 2015 i 2017 r. – przeczesano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii Santi odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku Orła. Część z nich prowadziła Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie dotychczasowe wyprawy zakończyły się fiaskiem.

W środę w tygodniku GP ukaże się dodatek poświęcony polskiej marynarce. O walce Orła i innych okrętów pisze Tomasz Panfil. Z kolei o kształtowaniu się floty handlowej i turystycznej będzie można przeczytać w artykule Piotra Dmitrowicza.

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl