Gen. Richard J. Hayes: "Historia Polski i USA pokazuje to, co wspólne"

/ Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej

  

Udział amerykańskich żołnierzy w defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego to świadectwo współpracy żołnierzy i wspólnej historii – powiedział dowódca Gwardii Narodowej Illinois gen. dyw. Richard J. Hayes, który dziś odebrał odznaczenie od prezydenta RP Andrzeja Dudy.

"Historia Polski i Stanów Zjednoczonych pokazuje to, co wspólne; podobieństwa naszych konstytucji, nasze więzi trwające od stuleci" – powiedział Hayes. Podkreślił udział Polaków w amerykańskiej wojnie o niepodległość i obu wojnach światowych. Przypomniał, że w 1993 roku Gwardia Narodowa stanu Illinois nawiązała stałe partnerstwo w polskimi siłami zbrojnymi; a polscy żołnierze i gwardziści służyli razem w Iraku i Afganistanie.

Zwrócił uwagę, że powietrzną część defilady zamknie przelot latającej cysterny KC-135 ze 126. Air Refuelling Wing (Skrzydła Tankowców Powietrznych) Gwardii Narodowej Illinois, której lotnicy ćwiczą z polskimi załogami F-16.

Gen. Hayes został w środę odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi RP. Odznaczenie nadano za wybitne zasługi w rozwijaniu polsko-amerykańskiej współpracy wojskowej.

Swoją służbę wojskową gen. Hayes rozpoczynał jako gwardzista, zanim wstąpił do wojska pracował jako inżynier w branży budowalnej. Po kilkunastu latach służby jako gwardzista wstąpił w szeregi armii zawodowej. Oprócz dowodzenia Gwardią Narodową Illinois Hayes pełni również funkcję członka gabinetu gubernatora jako dyrektor departamentu spraw wojskowych tego stanu i jest głównym doradcą gubernatora ds. wojskowych.

Gwardia Narodowa Illinois współpracuje od lat z polskimi Wojskami Lądowymi i Siłami Powietrznymi, a ostatnio także z formowanymi jako odrębny rodzaj sił zbrojnych Wojskami Obrony Terytorialnej. Polacy służyli z gwardzistami z Illinois w Iraku i w Afganistanie, gdzie ta współpraca trwa do dziś. Żołnierze z bazy w Marseilles w Illinois wspierali polskich wojskowych specjalistów od likwidacji skażeń, którzy brali udział w zabezpieczaniu piłkarskich mistrzostw Euro 2012. Amerykanie doradzali przy transformacji polskich sił powietrznych, dzielili się rozwiązaniami w kwestii wsparcia dla weteranów i rodzin żołnierzy uczestniczących w misjach poza granicami państwa, przekazywali doświadczenia przy formowaniu WOT.

W kwietniu br., z okazji 25. rocznicy współpracy Gwardii Narodowej Illinois z Siłami Zbrojnymi RP postanowiono, że 15 sierpnia - Święto Wojska Polskiego - będzie w stanie Illinois dniem strategicznego partnerstwa z Polską.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy ORP Orzeł odnajdzie się w pobliżu Szkocji?

Po włączeniu w skład brytyjskiej 2. Flotylli Okrętów Podwodnych ORP Orzeł otrzymał numer burtowy 85A.

  

W niedzielę z Gdyni wyruszyła piąta już wyprawa w poszukiwaniu wraku zaginionego w maju 1940 r. okrętu wojennego ORP „Orzeł”. Kilkuosobowa grupa chce przebadać ok. 600 km2 dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Szkocji. Rejs potrwa 14 dni.

Bardzo na to liczymy, że ta piąta ekspedycja będzie zarazem ostatnią, a następne wyprawy będą miały już tylko bardziej charakter inwentaryzacyjny.

– powiedział jeden z organizatorów wyprawy, Tomasz Stachura.

We wtorek rano w porcie Thyboron w Danii, poszukiwacze przesiądą się na trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka, dzięki wsparciu Instytutu Morskiego w Gdańsku, zostanie wyposażona w profesjonalne urządzenia poszukiwawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa (MBES), umożliwiająca badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m.

Od początku przychylamy się do hipotezy, że ORP Orzeł został zatopiony omyłkowo i przypadkowo przez brytyjski samolot. Naszym zdaniem właśnie „friendly fire" jest najbardziej prawdopodobną z ośmiu wersji zaginięcia okrętu. I ta hipoteza jest jak najbardziej do sprawdzenia. Bo są takie hipotezy, których w żaden sposób nie można dziś udowodnić, jak chociażby najechanie okrętu na minę.

– dodał Stachura.

Członkowie ekspedycji chcą przebadać około 600 km kw. dna morskiego na obszarze znajdującym się ok. 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth oraz 200 mil od wybrzeży Danii. Tam bowiem miał nastąpić atak przeprowadzony 3 czerwca 1940 r. przez brytyjską maszynę Lockheed Hudson. Pilot, w wyniku błędnej identyfikacji okrętu podwodnego, który został uznany za niemieckiego U-Boota, miał zrzucić na sojuszniczego Orła trzy 250-funtowe bomby, prawdopodobnie powodując jego zatopienie.

To już piąta wyprawa pod hasłem „Santi odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, będącej sponsorem przedsięwzięcia ). W trakcie trzech wypraw – w 2014, 2015 i 2017 r. – przeczesano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii Santi odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku Orła. Część z nich prowadziła Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie dotychczasowe wyprawy zakończyły się fiaskiem.

W środę w tygodniku GP ukaże się dodatek poświęcony polskiej marynarce. O walce Orła i innych okrętów pisze Tomasz Panfil. Z kolei o kształtowaniu się floty handlowej i turystycznej będzie można przeczytać w artykule Piotra Dmitrowicza.

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl