„Konserwatyzm” francuski

  

Krótka informacja o możliwości wprowadzenia do francuskich szkół publicznych nauki hymnu i dyktand mówi więcej o współczesnej kondycji tego kraju niż wiele uczonych traktatów.

Wysoka Rada ds. Nauki zaleciła ministrowi edukacji przywrócenie w nowym roku szkolnym dyktand z języka francuskiego i naukę „Marsylianki”. Wymaganie od dzieci znajomości hymnu wydawałoby się rzeczą normalną. Nad Sekwaną to jednak rewolucja, choć może nawet bardziej kontrrewolucja. „Konserwatyści są zachwyceni” – pisze podobno prawicowy dziennik „Le Figaro”. Nauka „Marsylianki” jest obudowana jednak całym programem edukacji „moralnej i obywatelskiej”. W jej skład wchodzi już bardziej „postępowa” nauka „poszanowania innych”, „dzielenia wartości Republiki” i „budowy kultury obywatelskiej”.

Wspomniana Rada uznała, że w programie dla CE2 (odpowiednik polskiej trzeciej klasy) ma się znaleźć nauczanie pierwszych dwóch zwrotek „Marsylianki”, a w CM2 (klasa piąta) uczniowie mają jeszcze poznać podstawy wiedzy o funkcjonowaniu Zgromadzenia Narodowego i Senatu. Po latach upraszczania programów i odmóżdżania młodzieży przewrót niemal… kopernikański.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Z deszczu pod rynnę – historia nagrywania

  

Dwóch wysokich rangą urzędników rządu PO-PSL powiedziało mi, że w 2011 i 2012 r. w kuluarach ówczesnych resortów krążyła informacja, jakoby spotkania odbywane w niektórych budynkach rządowych były nagrywane.

Wieści te rozniosły się lotem błyskawicy, a poszczególne pomieszczenia zaczęły być masowo sprawdzane urządzeniami wykrywającymi podsłuchy. Nic jednak nie wykryto. Wówczas okazało się, że najprawdopodobniej chodzi o nagrania dokonywane w ramach ochrony najważniejszych osób w państwie przez ówczesne Biuro Ochrony Rządu. Doniesienia o rzekomym nagrywaniu okazały się tak „skuteczne”, że urzędnicy rządu PO-PSL w celu uniknięcia rejestracji rozmów zaczęli spotykać się na mieście. W prywatnych rozmowach polecano sobie rzekomo bezpiecznie miejsca do rozmów. Tak właśnie rządowe VIP-y trafiły z deszczu pod rynnę, czyli do restauracji Sowa i Przyjaciele. Ta historia, o ile okaże się prawdziwa, wskazuje, że nagrań najważniejszych ludzi PO-PSL może być bardzo dużo, a tylko część z nich to rozmowy zarejestrowane przez kelnerów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl