Rosyjski szpieg marznie w celi?

/ pixabay.com/Msporch/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Przebywająca w amerykańskim areszcie 29-letnia Rosjanka Maria Butina cierpi z powodu permanentnie niskiej temperatury w celi, w której jest przetrzymywana - podała Ambasada Federacji Rosyjskiej w Waszyngtonie. Rosjanka choruje na zapalenie stawów - zaznaczono.

Wczoraj grupa rosyjskich dyplomatów mogła dokonać inspekcji aresztu, w którym przebywa aresztowana w lipcu Rosjanka.

W oświadczeniu wydanym po wizycie dyplomaci zaznaczyli, że warunki przetrzymywania Butinej poprawiły się. Rosjanka uskarżała się wcześniej na złe traktowanie.

Może obecnie korzystać z siłowni. Posiłki stały się bardziej pożywne. Zezwolono jej na wizytę u stomatologa, który rozpoczął już leczenie

- podkreślono. Rosjance dokucza jednak niska temperatura i fakt, że nie jest wyprowadzana na świeże powietrze.

29-letnia Rosjanka, mieszkająca od kilku lat w Waszyngtonie, została aresztowana 16 lipca pod zarzutem działalności szpiegowskiej na rzecz Kremla. Przebywająca w USA na wizie studenckiej kobieta próbowała zinfiltrować amerykańskie organizacje polityczne. Sąd okręgowy w Waszyngtonie odrzucił jej wniosek o zwolnienie za kaucją.

17 lipca federalna wielka ława przysięgłych postawiła Butinę - założycielkę w USA stowarzyszenia Right to Bear Arms (ang. Prawo do noszenia broni) - w stan oskarżenia.

Zarzuty przeciw Marii Butinie, która zdaniem prokuratorów federalnych nawiązała bliskie kontakty z Paulem Ericsonem, członkiem Krajowego Związku Strzeleckiego i długoletnim działaczem konserwatywnym, wysunęli prokuratorzy zajmujący się sprawami bezpieczeństwa narodowego, a nie zespół dochodzeniowy specjalnego prokuratora Roberta Muellera, który bada związki sztabu wyborczego Donalda Trumpa z Kremlem.

Rosjanka, która przybyła do USA w związku ze studiami na Uniwersytecie Amerykańskim w Waszyngtonie, przebywała w Stanach Zjednoczonych na wizie studenckiej. Miała podejmować próby nawiązania bliskich kontaktów z politykami w USA za pośrednictwem Krajowego Związku Strzeleckiego (National Rifle Association), z którym blisko współpracowała.

W okresie kampanii poprzedzającej amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 r. Butina starała się - dzięki stworzeniu "poufnych kanałów łączności" - doprowadzić do spotkania pomiędzy prezydentem Rosji Władimirem Putinem a kandydatem do otrzymania nominacji GOP Donaldem Trumpem.

Władze amerykańskiego resortu sprawiedliwości ujawniły w poniedziałek, że w latach 2015-17 Rosjanka była prowadzona przez rosyjskiego funkcjonariusza rządowego wysokiej rangi, znajdującego się na liście rosyjskich oficjeli objętych sankcjami nałożonymi przez ministerstwo finansów USA.

Ten "wysokiej rangi przedstawiciel władz na Kremlu", zdaniem dziennika "New York Times", to Aleksander Torszyn, w przeszłości wiceszef banku centralnego Rosji. Zdaniem władz amerykańskich, ma on powiązania zarówno z władzami Rosji, jak i z rosyjskim światem przestępczym.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl