Wyborcza zrobi wszystko by bronić HGW? Takiej manipulacji dawno nie było. ZDJĘCIA I WIDEO

/ twitter.com/a_Brzozka

  

Patryk Jaki pokazał wczoraj, jak w rzeczywistości wygląda obiór nieczystości na jednym z osiedli na warszawskim Mokotowie. „Wyborcza” pojechała na ulicę Dolną. Rzekomo po ich interwencji śmieci usunięto. Jednak rzecznik Ministerstwa Środowiska Aleksander Brzózka opublikował w sieci zdjęcia, które przeczą narracji redakcji z Czerskiej.

Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta stolicy Patryk Jaki stwierdził wczoraj, że w Warszawie przez 12 lat nie było nowoczesnego zarządzania odpadami, brakuje nowoczesnych instalacji do ich przetwarzania, a miasto zaczęło "quasi monopolizować" rynek, co doprowadziło do problemów z odbiorem śmieci na Mokotowie. Pokazano jak wygląda sytuacja na jednym z osiedli.

CZYTAJ WIĘCEJ: Patryk Jaki: Jeżeli nie chcemy w stolicy takich widoków, musimy pogonić tę ekipę. O co poszło?

Wezwany do tablicy ratusz szybko zaczął się tłumaczyć.

Ewentualne opóźnienia w odbiorze śmieci na Mokotowie mogą wynikać ze zmiany od 1 sierpnia firmy zajmującej się wywozem; problem jest tymczasowy, odpady odbierane są też interwencyjnie, w weekend pojawi się 40 dodatkowych śmieciarek - przekonywała rzeczniczka stołecznego ratusza Agnieszka Kłąb.

W tej sprawie postanowiła – rzekomo – interweniować „Gazeta Wyborcza”. W jednym z tekstów dziennikarze pochwalili się:

„Przepełnione śmietniki przy ul. Dolnej. Odpady usunięto po naszej interwencji”

Rzecznik resortu środowiska pojechał na miejsce. Wziął nawet ze sobą wydanie stołecznej „Wyborczej”. Jak jest prawda? Zdjęcia mówią same za siebie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Władze Kambodży chcą ukarać... tłumacza. Zarzut to "szkalowanie kraju"

Premier Kambodży Hun Sen / CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=18234954

  

Kara do trzech lat więzienia grozi kambodżańskiemu tłumaczowi za udział w powstawaniu filmu dokumentalnego o handlu dziećmi - poinformowała żona mężczyzny. Władze w Phnom Penh zarzucają mu szkalowanie kraju poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji

47-letni Rath Rott Mony, który w zeszłym tygodniu próbował wyjechać wraz z rodziną przez Tajlandię do Holandii, na prośbę władz kambodżańskich został aresztowany w Bangkoku i odesłany do swego kraju. Tam umieszczono go w areszcie śledczym.

Mony współpracował jako tłumacz przy powstawaniu 30-minutowego filmu dokumentalnego pod tytułem "Moja mama mnie sprzedała: Kambodża, gdzie dziewictwo jest towarem". W październiku film został wyemitowany przez rosyjską telewizję RT (dawniej Russia Today).

Władze w Phnom Penh twierdzą, że Mony mówił występującym w filmie kobietom i dziewczynkom, co mają mówić, i w ten sposób przyczynił się do celowego rozpowszechniania fałszywych informacji.

W rządzonej autorytarnie Kambodży od ponad 30 lat twardą ręką władzę sprawuje premier Hun Sen, znany ze zdecydowanego rozprawiania się z opozycją.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl