37 lat temu powstał pierwszy komputer osobisty

/ pixabay.com/Pixies/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

12 sierpnia 1981 r. uznaje się za początek ery komputerów IBM PC - komputerów osobistych. Dzisiejsze komputery są miliony raz szybsze i wydajniejsze od swoich pierwowzorów. Ale nawet pojawienie się pierwszych PC oznaczało rewolucję – mówi dr Piotr Milczarski z Uniwersytetu Łódzkiego.

Pierwszy model komputera osobistego firma IBM przygotowała w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku, ale też jako odpowiedź na ogromny sukces firmy Apple i jej Macintosha.

Uznano tę datę za początek ery komputerów osobistych z prostej przyczyny – tak naprawdę pierwszy IBM PC był komputerem, który wyznaczył pewne standardy

- dodał dr Piotr Milczarski z Katedry Informatyki Wydziału Fizyki i Informatyki Stosowanej UŁ.

Do swoich komputerów osobistych IBM zamówiła w firmie Microsoft system operacyjny MS-DOS.

Microsoft wynegocjował, że będą mogli sprzedawać ten system operacyjny nie tylko IBM. Na rynku zaczęły pojawiać się klony komputera IBM PC, które stały się bardzo popularne; system operacyjny MS-DOS był bardzo tani i to również przyczyniło się do rewolucji rynku - dodał.

Przyniosło to olbrzymi sukces, ponieważ komputery PC były naprawdę niskobudżetowymi komputerami, które pozwalały uruchamiać aplikacje, głównie biurowe. Dodatkowo – co było ważne dla młodych ludzi – umożliwiały grę w gry komputerowe.

Dla mnie na owe czasy te gry miały jakby największy wydźwięk. Dzisiaj mnie gry nie dziwią, wtedy było to dla mnie przeskokiem z jednego na drugie tysiąclecie. To był taki skok milenijny - podkreślił dr Milczarski.

Pierwsze komputery IBM PC nie pozwalały użytkownikom na zbyt wiele - mała ilość pamięci RAM, taktowanie zegara ograniczało ich możliwości. Jednak rozbudowa komputerów nastąpiła bardzo szybko, wraz z rozwojem technologii – pojawiły się karty grafiki, nowe monitory czy takie urządzenia jak myszki czy joysticki do gier.

Dr Milczarski podkreślił, że dla niego najbardziej przełomową rozbudową komputera PC było powstanie laptopa. Później nastąpiła era smartfonów - osobistych komputerów, które nosimy w kieszeni, dzięki którym możemy notować, grać i komunikować się na różne sposoby. Innym ważnym elementem było powstanie i upowszechnienie się sieci Internet.

Powstanie komputera osobistego na początku lat 80. doprowadziło do rozwoju informatyzacji w firmach. Powstał ogromny rynek aplikacji m.in. księgowe, edytory tekstu, arkusze kalkulacyjne.

W mojej sferze naukowej mogłem wykorzystywać komputer do badań. Np. napisać program, który wyliczał, zliczał, tworzył symulacje procesów nie tylko fizycznych. W bankowości łącząc funkcje komputerów można było przenieść wszystko z systemu papierowego na elektroniczny - dodał ekspert.

Wyglądem pierwsze komputery osobiste nie różniły się aż tak bardzo od współczesnych komputerów biurowych. W budowie zewnętrznej najważniejszą różnicą były stacje dyskietek, bowiem pierwsze PC nie posiadały dysków wewnętrznych, tylko wszystko "ładowane" było poprzez dyskietki.

I jakbyśmy spojrzeli na komputer z tamtych czasów - i komputery, które obecnie są w biurach - to może poza tym, że dzisiaj mają wygląd tzw. wieży tower, to praktycznie większej różnicy w wyglądzie zewnętrznym nie ma - ocenił.

Komputery osobiste zmieniły się bardzo pod względem parametrów. Te obecne są miliony razy wydajniejsze i szybsze, od swoich poprzedników.

Dr Milczarski przypomniał, że jeśli chodzi o taktowanie procesora - pierwsze IBM PC miały 4,77 MHz, a natomiast dziś komputery osobiste mają ok. 3-5 GHz, tysiąc razy więcej. Najważniejszy postęp nastąpił w pamięci operacyjnej RAM - pierwsze PC miały 16 KB, dzisiaj standardowo jest to od 8 do 16 GB pamięci; milion razy więcej!

Biorąc pod uwagę, ile mieliśmy dostępnej pamięci, to wówczas było to 64 KB, a dzisiaj często mamy dyski terabajtowe, montowane seryjnie w naszych komputerach. To 16 mln razy więcej. Czyli dzisiejsze standardowe komputery są miliony razy wydajniejsze i szybsze niż te, które były produkowane 37 lat temu. Ale i tak to była rewolucja - dodał ekspert.

Jaka będzie przyszłość komputerów osobistych? Zdaniem eksperta kolejnym krokiem będą urządzenia komunikujące się z nami w naszym języku - będziemy do nich mówić, a one będą interpretować i wykonywać nasze polecenia. W niedalekiej przyszłości mogą być częścią nas, np. w postaci implantów, które przetworzą sygnał elektroniczny na biologiczny.

Być może będziemy mogli zrzucić do niego nasze wspomnienia, naszą pamięć. Filmy science fiction pokazują dosyć duże możliwości, choć oczywiście powstaje pytanie czy nauka dojdzie do czegoś takiego. Ale są już pewne badania i doświadczenia, więc sądzę, że za kilka lat część tych możliwości będzie zrealizowana - ocenił dr Piotr Milczarski.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl