To byłby megaskandal wśród adwokatów. Na wolność wyszedł, do zawodu (chyba) nie wróci

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Robert N., warszawski adwokat podejrzany w aferze reprywatyzacyjnej, opuścił areszt, ponieważ sąd zgodził się na kaucję. Czy przebywając na wolności, prawnik mógłby wrócić do zawodu i pojawiać się w sali rozpraw? O dziwo, taka możliwość istnieje, bo N. nadal jest adwokatem, choć zawieszonym przez korporację, ale w związku z pobytem w celi. Po pytaniach reportera „GPC” natychmiast zareagowała prokuratura.

Prokuratury w Warszawie i we Wrocławiu prowadzą liczne postępowania, w których podejrzanymi są prawnicy, biznesmeni, miejscy i ministerialni urzędnicy, a ich lista stale się wydłuża. Oczywiście, chodzi o dziką reprywatyzację w Warszawie.

W styczniu zeszłego roku zatrzymano adwokata Roberta N., przez niektórych nazywanego królem reprywatyzacji. Z komunikatu Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu wynikało, że mecenasowi postawiono zarzuty m.in. oszustwa przy reprywatyzacji działki na pl. Defilad i udzielenia korzyści majątkowej znacznej wartości (2,5 mln zł).

Robert N. trafił do aresztu i spędził w nim półtora roku. Ponieważ śledztwo trwa, sądzono, że pozostanie on za kratkami. Równocześnie pojawiły się spekulacje, że poszedł na współpracę z prokuraturą i zostanie potraktowany łagodniej.

Pomimo to informacja z zeszłego tygodnia była zaskoczeniem. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu – rozpatrując zażalenie na postanowienie o dalszym stosowaniu aresztu wobec m.in. Roberta N. – zgodził się na jego uchylenie, ale pod warunkiem wpłacenia sporej kaucji.

„Będzie mógł opuścić areszt, jeśli wpłaci 1 mln zł poręczenia majątkowego. Wówczas zostanie objęty dozorem policyjnym i będzie miał zakaz opuszczania kraju” – tłumaczył PAP sędzia Witold Franckiewicz. Podkreślał, że N. wykazuje „inną postawę procesową”. – Możliwe, że w przyszłości będzie mógł skorzystać z instytucji nadzwyczajnego złagodzenia kary – dodał.

Aluzja dość oczywista.

Pieniądze szybko wpłacono i prawnik wyszedł na wolność. Co najważniejsze, sędzia Franckiewicz nie wspomniał o zakazie wykonywania zawodu lub zawieszeniu.

Sprawdziliśmy wczoraj wykaz warszawskich adwokatów: Robert N. wciąż w nim figuruje, choć w rubryce „niewykonujący zawodu”.

- Został zawieszony przez nasz sąd dyscyplinarny w związku z tymczasowym aresztowaniem – wyjaśnia „GPC” mecenas Michał Fertak, rzecznik Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Skoro areszt uchylono, to czy Robert N. wróci do sali rozpraw jako adwokat? Byłoby to kuriozalne, ale taka możliwość istnieje.

- Mógłby złożyć wniosek o zgodę na powrót do zawodu i musiałby on zostać rozpoznany. Rzecznik dyscyplinarny mógłby jednak ponownie wnosić o zawieszenie Roberta N. z innego paragrafu – dodaje mecenas Fertak. – Chociażby z powodu naruszenia zasad etycznych.

Dlaczego sąd, który uchylił areszt, nie zajął się tą kwestią od razu? Nie udało się nam porozmawiać z sędzią Franckiewiczem.

Za to błyskawicznie na nasze pytanie zareagowała Prokuratura Regionalna we Wrocławiu.

– Jeszcze dzisiaj (w czwartek – red.) zostanie sporządzone postanowienie o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci zawieszenia w wykonywaniu zawodu – zapewnił „Codzienną” Piotr Kowalczyk, szef wrocławskiej prokuratury. – Robert N. jest podejrzany o popełnienie przestępstw związanych z wykonywaniem przez niego zawodu adwokata – podkreślił.

Dowiedzieliśmy się, że śledztwo z udziałem Roberta N. zbliża się do końca. Trwa sporządzanie aktu oskarżenia, ale będzie to bardzo obszerny dokument i do sądu wpłynie prawdopodobnie pod koniec września.

Tekst ukazał się w piątkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl