Na Ukrainie też nie chcą Aleksijewicz? Odwołano spotkanie z noblistką w Odessie

/ fot. YouTube

  

W związku z groźbami ze strony „nieznanych osób” w Odessie, na południu Ukrainy, odwołano spotkanie z białoruską laureatką literackiej Nagrody Nobla z 2015 roku Swietłaną Aleksijewicz – poinformowały w czwartek ukraińskie media.

Aleksijewicz miała wystąpić w odeskim Zielonym Teatrze dzień wcześniej. Kilka godzin przed spotkaniem nazwisko pisarki zostało wniesione do bazy danych ukraińskiego projektu internetowego Myrotworec (Rozjemca), w którym wolontariusze dokumentują przestępstwa popełnione przez wspieranych przez Moskwę bojowników w Donbasie oraz dane ich zwolenników.  Myrotworec miał zarzucić Białorusince obwinianie Ukraińców o udział w Holokauście. W czwartek jej nazwiska w bazie projektu nie było. Media piszą, że zostało ono usunięte. 

Dowiedziałam się o groźbach pod adresem organizatorów dzisiejszego spotkania i mnie samej, i o tym, że oskarża się mnie, jakobym obrażała Ukraińców. Jest to niemożliwe, gdyż moja matka była Ukrainką, urodziłam się na Ukrainie i zawsze odczuwałam w sobie ukraińską krew. Jednak ze względów bezpieczeństwa dzisiejszego spotkania nie będzie. Odwołamy je

 – powiedziała Aleksiejewicz. 

Według mediów groźby pod adresem noblistki przekazano telefonicznie i miały one dotyczyć wypowiedzi pisarki z 2016 roku w bibliotece publicznej w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn. Aleksijewicz powiedziała tam, że osoby kolaborujące na Białorusi w czasie drugiej wojny światowej z Niemcami pochodziły z Ukrainy, a najgorszy stosunek do Żydów mieli Polacy. 

Kolaboranci, którzy działali na terenie Białorusi, oni wszyscy byli z Ukrainy. Powiem więcej, nie tylko na Litwie i Łotwie niszczono Żydów, jeszcze zanim przyszli tam Niemcy. To miało miejsce również na Ukrainie. A najgorzej odnosili się do Żydów Polacy. Bywało, że księża wprost na kazaniach mówili: "Zabij Żyda"

– mówiła. 

W odpowiedzi polskie MSZ wydało oświadczenie: "Tego rodzaju stwierdzenia nie mają pokrycia w faktach i są wybitnie niesprawiedliwe oraz krzywdzące dla Narodu Polskiego. Podczas II wojny światowej karą wymierzaną przez okupacyjne władze niemieckie dla tysięcy Polaków, w tym wielu polskich bohaterskich duchownych ratujących Żydów, była kara śmierci". Głosy krytyki pojawiły się wówczas również m.in. ze strony ukraińskiego IPN.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Akcja "Ratusz Rafała" zbiera żniwo. Kolejna osoba o niejasnych powiązaniach w otoczeniu Trzaskowskiego

/ twitter.com/screenshot

  

Samorządowcy Prawa i Sprawiedliwości prezentują sylwetki „podejrzanych” osób w otoczeniu Rafała Trzaskowskiego, w ramach akcji "Ratusz Rafała". Dotychczas ujawnili dwie osoby, które w atmosferze skandalu były pozbawione swoich funkcji, a dziś znajdują się w bezpośrednim zapleczu Rafała Trzaskowskiego. Są to Jarosław Jóźwiak - który wyleciał z hukiem z ratusza i Lech Barycki -pozbawiony w atmosferze skandalu funkcji w gabinecie politycznym Ewy Kopacz. Dziś zaprezentowano kolejną osobę z otoczenia Trzaskowskiego, która ma wątpliwą przeszłość w relacjach z warszawskim ratuszem.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ale się tłumaczy! Akcja „Ratusz Rafała” wywołała lawinę

Kolejnym człowiekiem (o niejasnych powiązaniach) z otoczenia kandydata Koalicji Obywatelskiej, jest zdaniem radnych PiS, Robert Faliszewski. 

Pełnił on funkcję radnego i w tym samym czasie był członkiem zarządu w klubie sportowym, karmionym miejskimi dotacjami i korzystającym z miejskiej infrastruktury.

Nawet "Gazeta Wyborcza" pisała o relacjach Faliszewskiego z warszawskim ratuszem:

Radni nie mogą prowadzić działalności na miejskim majątku, a taka sytuacja miała miejsce - orzekł sąd administracyjny. Chodzi o radnego z Ursusa, który zasiadał w zarządzie klubu sportowego, dotowanego przez dzielnicę. Spółka radnego dostawała zlecenia od klubu. Mimo to, pewnie dotrwa on do końca kadencji.

- alarmowała gazeta z Czerskiej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Samorządowcy prześwietlą otoczenie Trzaskowskiego. Na liście jest już radny, który wyleciał z gabinetu politycznego Ewy Kopacz

Jak widać podejrzane powiązania wspierających Trzaskowskiego działaczy totalnej opozycji nie robią na nim wrażenia. Gratulujemy dobrego samopoczucia, tylko co na to wyborcy..?

 

Źródło: niezalezna.pl, pap, twitter.com

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl