Dziś Kościół wspomina Edytę Stein - św. Teresę Benedyktę od Krzyża. 76 lat temu zginęła w komorze gazowej w Auschwitz

Edyta Stein - św. Teresa Benedykta od Krzyża / By Unknown - Cologne Carmel Archives, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=44858523

  

Ten, kto poszukuje prawdy, poszukuje Boga, bez względu na to, czy sobie z tego zdaje sprawę, czy nie. Była o tym przekonana Edith Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża. Żydówkę, filozofa, karmelitankę i męczennicę, jedną ze współpatronek Europy, Kościół katolicki wspomina w liturgii 9 sierpnia. Przed 76 laty, 9 sierpnia 1942 roku, Edyta Stein i jej siostra Rosa zostały zamordowane w komorze gazowej niemieckiego obozu zagłady Auschwitz.

- Była wielką córką narodu żydowskiego i wierzącą chrześcijanką pośród milionów niewinnie zamęczonych ludzi

 – mówił podczas jej beatyfikacji w 1987 roku Jan Paweł II. Papież podkreślił, że „jako Benedicta a Cruce (błogosławiona przez Krzyż) pragnęła wraz z Chrystusem nieść krzyż za zbawienie swego narodu, swego Kościoła, całego świata”.

Przez lata, również jako filozof i naukowiec, poszukiwała tylko poznania rozumowego. Kończąc szkołę podstawową w wieku 14 lat określiła się jako ateistka. Do nawrócenia doprowadziło ją bezkompromisowe poszukiwanie prawdy, spotkanie z gorliwie wierzącymi chrześcijanami oraz lektura dzieł św. Teresy z Avili.

Edith Stein urodziła się w październiku 1891 roku we Wrocławiu jako najmłodsze dziecko w wielodzietnej rodzinie żydowskiego kupca. We Wrocławiu, Getyndze i Fryburgu Bryzgowijskim studiowała filozofię, germanistykę, historię i psychologię. Doktoryzowała się w 1916 roku we Fryburgu u Edmunda Husserla, później była jego asystentką. Jej wnioski o habilitację nigdy nie zostały spełnione. Przyjaźniła się m.in. z Martinem Heideggerem oraz Romanem Ingardenem, wierzyła tylko rozumowi i uważała się za ateistkę.

Jej droga życiowa zmieniła się radykalnie latem 1921 roku, kiedy odwiedzała swoich przyjaciół. Gdy pewnego wieczoru pozostała w ich domu sama, w regale z książkami natknęła się przypadkiem na książkę św. Teresy z Avili. W swojej autobiografii wspominała później, że ta książka ją porwała, czytała ją przez całą noc. „Gdy zamknęłam tę książkę, powiedziałam sobie: to jest prawda!” – wyznała.

Po tej lekturze zdecydowała się przejść na katolicyzm i postanowiła się ochrzcić, a potem zostać karmelitanką, podobnie jak święta z Avili. Być może Edyta Stein odkryła podobieństwa między sobą i św. Teresą, gdyż także ta hiszpańska święta była rozdarta między światem świeckim i duchowym, a jako jedyne wyjście z kryzysu uznała nawrócenie i późniejsze wstąpienie do klasztoru.

Już następnego dnia Edith Stein kupiła katechizm. O swoim nawróceniu nie rozmawiała z nikim. Pewnego razu uczestniczyła po raz pierwszy w Mszy św. Po jej zakończeniu poszła do księdza i poprosiła, by ją ochrzcił. Ten jednak odmówił tłumacząc, że ludzie dorośli muszą się przez pewien czas przygotowywać do tego sakramentu. Ostatecznie Edith Stein przyjęła chrzest 1 stycznia 1922 roku i przyjęła imiona Teresa Jadwiga na pamiątkę św. Teresy z Avili oraz swojej matki chrzestnej Jadwigi. Tego samego dnia przyjęła pierwszą Komunię św. Miała wówczas 31 lat.

Dzięki swemu duchowemu przewodnikowi podjęła pracę w szkole prowadzonej przez siostry dominikanki w Spirze. W klasztorze pogłębiała swoje życie duchowe. Wiosną 1932 roku została docentem w Niemieckim Instytucie Pedagogicznym w Münster. Mieszkała w domu zakonnym, obiady jadała wspólnie ze studentami, co w owych czasach nie było czymś oczywistym.

Jednak historia świata dramatycznie się zmieniła w 1933 roku, gdy do władzy w Niemczech doszli narodowi nacjonaliści. Nowa ustawa nie pozwalała na to, aby nauczycielami oraz urzędnikami w urzędach publicznych były osoby pochodzenia niearyjskiego, zwłaszcza Żydzi. Edith Stein wcześnie zrozumiała, że prześladowania Żydów będą się nasilały i że będzie ograniczana wolność, a co za tym idzie – również jej praca w Münster. Pragnąc przyczynić się do ochrony ludności żydowskiej przed hitlerowskim terrorem w 1933 roku, chciała jechać do Rzymu, aby osobiście prosić papieża Piusa XI o ogłoszenie encykliki przeciwko prześladowaniu Żydów. Wprawdzie do podróży nie doszło, ale napisała do papieża list w tej sprawie.

Jesienią 1933 roku, w wieku 42 lat, wstąpiła do Karmelu w Kolonii, 15 kwietnia 1934 otrzymała szaty zakonne i przybrała imię zakonne Teresia Benedicta a Cruce – siostry Teresy Benedykty od Krzyża. W 1938 roku złożyła śluby wieczyste.

Kiedy 10 listopada 1938 roku, podczas tzw. „nocy kryształowej” Niemcy palili synagogi, domy i sklepy żydowskie, Edith Stein jako katoliczka i zakonnica była świadoma swego żydowskiego pochodzenia, o którym także było powszechnie wiadomo. Dlatego obawiała się, że może to przynieść kłopoty również dla Karmelu w Kolonii. Zamierzała przenieść się do Karmelu w Betlejem, jednak jej wyjazd okazał się niemożliwy. W noc sylwestrową 1938 roku wyjechała do Karmelu w Echt w Holandii, gdzie spędziła ponad trzy kolejne lata.

Jednak i tam nie mogła się czuć bezpieczna, gdyż hitlerowcy zajęli region i rozpoczęli prześladowania Żydów. Mimo protestów biskupów, 2 sierpnia 1942 roku hitlerowcy aresztowali wszystkie zakonnice i zakonników pochodzenia żydowskiego, również Edytę Stein i jej siostrę Różę, która kilka lat wcześniej również przeszła na katolicyzm i żyła w Karmelu w Echt.

Po krótkim pobycie w obozie przejściowym, transport został wysłany do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Wkrótce potem, 9 sierpnia 1942 roku, Edith Stein i jej siostra Róża zostały zamordowane w komorze gazowej.

Papież Jan Paweł II podczas wizyty w 1987 roku w Kolonii ogłosił Edith Stein błogosławioną, a kanonizował ją 11 października 1998 roku w Rzymie. W rok później, obok św. Brygidy Szwedzkiej i św. Katarzyny ze Sieny, została jedną ze współpatronek Europy. Ogłaszając to papież powiedział, że św. Teresa Benedykta od Krzyża jest “symbolem dramatów Europy bieżącego stulecia”.

Edyta Stein zostawiła po sobie wiele pism filozoficznych i duchowych. Najważniejsze z nich to “O zagadnieniu wczucia”, “Byt skończony i wieczny” oraz niedokończone dzieło “Wiedza krzyża”.

Dziś jest czczona jako wielka męczennica w wielu krajach świata, również w Niemczech. Jej imię noszą ulice, szkoły, fundacje mając w pamięci jej słowa, że „ten, kto się w pełni odda w ręce Pana, może mieć ufność, że kierował się słusznym wyborem”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Śląsk z Barylskim na ławce - tylko na remis

/ By Op - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=15939509

  

Do momentu czerwonej kartki dla Dorde Cotry to Śląsk był zespołem lepszym i przeważał. Grając w przewadze jednego zawodnika Korona zdołała doprowadzić do remisu, ale to było wszystko, co kibice zobaczyli w niedzielne mroźne popołudnie we Wrocławiu. Śląsk - Korona - 1:1.

Lepiej spotkanie rozpoczęli goście, którzy jako pierwsi zagrozili bramce rywali. Najpierw z dystansu strzelił Marcin Cebula, a kilka chwil później z pola karnego spudłował włoski Elia Soriano. Wrocławianie odpowiedzieli stałym fragmentem gry, po którym byli bliscy zdobycia gola. Po dośrodkowaniu Matthias Hamrol tak piąstkował, że piłka trafiła pod nogi Łotysza Igorsa Tarasovsa, który zdecydował się od razu na uderzenie i pomylił się o centymetry.

Od tego momentu obraz gry się zmienił. Gra się wyrównała i toczyła głównie w środkowej strefie. Sytuacji bramkowych było niewiele, ale za to nie brakowało walki i ostrych starć. Z czasem zaczęła zarysowywać się przewaga gospodarzy, którzy po przejęciu piłki potrafili szybciej wymienić kilka podań i przedostać się w pole karne przyjezdnych.

Po jednej z takich szybkich akcji Arkadiusz Piech zagrał na lewe skrzydło do Roberta Picha. Słowak odważnie wbiegł w pole karne i mocnym strzałem z lewej nogi pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi gości.

Gol sprawił, że kolejny raz sytuacja na boisku się zmieniła. Korona zaczęła grać agresywniej i gra przesunęła się bliżej pola karnego miejscowych. Kilka razy w polu karnym wrocławian zrobiło się gorąco, ale to oni zdobyli drugiego gola.

Po stałym fragmencie gry do siatki z bliska trafił Piech. Korona ustawiła już piłkę na środku boiska, ale sędzia wstrzymał wznowienie gry i pokazał, że nasłuchuje arbitrów odpowiadających za weryfikację wideo. Przerwa trwała dosyć długo i w końcu Paweł Raczkowski nie uznał gola, odgwizdując pozycję spaloną jednego z graczy Śląska.

Korona rzuciła się do ataku i jeszcze przed przerwą mogła doprowadzić do remisu. Po dośrodkowaniu z lewej strony głową strzelił Soriano, ale Jakuba Słowika uratowała poprzeczka.

Druga połowa rozpoczęła się od czerwonej kartki, którą ukarany został Cotra. Początkowo obrońca Śląska ujrzał żółtą kartką za atak łokciem na Mateja Pucko, ale po analizie VAR arbiter zmienił decyzję i usunął zawodnika gospodarzy z boiska.

Od tego momentu zarysowała się przewaga Korony, ale na boisku było więcej walki, fauli i przerw w grze niż sytuacji bramkowych. Kielczanie naciskali i już po 10 minutach gry w przewadze doprowadzili do remisu. Po rzucie wolnym w polu karnym Śląska piłka trafiła do Michaela Gardawskiego, który z bliska trafił do siatki.

Gol niewiele zmienił – Korona w przewadze nadal nacierała, a gospodarze odgryzali się kontratakami i stałymi fragmentami. Przyjezdni nie mieli jednak pomysłu na sforsowania dobrze dysponowanej defensywy Śląska. Poza strzałem Jakuba Żubrowskiego nie zmusili Słowika do wysiłku.

W doliczonym czasie gry zwycięskiego gola mógł za to zdobyć Śląsk. W zamieszaniu w polu karnym piłka odbiła się od Michała Chrapka i kiedy wydawało się, że wpadnie do siatki trafiła w poprzeczkę. To był ostatni ciekawy akcent w niedzielnym meczu, w którym gospodarzy poprowadził po raz pierwszy Paweł Barylski. Do końca rundy ten szkoleniowiec zastąpił zwolnionego Tadeusza Pawłowskiego.


Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Robert Pich (27), 1:1 Michael Gardawski (64-głową).

Żółta kartka – Śląsk Wrocław: Mateusz Radecki, Łukasz Broź, Michał Chrapek; Korona Kielce: Oliver Petrak, Ivan Marquez, Jakub Żubrowski, Elhadji Pape Diaw. Czerwona kartka – Śląsk Wrocław: Dorde Cotra (53-faul).

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 3 710.

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik – Łukasz Broź, Mariusz Pawelec, Wojciech Golla, Dorde Cotra – Robert Pich, Igors Tarasovs, Mateusz Radecki, Farshad Ahmadzadeh (70. Damian Gąska) – Arkadiusz Piech (80. Michał Chrapek), Marcin Robak.

Korona Kielce: Matthias Hamrol - Adnan Kovacevic, Elhadji Pape Diaw, Ivan Marquez (46. Ivan Jukic) - Marcin Cebula (81. Łukasz Kosakiewicz), Matej Pucko, Oliver Petrak (46. Maciej Górski), Jakub Żubrowski, Mateusz Możdżeń, Michael Gardawski - Elia Soriano.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl