Chopin i jego Europa - czas start!

/ fot. mat.pras.

Blisko 50 koncertów, ponad 240 utworów, 91 artystów, 18 zespołów składa się na program 14. Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Chopin i jego Europa, który w czwartek rozpoczyna się w Warszawie.

Tegoroczna edycja Festiwalu Chopin i jego Europa pt. "Niepodległa. Od Chopina do Paderewskiego" nawiązuje do obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Muzyka polska jest bohaterem festiwalu. Będziemy ją poznawać od XIX wieku po nasze stulecie

 - mówił w czwartek podczas konferencji w NIFC Stanisław Leszczyński, dyrektor artystyczny festiwalu.

W sposób oczywisty jest tu symbolem postać Ignacego Jana Paderewskiego i to zarówno w przestrzeni muzyki, jak i kultury i polityki. Publiczność festiwalowa usłyszy muzykę Paderewskiego w wielu znakomitych interpretacjach. Nazwisko i twórczość Paderewskiego nie tylko wpisują się w program Festiwalu, a wręcz nadają mu rys

 - podkreślił.

Festiwal - jak powiedział Leszczyński - stanowi szczególną okazję, aby przybliżyć utwory, które powstały w czasach, kiedy Polska była pod zaborami, a dzięki twórczości takich kompozytorów jak Noskowski, Dobrzyński, Karłowicz, Różycki, Chopin i Paderewski nie straciliśmy poczucia tożsamości narodowej ani wagi muzyki polskiej w kulturze europejskiej.

Omawiając program festiwalu Leszczyński zwrócił uwagę na wykonania takich utworów, jak m.in. Zygmunta Noskowskiego "Z życia narodu". Obrazy fantazyjne na tle Preludium A-dur (op. 28 nr 7 Chopina);, Kwintet smyczkowy F-dur op. 20 Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego z tematem Mazurka Dąbrowskiego. Mazurek stanowi też - jak dodał Leszczyński - temat przewodni Uwertury do opery "Der Pole und sein Kind" niemieckiego kompozytora Alberta Lortzinga, który chciał nią uczcić Polaków opłakujących upadek powstania listopadowego.

W koncercie inauguracyjnym - 9 sierpnia - publiczność usłyszy kompozycję Krzysztofa Pendereckiego napisaną w związku ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości.

Jest to Polonez na wielką orkiestrę symfoniczną, który kompozytor stworzył na zamówienie naszego festiwalu

 - powiedział Leszczyński.

Ja traktuję to też jako uświetnienie 85-lecie kompozytora

- zaznaczył.

Według dyr. festiwalu drugim jubilatem jest Claude Debussy.

Obecność jego twórczości na festiwalu jest do pewnego stopnia egzemplifikacją jednej z naszych głównych idei, czyli ukazywania wpływów na muzykę Chopina innych twórców europejskich i odkrywania stylu Chopina w muzyce innych kompozytorów. Trudno na przykład wyobrazić sobie wspaniałe Preludia Debussy'ego bez pierwowzoru chopinowskiego

 - wyjaśnił w rozmowie z PAP.

Podczas 23 dni festiwalu Chopin i jego Europa zaprezentowana będzie polska i zagraniczna kameralistyka oraz muzyka symfoniczna w znakomitych interpretacjach na instrumentach współczesnych i historycznych. Odbędą się premiery, np. 13 sierpnia prawykonanie utworu Agaty Zubiel "Fireworks" w wykonaniu European Union Youth Orchestra, którą poprowadzi Gianandrea Noseda. Kompozycja powstała na zamówienie Instytutu Adama Mickiewicza z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości 

Jako wyjątkowe wydarzenie festiwalu zapowiadana jest "Halka" Stanisława Moniuszki. 24 sierpnia o godz. 20 w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego czteroaktowa opera do libretta Włodzimierza Wolskiego zostanie po raz pierwszy wykonana na instrumentach historycznych, w autorskiej włoskiej wersji językowej. Orkiestrę Europa Galante poprowadzi Fabio Biondi.

Pierwsze wykonanie w Warszawie będzie też miała Symfonia C-dur "Roma" Georgesa Bizeta, którą ten znany twórca oper pisał ok. 11 lat, dokonując wielu poprawek i nigdy nie doprowadzając do wersji ostatecznej. Całość dzieła zabrzmiała po raz pierwszy już po śmierci kompozytora, w 1875 r. Inspiracją do skomponowania Symfonii "Roma” był pobyt kompozytora w Italii, na stypendium "Grand Prix de Rome". I tak powstał utwór symfoniczny, którego poszczególne części miały nawiązywać do różnych miast włoskich. W rezultacie powstała rzecz niezwykle interesująca, w której można usłyszeć nawiązania do Wagnera czy fragmenty o wyrazistej, "operowej" dramaturgii - opisują projekt organizatorzy festiwalu.

Wśród solistów tegorocznej edycji festiwalu są m.in.: Garrick Ohlsson, Dang Thai Son, Alexei Lubimov, Yulianna Avdeeva, Seong-Jin Cho, Kevin Kenner, Charles Richard-Hamelin, Nelson Goerner, Vadym Kholodenko, Tobias Koch, Gidon Kremer, Fabio Biondi i Haruma Sato.

Na scenie pojawią się takie zespoły jak m.in.: Bergen Philharmonic Orchestra, Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, Sinfonia Varsovia, Orkiestra Filharmonii Narodowej i Amadeus Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Agnieszki Duczmal. Koncerty odbywać się będą w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego oraz na Zamku Królewskim w Warszawie. Szczegółowy program festiwalu znajduje się na stronie www.chopin.nifc.pl 14. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Chopin i jego Europa. "Niepodległa. Od Chopina do Paderewskiego" trwać będzie do 31 sierpnia 2018 r

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl