Lotnisko w Radomiu zyska miliony pasażerów

/ By Rafał T - http://fotopolska.eu/633639,foto.html, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=42848498

  

Nawet 10 mln pasażerów rocznie może skorzystać z terminala pasażerskiego Portu Lotniczego w Radomiu po jego rozbudowie - wynika z zamówienia opublikowanego w Biuletynie Informacji Publicznej Przedsiębiorstwa Państwowego 'Porty Lotnicze". Całkowita powierzchnia budynku ma mieć ok. 30 000 m kw.

Na stronach internetowych BIP Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" (PPL) ukazało się ogłoszenie o zamówieniu publicznym. W związku z planowaną rozbudową Lotniska w Radomiu, zamawiający, czyli Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze", planuje przeprowadzenie czterech postępowań przetargowych.

Chodzi o: wykonanie projektu budowlanego wraz z Programem Funkcjonalno – Użytkowym (PFU) dróg kołowania oraz płyt postojowych; wykonanie projektu budowlanego wraz z Programem Funkcjonalno – Użytkowym towarzyszących obiektów kubaturowych, wykonanie projektu budowlanego wraz z Programem Funkcjonalno - Użytkowym w zakresie parkingów, dróg miejskich, miejsc postojowych i dworców oraz na wykonanie projektu budowlanego wraz z Programem Funkcjonalno – Użytkowym budowy terminala.

Jeśli chodzi o terminal pasażerski, zgodnie z ogłoszeniem ma on być jednokondygnacyjny o przepustowości rocznej co najmniej 3 mln pasażerów, przy założeniu obsługi głównie ruchu czarterowego o dużej sezonowości.

Budynek musi spełniać wszystkie niezbędne funkcje z zakresu obsługi pasażerów odlatujących i przylatujących, a także funkcje komercyjne, magazynowe, techniczne i w ograniczonym zakresie funkcje operacyjne, socjalne oraz biurowe. Wymaga się, aby projekt terminala uwzględniał m.in. wyposażenie w postaci około 30 stanowisk check-in, dziewięć ogólnodostępnych linii kontroli bezpieczeństwa, dziewięć poczekalni odlotowych oraz gate’ów, trzy karuzele bagażowe – czytamy w ogłoszeniu.

Powierzchnia całkowita budynku ma wynieść około 30 000 m kw.

Wykonawca projektu terminala musi opracować na dużym poziomie ogólności koncepcję dalszej modułowej rozbudowy strefy odlotów (checkin, sortownia bagażu, kontrola bezpieczeństwa, poczekalnie odlotowe) oraz przylotów (karuzele bagażowe, sortownia bagażu, kontrola dokumentów na przylotach), zapewniającej całkowitą przepustowość terminala na poziomie 10 milionów pasażerów rocznie – czytamy.

Jeśli chodzi o infrastrukturę dla samolotów, to nowe drogi kołowania mają łączyć płytę postojową oraz płytę odlodzeniową z drogą startową, w tym dwie drogi szybkiego zjazdu, o łącznej powierzchni około 130 000 m kw. Płyta postojowa ma mieć całkowitą powierzchnię około 50 000 m kw. i obejmować dziewięć nowych stanowisk postojowych dla samolotów kodu C (jak np. Boeing 737) oraz dwa stanowiska postojowe kodu E (np. dreamliner Boeinga).

Projekt budowlany zakłada wybudowanie m.in. parterowej hali utrzymania sprzętu lotniskowego, budynek wielokondygnacyjny dla służb lotniskowych oraz centrum zarządzania kryzysowego o funkcjach operacyjnych i socjalnych, budynek wielokondygnacyjny o funkcjach administracyjnych, wielokondygnacyjny budynek Lotniskowej Straży Pożarnej, wraz z garażem, a także m.in. plac manewrowy, parking strefy dostaw, parking dla personelu oraz gości.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl