Gdzie Platforma z tamtych lat?

W wysokie tony uderzył w ostatnich dniach Rafał Trzaskowski. Kandydat PO na prezydenta stolicy stwierdził, że najpilniejszą sprawą w Warszawie i w całej Polsce jest zatrzymanie niszczenia społeczeństwa oraz łamania praw obywatelskich, których dokonuje rząd PiS.

„Budowę autostrady można wstrzymać i wrócić do tego za kilka lat” – napisał. Trochę zaleciało królem Theodenem z drugiej części Władcy Pierścieni, który cofając się do Helmowego Jaru, przekonywał, że zasiewy można odnowić, a domy odbudować. Trudno dziś nie mieć wrażenia, że PO w wyborach samorządowych ma tylko jeden cel. Przetrwać. Zamyka się więc coraz częściej w twierdzy i przekonuje już przekonanych, dodając im odwagi oraz podtrzymując ducha. W Warszawie takie postępowanie może mieć sens. Tutaj nadal PO czuje się pewnie, więc może skutecznie straszyć i przekonywać, że jeśli wygra Patryk Jaki, to Saska Kępa zmieni nazwę na „Beata Kempa”. Mimo wszystko odwrót od zajmowania się infrastrukturą jest zaskakujący. Wszak nie kto inny jak Platforma w 2010 r. szła do wyborów z hasłem: „Nie róbmy polityki. Budujmy Polskę”. Może myślą, że w Warszawie już wszystko wybudowali?

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Pozostało dno dna

Od mniej więcej 15 lat działacze PZPN robią wszystko, aby piłka nożna nie była sportem powszechnym. Gdy współtworzyłem „Błyskawicę” Lucień w 1999 r., to koszty funkcjonowania amatorskiego klubu były minimalne. Wystarczyło mieć kilkunastu zapaleńców, stroje, jako takie boisko i już można się było bawić. Koszt meczu to w sumie około 200 zł, bo tyle brał jeden sędzia za pogwizdanie. Jak przyjeżdżał, do pomocy brał osoby z drużyny.

Po dwóch latach ktoś doszedł do wniosku, że jeden sędzia sobie nie poradzi. Wymyślono, że potrzeba trzech, co spowodowało potrojenie kosztów. W następnym sezonie PZPN stwierdził, że konieczny jest obserwator, który miałby kontrolować standardy. Kolejna stówka. Później doszły wymogi licencyjne. Przez lata „się ślizgaliśmy”, bo nasze boisko miało 98 metrów na 43 metry, co zdaniem PZPN było dyskwalifikujące. Innym problemem był też brak płotu oddzielającego kibicowskie ławki od boiska. Aby więc awansować o dwie klasy rozgrywkowe, trzeba było wybudować nowe boisko i trybunę z sektorem dla gości. Wśród wymogów licencyjnych pojawiło się też posiadania drużyn juniorów.

Potem się okazało, że Stefan Zbieg, który przez 10 lat nas trenował, nie może dalej tego robić, bo nie ma kierunkowego wykształcenia. Trzeba było zatrudnić osobę z papierem. I tak rok po roku. Nigdy tego nie liczyłem, ale dziś sądzę, że koszty funkcjonowania najmniejszej drużyny w strukturach PZPN-u wzrosły blisko 10-krotnie. Często zbyt dużo, aby się w to bawić. Piłka nożna przestała być sportem amatorów. W efekcie tej profesjonalizacji poziom polskiej ligi jest taki, że mistrz naszego kraju zbiera baty u siebie od mistrza Luksemburga. Pewnie rozwiązaniem jest dalsza profesjonalizacja.

Na dziś jednak największym piłkarskim wydarzeniem w Polsce tego roku wydaje się być mecz „Dno dna” pomiędzy drużyną „Ulubionej” a „Kartofliskami”. To jest prawdziwa piłka. 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl