Kolejne już malowidła z XVI wieku, odkryto w kościele w Bestwinie

Malowidła w kościele w Bestwinie / Ks. Szymon Tracz/Diecezja Bielsko-Żywiecka

  

Konserwatorzy od dwóch lat restaurują wnętrze świątyni Wniebowzięcia NMP. Obecnie odsłonięto dwie monumentalne postacie. „To już kolejne odkrycie w tej świątyni w ostatnich dwóch latach” – podała diecezja bielsko-żywiecka. Ks. Szymon Tracz, odpowiadający w diecezji za konserwację architektury i sztuki sakralnej, przypomniał, że wiosną w zamurowanej blendzie na ścianie północnej odsłonięto XVI-wieczny wizerunek św. Katarzyny Aleksandryjskiej, a także św. Rycerza w mitrze książęcej i św. Biskupa w albie i kapie, z pastorałem w ręce. To najprawdopodobniej św. Wacław Czeski albo św. Florian, a także św. Stanisław ze Szczepanowa, biskup krakowski.

Obecnie z obu stron wnęki z przedstawieniem św. Katarzyny Aleksandryjskiej odkryto dwie kolejne monumentalne postacie. To biskup i książę.

W ten sposób w prezbiterium pod koniec XVI w. namalowano na ścianach dwóch biskupów i dwóch rycerzy, zatem można przypuszczać, że mamy tu do czynienia z wizerunkami św. Wojciecha, św. Stanisława ze Szczepanowa oraz św. Floriana i św. Wacława.

– powiedział ks. Tracz.

fot. ks. Szymon Tracz

Duchowny dodał, że ponad postaciami świętych w owalnych tondach artysta ukazał czterech ojców Kościoła – św. Augustyna, św. Grzegorza, św. Ambrożego i św. Hieronima.

fot. ks. Szymon Tracz

Równocześnie na wewnętrznej ścianie tęczowej od strony prezbiterium anonimowy malarz ukazał – odsłoniętą teraz – Matkę Boską z Dzieciątkiem, która przekazuje różaniec św. Dominikowi i św. Katarzynie Sieneńskiej. Oboje świętych identyfikują dominikańskie habity oraz postać psa przy nogach św. Dominika.

Odsłonięte malowidła zaskakują żywością kolorów oraz finezyjną ręką artysty. Dużym zaskoczeniem było odnalezienie zamurowanej wnęki w łuku tęczowym po lewej stronie świątyni.

Rzadko się zdarzało, aby w tak eksponowanym miejscu w wiejskich kościołach znajdowała się wnęka, która być może była przeznaczona dla prezentowania bliżej nieznanej figury.

– podkreślił ks. Szymon Tracz.

fot. ks. Szymon Tracz

Prace w bestwińskiej świątyni finansowane są z dotacji ministerstwa kultury, śląskiego konserwatora zabytków i ofiar parafian.

Parafia w Bestwinie powstała prawdopodobnie ok. 1100 r. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1326 r. Zawarta jest w dokumencie „Liber rationis decinae sexennalis” i znajduje się w Bibliotece Watykańskiej. Początkowo kościół był drewniany i w takiej formie przetrwał do XVI w. Ok. 1575 r. powstał budynek murowany. W 1632 r. otrzymał tytuł Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl