Rocznica rosyjskiej agresji i wzruszające słowa: "Lech Kaczyński rozumiał zagrożenie płynące dla Gruzji"

Śp. Lech Kaczyński / By hancellery of the President of the Republic of Poland - Official website of the President of Poland, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=31103672

  

Dziś w Muzeum Powstania Warszawskiego zorganizowana została konferencja związana z 10 rocznicą agresji Rosji na Gruzję z sierpnia 2008 roku. Wzruszające listy, przypominające zasługi prof. Lecha Kaczyńskiego, do uczestników uroczystości wystosowali prezydent Andrzej Duda i szef MSZ Jacek Czaputowicz.

"Agresja sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej na Gruzję w sierpniu 2008 r. była jednym z punktów zwrotnych najnowszych dziejów Europy. Dumę i nadzieję, którymi wypełniła serce Gruzinów Rewolucja Róż, zastąpiła gorycz i bezsilność w obliczu brutalnej przemocy oraz żałoba po zabitych żołnierzach i osobach cywilnych"

- napisał prezydent Duda w liście do uczestników konferencji.

Prezydent zaznaczył, że wojna w Gruzji oznaczała, iż w architekturze bezpieczeństwa europejskiego i światowego pojawiła się niepokojąca wyrwa. "Doniosłość tamtych tragicznych wydarzeń w pełni doceniał śp. prezydent Rzeczpospolitej Polskiej prof. Lech Kaczyński, który przybył do Tbilisi w towarzystwie prezydentów Ukrainy, Litwy, Estonii oraz premiera Łotwy" - podkreślił Duda.

Jak dodał "pamiętne przemówienie, które Lech Kaczyński wygłosił 12 sierpnia 2008 r. przed budynkiem gruzińskiego parlamentu było wyrazem jego osobistej odwagi oraz przenikliwego, dalekowzrocznego spojrzenia na sytuację geopolityczną Europy Środkowo-Wschodniej, a zarazem wpisało się ono w piękne i inspirujące dzieje przyjaźni polsko-gruzińskiej".

"Owe relacje naznaczone wzajemnym szacunkiem, sympatią i uznaniem opierają się na przywiązaniu do wspólnie wyznawanych wartości, odzwierciedlają też wspólnotę losów obu naszych narodów"

- napisał prezydent podkreślając, że i Polska, i Gruzja w tym roku obchodzą stulecie odzyskania niepodległości.

List do uczestników konferencji skierował także minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

"Gdy 10 lat temu rosyjskie czołgi zbliżały się do stolicy Gruzji prezydent Lech Kaczyński postanowił zebrać czworo liderów regionu i bez wahania zorganizował lot do Tbilisi. Lepiej niż ktokolwiek inny prezydent Kaczyński rozumiał zagrożenie płynące dla Gruzji z agresji Rosji, wiedział że konieczny jest natychmiastowy jednoznaczny sprzeciw wobec pogwałcenia przez Rosję norm prawa międzynarodowego, prawa do samostanowienia narodów oraz niezależności i integralności terytorialnej Gruzji"

- napisał szef MSZ. Jak zaznaczył, 10 lat później słowa, które prezydent Kaczyński wypowiedział 12 sierpnia 2008 r. w Tbilisi pozostają nadal aktualne.

Czaputowicz zacytował słowa Lecha Kaczyńskiego: "dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie a później może czas i na mój kraj, na Polskę". Szef MSZ zapewnił o wsparciu "jakie Polska udziela i będzie udzielać proeuropejskim i proatlantyckim ambicjom Gruzji i Gruzinów".

"Wasze miejsce jest w wielkiej rodzinie demokratycznych i europejskich państw. Czekamy na was. Uczynimy wszystko, co w naszej mocy, by wesprzeć was na tej drodze"

- zadeklarował szef polskiej dyplomacji.

Zobacz pamiętne przemówienie Lecha Kaczyńskiego sprzed 10 lat:

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl