Koniec cieplarni

Czasem wypada ruszyć cztery litery zza biurka i wybrać się w teren. Tak wydedukowaliśmy z redaktorem Liziniewiczem i na zaproszenie Klubowiczów „Gazety Polskiej” udaliśmy się do Wrześni. Przez długie godziny rozmawialiśmy z mieszkańcami i działaczami społecznymi o tym, co dzieje się pod glazurą propagandy, jaką od lat uprawiają tamtejsze lokalne władze.

Usłyszeliśmy o wszechmocy deweloperów, zblatowaniu części tamtejszych mediów z Urzędem Miasta i kontrowersjach, jak np. zarzuty kierowane przez wrześnian pod adresem burmistrza, że ten od lat obraca (z zyskiem) gruntami w mieście. Zobaczyliśmy na własne oczy takie cuda jak zbudowany za miliony złotych „punkt przesiadkowy”, który według złośliwych ma służyć nie do przesiadki, lecz jako parking dla powstającego na terenach dawnego „Tonsilu” centrum handlowego. Usłyszeliśmy historie o prywatnych drogach i kanalizacji, które – dzięki pieniądzom z UE – ciągnie się, wbrew planom, do działek należących do polityków i prywatnych przedsiębiorców. Ktoś powie:

– Takich historii jest pełno.

Owszem. Dlaczego jednak najbardziej niezadowolony z przyjazdu „Gazety Polskiej” do Wrześni okazał się lokalny poseł… Prawa i Sprawiedliwości? Podobno PiS nie ma nic do powiedzenia we wrzesińskiej polityce (jak twierdzą wspomniani złośliwi, dzieje się tak na własne życzenie PiS). A jednak to politycy tej partii apelowali do naszych Klubowiczów, by ci się z nami nie spotykali i nie opowiadali o sytuacji w mieście. „To może zaszkodzić” – mieli usłyszeć Klubowicze. Komu miałaby zaszkodzić nasza wizyta i opisanie elektryzujących wrześnian tematów? Czyżby „układowi zamkniętemu”, który nie sprowadza się jedynie do trzymających od lat Wrześnię polityków PO-PSL? Cóż, o cieplarnianych warunkach, w jakich wbrew deklaracjom o konieczności Dobrej Zmiany żyją niektórzy politycy prawicy, słyszymy od naszych Czytelników od dawna. Czas zacząć opisywać te warunki. Wybory samorządowe tuż-tuż. Będzie okazja na prawdziwą Dobrą Zmianę. 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Pozostało dno dna

Od mniej więcej 15 lat działacze PZPN robią wszystko, aby piłka nożna nie była sportem powszechnym. Gdy współtworzyłem „Błyskawicę” Lucień w 1999 r., to koszty funkcjonowania amatorskiego klubu były minimalne. Wystarczyło mieć kilkunastu zapaleńców, stroje, jako takie boisko i już można się było bawić. Koszt meczu to w sumie około 200 zł, bo tyle brał jeden sędzia za pogwizdanie. Jak przyjeżdżał, do pomocy brał osoby z drużyny.

Po dwóch latach ktoś doszedł do wniosku, że jeden sędzia sobie nie poradzi. Wymyślono, że potrzeba trzech, co spowodowało potrojenie kosztów. W następnym sezonie PZPN stwierdził, że konieczny jest obserwator, który miałby kontrolować standardy. Kolejna stówka. Później doszły wymogi licencyjne. Przez lata „się ślizgaliśmy”, bo nasze boisko miało 98 metrów na 43 metry, co zdaniem PZPN było dyskwalifikujące. Innym problemem był też brak płotu oddzielającego kibicowskie ławki od boiska. Aby więc awansować o dwie klasy rozgrywkowe, trzeba było wybudować nowe boisko i trybunę z sektorem dla gości. Wśród wymogów licencyjnych pojawiło się też posiadania drużyn juniorów.

Potem się okazało, że Stefan Zbieg, który przez 10 lat nas trenował, nie może dalej tego robić, bo nie ma kierunkowego wykształcenia. Trzeba było zatrudnić osobę z papierem. I tak rok po roku. Nigdy tego nie liczyłem, ale dziś sądzę, że koszty funkcjonowania najmniejszej drużyny w strukturach PZPN-u wzrosły blisko 10-krotnie. Często zbyt dużo, aby się w to bawić. Piłka nożna przestała być sportem amatorów. W efekcie tej profesjonalizacji poziom polskiej ligi jest taki, że mistrz naszego kraju zbiera baty u siebie od mistrza Luksemburga. Pewnie rozwiązaniem jest dalsza profesjonalizacja.

Na dziś jednak największym piłkarskim wydarzeniem w Polsce tego roku wydaje się być mecz „Dno dna” pomiędzy drużyną „Ulubionej” a „Kartofliskami”. To jest prawdziwa piłka. 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl