Koniec cieplarni

Czasem wypada ruszyć cztery litery zza biurka i wybrać się w teren. Tak wydedukowaliśmy z redaktorem Liziniewiczem i na zaproszenie Klubowiczów „Gazety Polskiej” udaliśmy się do Wrześni. Przez długie godziny rozmawialiśmy z mieszkańcami i działaczami społecznymi o tym, co dzieje się pod glazurą propagandy, jaką od lat uprawiają tamtejsze lokalne władze.

Usłyszeliśmy o wszechmocy deweloperów, zblatowaniu części tamtejszych mediów z Urzędem Miasta i kontrowersjach, jak np. zarzuty kierowane przez wrześnian pod adresem burmistrza, że ten od lat obraca (z zyskiem) gruntami w mieście. Zobaczyliśmy na własne oczy takie cuda jak zbudowany za miliony złotych „punkt przesiadkowy”, który według złośliwych ma służyć nie do przesiadki, lecz jako parking dla powstającego na terenach dawnego „Tonsilu” centrum handlowego. Usłyszeliśmy historie o prywatnych drogach i kanalizacji, które – dzięki pieniądzom z UE – ciągnie się, wbrew planom, do działek należących do polityków i prywatnych przedsiębiorców. Ktoś powie:

– Takich historii jest pełno.

Owszem. Dlaczego jednak najbardziej niezadowolony z przyjazdu „Gazety Polskiej” do Wrześni okazał się lokalny poseł… Prawa i Sprawiedliwości? Podobno PiS nie ma nic do powiedzenia we wrzesińskiej polityce (jak twierdzą wspomniani złośliwi, dzieje się tak na własne życzenie PiS). A jednak to politycy tej partii apelowali do naszych Klubowiczów, by ci się z nami nie spotykali i nie opowiadali o sytuacji w mieście. „To może zaszkodzić” – mieli usłyszeć Klubowicze. Komu miałaby zaszkodzić nasza wizyta i opisanie elektryzujących wrześnian tematów? Czyżby „układowi zamkniętemu”, który nie sprowadza się jedynie do trzymających od lat Wrześnię polityków PO-PSL? Cóż, o cieplarnianych warunkach, w jakich wbrew deklaracjom o konieczności Dobrej Zmiany żyją niektórzy politycy prawicy, słyszymy od naszych Czytelników od dawna. Czas zacząć opisywać te warunki. Wybory samorządowe tuż-tuż. Będzie okazja na prawdziwą Dobrą Zmianę. 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Geopolityka i doktryna

Polityczna w znacznym stopniu histeria patriarchatu moskiewskiego w sprawie autokefalii dla ukraińskich prawosławnych ma ciekawe skutki eklezjologiczne. I nie chodzi tylko o to, że została zerwana jedność eucharystyczna między patriarchatem Konstantynopola i Moskwy, choć i to ma znaczenie, ale także o zmiany doktrynalne.

Otóż tak się składa, że metropolita Hilarion właśnie oznajmił, że w związku z rozpoczęciem prac nad uniezależnieniem się ukraińskiej Cerkwi zmieniło się rozumienie prymatu Konstantynopola. A dokładniej to prymat (wprawdzie honorowy, ale jednak) znikł. „Stajemy obecnie przed nową cerkiewną rzeczywistością: nie mamy już jednego koordynującego centrum Cerkwi prawosławnej i musimy sobie z tego zdawać sprawę. Patriarchat Konstantynopola sam zlikwidował swoją rolę jako takie centrum” – oznajmił metropolita Hilarion. I tak geopolityka i polityka nie po raz pierwszy wkraczają do teologii i doktryny. Ciekawe też, że w tym samym czasie dwie wielkie rodziny chrześcijańskie, prawosławie i katolicyzm, wkraczają na drogę głębokich podziałów. W innych kwestiach, ale bardzo głębokich.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl