„Dlaczego inni mają walczyć, a ja mam stać z boku?”– pytał kolegów K. K. Baczyński

Krzysztof Kamil Baczyński

  

4 sierpnia 1944 roku poeta zginął na reducie „Ratusz-Pałac Blanka”. 14 stycznia 1949 r. UB przyszło do mieszkania matki, aby aresztować Baczyńskiego. Tego dnia wyłapywano wszystkich żołnierzy baonu „Zośka”, którzy przeżyli Powstanie i wojnę. Zatrzymanych akowców oskarżano o próbę zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego i skazano na wieloletnie więzienia.

Do batalionu „Zośka” Baczyński zgłosił się latem 1943 r. Jego dowódcą został Juliusz Deczkowski „Laudański”. W mieszkaniu Baczyńskich zrobiono skrytkę na broń, mapy, podręczniki wojskowe i prasę konspiracyjną. W październiku Krzysztof rozpoczął naukę strzelania w wygłuszonej materacami piwnicy domu na Wierzbnie. Skończył kurs podchorążówki „Agricoli”. Brał udział w wielu akcjach m.in. „Tłuszcz-Urle” – zamachu na pociąg niemiecki, podczas której był w grupie odwodowej, która obrzucała wykolejony pociąg granatami. Baczyński był astmatykiem, coraz częściej chorował. W lipcu 1944 r. Andrzej Romocki „Morro” zwolnił go z funkcji w kompanii drugiej z powodu „małej przydatności w warunkach polowych”. Poprosił, aby objął „nieoficjalne stanowisko szefa prasowego kompanii”. Baczyński odmówił i przeszedł do „Parasola”. Krzysztof mawiał często: „Dlaczego inni mają walczyć, a ja mam stać z boku?”.

Jego dowódca Juliusz Deczkowski twierdził, że Baczyński nie uważał poezji za swoje powołanie. Jego wielkim pragnieniem było zostać żołnierzem. Przed wybuchem Powstania nie mógł pojechać do matki pożegnać się. Napisał do niej, żeby się tym nie martwiła:

Pomyśl, że to wszystko są głupstwa wobec tego, co się dzieje z narodem, państwem, ze światem…

Wybuch Powstania Warszawskiego zaskoczył Baczyńskiego w rejonie Placu Teatralnego. Nie mogąc przedostać się na miejsce koncentracji macierzystej jednostki na Woli przyłączył się do oddziału złożonego z ochotników, którymi dowodził ppor. „Leszek” Lesław Kossowski.

Poeta zginął 4 sierpnia 1944 roku około godziny 16. Trafił go niemiecki snajper strzelający z gmachu Teatru Wielkiego. 1 września od odniesionych ran zmarła jego ukochana żona, Barbara.

28 grudnia 1946 r. rozpoczęły się ekshumacje na terenie Ratusza, ale rodzina w żadnym z wykopanych szczątków nie rozpoznała poety. 29 grudnia w nocy jego teściowej, Feliksie Drapczyńskiej, przyśnił się Krzysztof. Był w panterce, pochylił się nad nią i powiedział: „Mamo, ja leżę drugi od brzegu".

Na drugi dzień cała rodzina poszła do Ratusza. Otwarto „drugą z brzegu” trumnę, w okolicach szyi powstańca zobaczono dziwną grudkę ziemi, kiedy ją rozgnieciono ze środka wypadł medalik Baczyńskiego z pierwszej komunii, z jego inicjałami.

Pokolenie

(…) Nas nauczono. Nie ma litości.

Po nocach śni się brat, który zginął,

któremu oczy żywcem wykłuto,

któremu kości kijem złamano;

i drąży ciężko bolesne dłuto,

nadyma oczy jak bąble — krew.

 

Nas nauczono. Nie ma sumienia.

W jamach żyjemy strachem zaryci,

w grozie drążymy mroczne miłości,

własne posągi — źli troglodyci.

 

Nas nauczono. Nie ma miłości.

Jakże nam jeszcze uciekać w mrok

przed żaglem nozdrzy węszących nas,

przed siecią wzdętą kijów i rąk,

kiedy nie wrócą matki ni dzieci

w pustego serca rozpruty strąk.

 

Nas nauczono. Trzeba zapomnieć,

żeby nie umrzeć rojąc to wszystko.

Wstajemy nocą. Ciemno jest, ślisko.

Szukamy serca — bierzemy w rękę,

nasłuchujemy: wygaśnie męka,

ale zostanie kamień — tak — głaz.

 

I tak staniemy na wozach, czołgach,

na samolotach, na rumowisku,

gdzie po nas wąż się ciszy przeczołga,

gdzie zimny potop omyje nas,

nie wiedząc: stoi czy płynie czas.

Jak obce miasta z głębin kopane,

popielejące ludzkie pokłady

na wznak leżące, stojące wzwyż,

nie wiedząc, czy my karty iliady

rzeźbione ogniem w błyszczącym złocie,

czy nam postawią, z litości chociaż,

nad grobem krzyż.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ich krew uratowała komuś życie

Krwiodawstwo w Policji / lubuska.policja.gov.pl

  

Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Zielonej Górze wyróżniło nowosolskich policjantów medalem „Honorowego Dawcy Krwi – Zasłużonego dla Zdrowia Narodu”. Mundurowi regularnie oddawali krew by ratować życie innego człowieka. Uroczystość odbyła się w zielonogórskiej Palmiarni.

Nowosolscy policjanci chętnie dzielą się najcenniejszym darem życia – własną krwią. Wśród mundurowych wielu jest takich, którzy regularnie oddają krew, aby pomóc potrzebującym.

Przed nowosolską komendą co jakiś czas pojawia się mobilny punkt poboru krwi. Z inicjatywy Komendanta Powiatowego Policji w Nowej Soli - insp. Grzegorza Karpińskiego, Rejonowego Oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża w Nowej Soli oraz Policyjnego Klubu Honorowych Dawców Krwi policjanci, a także inni mieszkańcy powiatu, mogą systematycznie oddawać krew.

Chętni muszą wypełnić specjalny formularz, oddać odrobinę krwi do analizy, a następnie przejść badanie lekarskie. Po uzyskaniu akceptacji, można już oddać najcenniejszy dar dla potrzebujących, własną krew. Warto dodać, że ponad dwa lata temu, kiedy po raz pierwszy przed Komendą Powiatową Policji w Nowej Soli stanął autobus przeznaczony do poboru krwi, pojawił się pomysł, aby utworzyć Honorowy Klub Dawców Krwi, zrzeszający policjantów i innych mundurowych.

Policyjny Klub Honorowych Dawców Krwi obecnie liczy już kilkudziesięciu członków. Liczba policjantów deklarująca chęć niesienia pomocy stale rośnie. Nikogo nie trzeba przekonywać jak ważna i cenna jest krew w ratowaniu ludzkiego życia. We wtorek (16 października) Rejonowy Oddział Polskiego Czerwonego Krzyża w Zielonej Górze zaprosił przedstawicieli PKHDK z Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli na uroczystość z okazji „60-lecia Honorowego Krwiodawstwa Polskiego Czerwonego Krzyża”. Medal za wieloletnią aktywną działalność na rzecz rozwoju Ruchu Honorowego Krwiodawstwa Polskiego Czerwonego Krzyża odebrali przedstawiciele klubu: st. asp. Marek Kozak oraz asp. szt Marek Woźny. To zaszczytne wyróżnienie w imieniu Ministra Zdrowia wręczyła Pani Monika Fabisz–Kołodzińska Dyrektor RCKiK w Zielonej Górze podczas uroczystości, która odbyła się w zielonogórskiej Palmiarni.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl