Rosyjska gra wokół Smoleńska. Kto chciał prokremlowskiego eksperta przy wraku Tu-154

Zdjęcie satelitarne miejsca katastrofy smoleńskiej / GP

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zgodził się na przyjazd do Smoleńska polskich prokuratorów wraz z ekspertami i na oględziny szczątków Tu-154M - ogłosił portal wpolityce.pl. Przede wszystkim jednak po raz kolejny brutalnie zaatakował Antoniego Macierewicza za to, że jest "zwolennikiem ostrzejszego kursu wobec Rosji". Tymczasem cała sprawa związana z zaproszeniem do Smoleńska polskich prokuratorów wygląda na przemyślaną operację rosyjskich służb.

Czego dowiadujemy się z tekstu na wpolityce.pl?

Kluczowa informacja dotyczy przesłanego stronie polskiej pisma "zastępcy kierownika Wydziału Śledczo-Dochodzeniowego Do Szczególnie Ciężkich Przestępstw Przeciwko Osobom i Bezpieczeństwu Publicznemu Głównego Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej I.I. Zipunnikowa nr 201/355051-10 z dnia 16 marca 2018 roku". Zostało ono przesłane "w trybie odpowiedzi na zapytania Prokuratury Krajowej Polski o okazaniu pomocy prawnej z dnia 17 maja 2017 roku oraz 16 stycznia 2018 roku w sprawie karnej PK III 1 Ds.2016".

W piśmie, jak informuje portal, polska strona została poinformowana o możliwości przybycia polskich prokuratorów wraz z ekspertami. Zaproponowano także uzgodnienie terminu ich wizyty celem uczestnictwa w dodatkowych oględzinach agregatów, podzespołów i elementów konstrukcyjnych Tu-154M, który rozbił się w katastrofie 10 kwietnia 2010 r.

Tyle faktów. Drugą połowę swojego tekstu Marek Pyza poświęca na publicystyczną połajankę. Obiektem jego ataków nie są jednak Rosjanie, w których postawie - jak podkreśla z uznaniem - nastąpił "drobny przełom", lecz Antoni Macierewicz. Szef podkomisji smoleńskiej miał bowiem rzekomo nie aprobować propozycji "części członków Podkomisji, [która] od dawna deklarowała chęć pojechania do Smoleńska, choćby po to, by na własne oczy zobaczyć, co zostało z wraku TU-154M, zrobić zdjęcia elementów najbardziej interesujących z punktu widzenia prowadzonego badania". 

Jest to oczywiście informacja równie prawdziwa, jak ta, którą Marek Pyza podawał 8 marca 2018 r. - że "w ósmą rocznicę katastrofy smoleńskiej badająca ją podkomisja przy MON nie opublikuje żadnego raportu" (rzecz jasna, raport powstał i był nawet cytowany w międzynarodowych mediach). Podkreślmy: Antoni Macierewicz nigdy nie blokował pomysłów wyjazdu ekspertów podkomisji do Smoleńska - zwracała się ona do Rosjan z prośbą o możliwość dokonania w Smoleńsku rekonstrukcji wraku. Tyle że strona rosyjska odpowiedziała odmownie - z czego red. Pyza robi Macierewiczowi... kolejny zarzut. Bo - zdaniem Pyzy - rekonstrukcja to "słuszny postulat, ale bez szans powodzenia. Nie ma bowiem na czym opierać nadziei, że po ośmiu latach władze FR nagle zmieniłyby zdanie i zgodziłyby się przeprowadzić rekonstrukcję". 

Marek Pyza wytacza jeszcze jedno działo. Pisze:

Gdy Rosjanie – zgodnie z przewidywaniami – odmówili, podkomisja informując o tym stanowisku, wydała komunikat, który zakończyła tak mocno, jak się dało:

Stanowisko strony rosyjskiej potwierdza diagnozę zawartą w raporcie Rady Europy, porównującą działania Federacji Rosyjskiej do zachowań ZSRR w sprawie ludobójstwa katyńskiego i nazywa je wprost działaniami noszącymi znamiona prowokacji.

Pyza konkluduje: [...] mam poważne wątpliwości, czy instytucja państwa polskiego powinna w ten sposób odpowiadać na odmowne decyzje władz FR. 

Z całego tekstu Marek Pyza wykraja więc na końcu zgrabną tezę: Antoni Macierewicz jest wobec Rosjan agresywny, niegrzeczny i ich drażni (chcąc rekonstrukcji wraku i przywołując krytyczne wobec Moskwy stanowisko Rady Europy), toteż nic nie osiąga. Natomiast Prokuratura Krajowa wykazuje się - jak pisze Pyza - "mądrością, cierpliwością i sprytem", dlatego nieoczekiwanie zjednała sobie serca rosyjskich śledczych, którzy łaskawie pozwolą polskim śledczym na obejrzenie wraku (a dokładnie na "dodatkowe oględziny agregatów, podzespołów i elementów konstrukcyjnych Tu-154M"). 

Gdyby rzecz ograniczała się jedynie do kolejnej bajki o złym Antonim i dobrym Marku (Pasionku - zastępcy Prokuratora Generalnego, odpowiedzialnym za śledztwo smoleńskie), można by poironizować i o niej zapomnieć. Ale sprawa jest znacznie poważniejsza.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz datom. Prokuratura Krajowa - najpierw już w maju 2017 r., potem 16 stycznia 2018 r. - wysyła do Moskwy zapytania. Po czym niespodziewanie - akurat 16 marca 2018 r. - Rosjanie godzą się na przyjazd do Smoleńska polskich prokuratorów wraz z ekspertami. 

Tekst na portalu wpolityce.pl ukazał się dopiero 30 lipca. Rodzi się zasadnicze pytanie: Dlaczego prokuratura zwlekała aż cztery i pół miesiąca z pochwaleniem się - poprzez media - pozytywną decyzją Rosjan? 

Cofnijmy się teraz do marca 2018 r. 14 dnia tego miesiąca Prokuratura Krajowa - notabene za pośrednictwem portalu wpolityce.pl - ogłosiła nazwiska zagranicznych ekspertów mających współpracować z Prokuraturą Krajową ws. Smoleńska. Jednym z nich okazał się Theodore Postol - światowej sławy emerytowany profesor nauk ścisłych w Instytucie Technologicznym w Massachusetts. Portal wpolityce.pl pisał wówczas:

"Dziś możemy już ogłosić, że wielomiesięczne starania o pozyskanie najlepszych na świecie fachowców stają się faktem. Jak dowiedział się portal wPolityce.pl Prokuratura Krajowa gości światowych ekspertów zajmujących się badaniem katastrof lotniczych, którzy pomogą w ustaleniu przyczyn tragedii smoleńskiej. To elita naukowców i ludzi amerykańskich służb specjalnych". 

Dziś wiemy, że już dwa dni później - 16 marca 2018 r. - przychodzi do Warszawy pismo z Moskwy. Rosjanie nie zgadzają się na proponowaną przez podkomisję smoleńską Antoniego Macierewicza rekonstrukcję wraku, ale - ni z tego, ni z owego - przystają na przyjazd do Smoleńska przedstawicieli polskiej prokuratury i jej ekspertów, którzy mieliby dokonać "dodatkowych oględzin" wraku. Do Smoleńska pojechałby zatem prawdopodobnie przedstawiany jako światowej sławy specjalista amerykański - prof. Theodore Postol...

Tyle że w międzyczasie wybucha afera. Portal Niezalezna.pl dokładnie opisuje poglądy i powiązania Postola. Okazuje się, że ekspert prokuratury jest regularnym gościem i komentatorem Russia Today oraz Sputnika, i żyruje wszystkie istotne tezy kremlowskiej propagandy. Co więcej - "Gazeta Polska" ujawnia, że naukową asystentką Postola jest Syryjka Maram Susli - która na swoim wideoblogu głosi, że jedyne państwa wolne od imperialistów i Żydów to Korea Północna, Iran, Syria i Kuba, a z terroryzmem walczy tylko Władimir Putin. 

Czy w takiej sytuacji Prokuratura Krajowa mogła wówczas, zaraz po 16 marca 2018 r., ogłosić, że Rosjanie zgodzili się na przyjazd do Smoleńska jej ekspertów? Byłoby to medialne samobójstwo. O tym, że "amerykański fachowiec" Theodore Postol powtarza w swych "raportach" to, co wymyślono w budynku przy Placu Łubiańskim w Moskwie, pisały już wtedy bowiem niemal wszystkie polskie media. Dlatego poczekano 4,5 miesiąca - w końcu są wakacje, a o brodatym specjaliście od Smoleńska z Russia Today nikt już nie pamięta - i ogłoszono "sukces" prokuratury.

Marek Pyza wie zawsze dużo. Że nie będzie raportu technicznego (choć był), że Antoni Macierewicz nie chciał, by członkowie podkomisji oglądali w Rosji wrak tupolewa.

Ja niestety nie wiem. Nie wiem, jaką rolę w śledztwie smoleńskim odgrywał prof. Postol i na jakiej zasadzie przekazano mu poufne informacje dotyczące śledztwa smoleńskiego (mówił o tym inny zaproszony przez prokuraturę ekspert: Goong Chen). Nie wiem też, czy to przypadek, że zaraz po zebraniu przez Prokuraturę Krajową grupy międzynarodowych specjalistów - w tym Postola - Rosjanie nagle zgodzili się na wizytę prokuratorów w Smoleńsku.


 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

A ci dalej... jak nie ulica, to zagranica. Schetyna pojechał do Merkel. Po co? Wersji jest wiele

/ twitter.com/SchetynadlaPO

  

Szef Platformy Obywatelskiej udał się z wizytą do Berlina, gdzie spotkał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Spotkanie wywołało ogromne kontrowersje w Polsce, biorąc pod uwagę fakt, iż rozmowy miały oscylować wokół tematów, o których na szczeblu bilateralnym powinien dyskutować rząd i jego przedstawiciele, a nie "totalna opozycja". W sieci zawrzało.

Grzegorz Schetyna pojechał dziś do Niemiec, by spotkać się z kanclerz Angelą Merkel. Na Twitterze zamieścił informację, że rozmowy dotyczyły m.in. środków europejskich dla samorządów, Nord Stream 2 czy polityce Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Tematy wydają się bardziej poważne. Sęk jednak w tym, że Schetyna... niewiele znaczy w polskiej polityce, jego partia nie jest bowiem przy władzy. Jest za to jednym z liderów "totalnej opozycji", która nie raz ruszała ze skargami na własny kraj do Europy.

Internauci nie pozostawili na Schetynie suchej nitki, zastanawiając się, jakim cudem polityk Platformy Obywatelskiej prowadzi rozmowy na tak wysokim szczeblu i w czyim imieniu tam występuje.

Do sprawy spotkania Schetyny z Merkel odniósł się też dziś marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

 - Ciekaw jestem, bo pytali mnie właśnie przedstawiciele Konsultacyjnej Rady Polonijnej, czy będzie Grzegorz Schetyna rozmawiał o nauczaniu języka polskiego w Niemczech, czy będzie rozmawiał o mniejszości polskiej w Niemczech, czy będzie rozmawiał o naszych interesach, czy będzie rozmawiał o interesach PO?" - pytał marszałek Senatu. - Wolałbym i chciałbym, aby zawsze każdy polityk miał i z tyłu i z przodu głowy interes Polski - interes nas Polaków i Polek - dodał.

W swoim stylu spotkanie w Berlinie skomentował też poseł WiS Adam Andruszkiewicz. On nie ma wątpliwości co do tego, jaki był prawdziwy cel wizyty Schetyny w Berlinie.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl