Pielgrzymka dotarła przed tron Matki Ostrobramskiej

/ facebook.com

  

W dziesiątym dniu uczestnicy salezjańskiej pielgrzymki z Suwałk do Ostrej Bramy dotarli przed tron Matki Miłosierdzia w Wilnie. Po drodze zatrzymaliśmy się na wileńskiej Rossie, gdzie odmówiliśmy modlitwę w intencji żołnierzy walczących o niepodległość Polski. Przy grobie „Marka i Serce Syna” delegacja pielgrzymów złożyła okolicznościową wiązankę oraz znicze. Pielgrzymów na Rossach witała pielgrzymka autokarowa z Piły z ks. Dariuszem Presnalem SDB na czele.

Stamtąd droga wiodła już do Ostrej Bramy, gdzie dotarliśmy kilka minut o godz. 11.00. Poszczególne grupy oddały hołd Matce Najświętszej i rozpoczęła się Msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem ordynariusza diecezji ełckiej bpa Jerzego Mazura. Wśród koncelebransów znalazł się także biskup pomocniczy archidiecezji wileńskiej bp Arūnas Poniškaitis, który na początku eucharystii do pielgrzymów skierował słowa pozdrowienia w języku polskim. Na Mszę św. w Ostrej Bramie do pieszej pielgrzymki dołączyły się jeszcze cztery grupy: pielgrzymki autokarowe z Suwałk, Jeleniewa i Krasnopola, rowerowa z parafii pw. Matki Miłosierdzia w Suwałkach oraz uczestnicy rekolekcji dla Kręgów Domowego Kościoła, które odbywają się w tych dniach w Szumsku pod przewodnictwem ks. Krzysztofa Mulewskiego.

Okolicznościową homilię, wygłosił bp Jerzy Mazur, który odwołał się do doświadczenia pielgrzymowania w naszym życiu i duchowej opieki, jakiej doświadczamy ze strony Matki Bożej. Na koniec pielgrzymi podziękowali obu biskupom za wspólną modlitwę, natomiast organizatorom i służbom pielgrzymkowym swoją wdzięczność wyraził ks. Andrzej Wujek, prowincjał salezjanów inspektorii warszawskiej.

W tym miejscu chcieliśmy podziękować wszystkim czytelnikom, którzy wiernie towarzyszyli nam śledząc relacje z pielgrzymki na niezależnej.pl. Przed tron Maryi w Ostrej Bramie zanieśliśmy także Wasze intencje. Modliliśmy się również i za naszą ukochaną ojczyznę, która wciąż potrzebuje serc gorących patriotów, którzy troszczą się o jej teraźniejszość i przyszłość.

Pielgrzymi w większości pozostaną w Wilnie jeszcze dwa dni. To czas na zwiedzanie Wilna, miasta w którym Pan Bóg zechciał przypomnieć światu orędzie o swoim Miłosierdziu. Miasta wspaniałych kościołów, cmentarzy i śladów ważnych dla naszej historii wydarzeń. Dla chętnych zorganizowana została także wycieczka śladami Józefa Piłsudskiego na Wileńszczyźnie. Jutro wszyscy spotykam się na Mszy św. u o. Bazylianów o godz. 19.00.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy ORP Orzeł odnajdzie się w pobliżu Szkocji?

Po włączeniu w skład brytyjskiej 2. Flotylli Okrętów Podwodnych ORP Orzeł otrzymał numer burtowy 85A.

  

W niedzielę z Gdyni wyruszyła piąta już wyprawa w poszukiwaniu wraku zaginionego w maju 1940 r. okrętu wojennego ORP „Orzeł”. Kilkuosobowa grupa chce przebadać ok. 600 km2 dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Szkocji. Rejs potrwa 14 dni.

Bardzo na to liczymy, że ta piąta ekspedycja będzie zarazem ostatnią, a następne wyprawy będą miały już tylko bardziej charakter inwentaryzacyjny.

– powiedział jeden z organizatorów wyprawy, Tomasz Stachura.

We wtorek rano w porcie Thyboron w Danii, poszukiwacze przesiądą się na trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka, dzięki wsparciu Instytutu Morskiego w Gdańsku, zostanie wyposażona w profesjonalne urządzenia poszukiwawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa (MBES), umożliwiająca badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m.

Od początku przychylamy się do hipotezy, że ORP Orzeł został zatopiony omyłkowo i przypadkowo przez brytyjski samolot. Naszym zdaniem właśnie „friendly fire" jest najbardziej prawdopodobną z ośmiu wersji zaginięcia okrętu. I ta hipoteza jest jak najbardziej do sprawdzenia. Bo są takie hipotezy, których w żaden sposób nie można dziś udowodnić, jak chociażby najechanie okrętu na minę.

– dodał Stachura.

Członkowie ekspedycji chcą przebadać około 600 km kw. dna morskiego na obszarze znajdującym się ok. 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth oraz 200 mil od wybrzeży Danii. Tam bowiem miał nastąpić atak przeprowadzony 3 czerwca 1940 r. przez brytyjską maszynę Lockheed Hudson. Pilot, w wyniku błędnej identyfikacji okrętu podwodnego, który został uznany za niemieckiego U-Boota, miał zrzucić na sojuszniczego Orła trzy 250-funtowe bomby, prawdopodobnie powodując jego zatopienie.

To już piąta wyprawa pod hasłem „Santi odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, będącej sponsorem przedsięwzięcia ). W trakcie trzech wypraw – w 2014, 2015 i 2017 r. – przeczesano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii Santi odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku Orła. Część z nich prowadziła Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie dotychczasowe wyprawy zakończyły się fiaskiem.

W środę w tygodniku GP ukaże się dodatek poświęcony polskiej marynarce. O walce Orła i innych okrętów pisze Tomasz Panfil. Z kolei o kształtowaniu się floty handlowej i turystycznej będzie można przeczytać w artykule Piotra Dmitrowicza.

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl