Unieważniony wyrok ws. kłamstwa katyńskiego

/ By Photo : unknownUploaded by Andros64 - "Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów" with preface of Gen Władysław Anders 1946, many editions in Poland before 1994J. K. Zawodny (1971) Zum Beispiel Katyn, Munchen: Verlag Information und Wissen ISBN 83-70

  

Sąd Okręgowy w Szczecinie unieważnił wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego z 1948 r., który skazał na sześć lat więzienia osobę głoszącą prawdę o sowieckiej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską - podał IPN. Kontekstem tej sprawy jest długa historia kłamstwa katyńskiego.

O decyzji sądu, która zapadła na wniosek prokuratora Oddziałowej Komisji IPN w Szczecinie, Instytut poinformował dziś na swojej stronie internetowej. Sprawa dotyczy kłamstwa katyńskiego, czyli powszechnego w komunistycznej Polsce fałszywego przypisania hitlerowskim Niemcom winy za zbrodnię z 1940 r. na polskich obywatelach.

Sąd Okręgowy w Szczecinie stwierdził nieważność wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego, z dnia 5 kwietnia 1948 roku, skazującego Zygmunta Różalskiego, za czyny skierowane przeciwko jedności sojuszniczej Polski ze Związkiem Sowieckim. Czyny te polegały między innymi na wypowiedziach skazanego, który miał "ekskulpować (zwalniać z winy - red.) Niemców ze zbrodni ludobójstwa w Katyniu, twierdząc, że to nie ich dzieło"

- podał Instytut.

Za słowa prawdy o zbrodni katyńskiej oskarżony został skazany na sześć lat więzienia. Wyrok ten został później utrzymany w mocy przez Najwyższy Sąd Wojskowy w Warszawie. Obecne jego unieważnienie było możliwe po działaniach prokuratora Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie.

Pion śledczy IPN kieruje wnioski do sądów o unieważnienie wyroków z okresu PRL. Unieważnienia oznaczają nie tylko uniewinnienie danej osoby i zrzucenie z niej piętna przestępcy, ale również otwierają drogę do domagania się zadośćuczynienia i odszkodowań od Skarbu Państwa.

Sąd Okręgowy w Szczecinie w pełni podzielając argumentację prokuratora wyraźnie stwierdził, iż zachowania Zygmunta Różalskiego były działalnością na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego

- poinformował Instytut i cytując szczeciński sąd podał:

Karanie obywateli za słowa prawdy o tej sowieckiej zbrodni stanowi przykład sądowego ucisku komunistycznych sądów wobec społeczeństwa polskiego.

Do zbrodni katyńskiej, w wyniku której zamordowano ok. 22 tys. polskich obywateli, m.in. oficerów Wojska Polskiego, policjantów i osoby cywilne należące do elity II Rzeczypospolitej, doszło wiosną 1940 r. Z polecenia najwyższych władz Związku Sowieckiego, z Józefem Stalinem na czele, masowych zabójstw m.in. w Lesie Katyńskim, w Kalininie (obecnie Twer), Charkowie dokonali funkcjonariusze NKWD.

Historia kłamstwa katyńskiego jest niemal tak samo długa, jak historia zbrodni katyńskiej. Od chwili ujawnienia mordu przez Niemców w 1943 r. władze sowieckiej Rosji aż do 1990 r. konsekwentnie wypierały się odpowiedzialności za mord, obarczając nią III Rzeszę Niemiecką. W czasie wojny sprawa Katynia była poważnym problemem dla sojuszu Zachodu z ZSRS przeciwko Niemcom.

Ukrywanie prawdy o zbrodni katyńskiej wiązało się także z postępowaniem najwyższych władz PRL, które w tej sprawie były posłuszne Kremlowi. W Polsce nikt nie mógł publicznie mówić o tym, że zbrodni katyńskiej dokonali funkcjonariusze sowieckiej Rosji. Władze komunistyczne konsekwentnie wymazywały pamięć o wydarzeniach z wiosny 1940 r. Do 1975 r. hasło "Katyń" w encyklopediach czy innych pracach starano się całkowicie pomijać, bo jeszcze Władysław Gomułka uznał, że lepiej nie pisać nic, niż kłamać, natomiast od stycznia 1975 r. nakazywano podawać informację, że zbrodnia była dziełem Niemców.

Ostatecznie Związek Sowiecki przyznał się do mordu na polskich oficerach po 50 latach od jego popełnienia - 13 kwietnia 1990 r. W komunikacie rządowej agencji TASS oficjalnie potwierdzono, że polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani wiosną 1940 r. przez NKWD. Dwa lata później Rosja przekazała Polsce część archiwaliów obarczających odpowiedzialnością za zbrodnię katyńską przywódców ZSRS, w tym Józefa Stalina czy komisarza NKWD Ławrientija Berię.

Z kłamstwem katyńskim wiąże się także sprawa tzw. anty-Katynia. Po upadku komunizmu Rosjanie sformułowali fałszywe oskarżenie mówiące, że w obozach dla sowieckich jeńców wziętych do niewoli podczas wojny polsko-bolszewickiej pozbawiono życia dziesiątki tysięcy Rosjan. Propagandowa teza brzmiała: co prawda Stalin i jego najbliższe otoczenie ponoszą odpowiedzialność za zbrodnię katyńską, ale była ona swoistą odpowiedzią na przestępstwa dokonane na jeńcach rosyjskich w Polsce. Z upływem lat liczba jeńców, którzy ponieśli śmierć w Polsce rosła. Początkowo było to kilkanaście tysięcy, potem mówiono już o 50 tys., a nawet o 80 tys. żołnierzy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Macron chciał „ugasić pożar”, ale… Francuzom to nie wystarcza. Nie zamierzają odpuścić!

Protest "żółtych kamizelek" / By Obier - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=74483210

  

Prezydent Francji Emmanuel Macron ma poważny problem. Jego propozycje dotyczące zażegnania kryzysu, jaki związany jest z protestami "żółtych kamizelek", spotkały się z negatywnym odbiorem. Politycy zarzucają mu, że rzucił niezadowolonym Francuzom "garść okruchów". A to być może dopiero początek problemów...

Obserwatorzy zastanawiają się, czy te ustępstwa wystarczą do zażegnania trwającego od tygodni kryzysu. Wielu uczestników protestów wzywa do kolejnych manifestacji w Paryżu w sobotę.

Prezydent Francji ogłosił wczoraj postanowienia mające ugasić trwający od blisko miesiąca kryzys wywołany masowymi protestami ruchu „żółtych kamizelek”. Wśród postanowień znalazło się podniesienie zagwarantowanej płacy minimalnej (SMIC) o 100 euro miesięcznie od stycznia 2019 roku, cofnięcie wzrostu składki na ubezpieczenia społeczne dla emerytów otrzymujących poniżej 2000 euro miesięcznie oraz zwolnienie wynagrodzenia za godziny nadliczbowe ze składek i podatków. [polecam:https://niezalezna.pl/249612-protesty-spowolnia-francuska-gospodarke-to-jest-katastrofa-dla-handlu]

Macron powiedział również, że wprowadza „gospodarczy i socjalny stan wyjątkowy”, co większość komentatorów uznała za metaforę. Zapowiedział też zakrojone na szeroką skalę konsultacje obywatelskie w celu znalezienia odpowiedzi na bolączki Francuzów.

Niektórzy przedstawiciele „żółtych kamizelek”, proszeni przez prasę o reakcje zaraz po przemówieniu prezydenta, określali jego decyzje jako „pozytywny pierwszy krok” i „podstawę do rozpoczęcia rozmów”. Każdy z zabierających głos podkreślał jednak, że wypowiada się wyłącznie we własnym imieniu, i dodawał, że władze muszą dać o wiele więcej. [polecam:https://niezalezna.pl/249456-francuzi-moga-miec-powazne-problemy-minister-juz-liczy-jakie-straty-przyniosa-protesty]

Następnie ton komentarzy stawał się coraz ostrzejszy; uczestnicy blokad potępiali „maskaradę”, „sypanie piaskiem w oczy”, „teatralne efekty”, a nawet „prowokacje”, jakich dopatrywali się w wystąpieniu prezydenta. „Wielkie słowa i małe kroki” – streściła emerytka z grupy blokującej rondo na drodze w zachodniej Francji. Częste były wezwania do „piątego aktu”, czyli kolejnej sobotniej manifestacji w Paryżu.

Za „puste słowa” uznał wypowiedź Macrona przywódca partii Francja Nieujarzmiona. „Prezydent myślał, że rzucając miedziaki, uspokoi trwające powstanie obywatelskie” – powiedział Jean-Luc Melenchon. Przewodnicząca prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen wyraziła przekonanie, że prezydent nadal promuje dziką globalizację. [polecam:https://niezalezna.pl/249021-opozycja-chce-dymisji-francuskiego-rzadu]

Pierwszy sekretarz Partii Socjalistycznej Olivier Faure potępił prezydenta za to, że nie zmienił kursu. „Nieopodatkowane nadgodziny opłacane będą przez bezrobotnych i emerytów, którzy nie mogą z nich korzystać” - tłumaczył i zapowiedział wniesienie wniosku o wotum nieufności wobec rządu. Inni lewicowi działacze zarzucali Macronowi, że niewiele daje pracownikom i oszczędza najbogatszych.

„Emmanuel Macron zadowala się rzuceniem rozgniewanym Francuzom garstki okruchów”

– krytykował deputowany partii Republikanie Eric Ciotti.

Yannick Jadot, który ma stanąć na czele listy Zielonych w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ubolewał, że prezydent „nie przedstawił żadnej perspektywy sprawiedliwej transformacji ekologicznej i społecznej”.

Deklaracje Macrona nie zadowoliły związkowców. Philippe Martinez, przywódca CGT, największej z central związkowych, wyrzucał prezydentowi, że nie wspomniał o rewaloryzacji emerytur, minimum socjalnym, sytuacji młodzieży.

„Nic nie zrozumiał, a może i nie chce zrozumieć, na czym polega wyrażany przez Francuzów gniew”

– skwitował związkowiec.

Podliczając koszt ustępstw prezydenckich dla skarbu państwa, ekonomiści zapowiadają, że wprowadzenie tych zmian sprawi, że Francja przekroczy dopuszczalny przez Komisję Europejską deficyt budżetowy.

„To popuszczenie lejców musi być zaakceptowane przez Brukselę, gdyż jest konieczne dla przeprowadzenia reform rozpoczętych przez Macrona”

– mówił w radiu France Info jego były doradca Philippe Aghion. Inni obserwatorzy obawiają się jednak, że odejście od dyscypliny osłabi pozycję prezydenta Francji w Unii Europejskiej, przede wszystkim w relacjach z Berlinem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl