Co łączy GetBack z przebierańcami?

Działalność Radosława K., który za kilka milionów złotych obiecywał „załatwić” fundusz Abris, większościowego akcjonariusza spółki GetBack, jak w soczewce skupia patologie w służbach specjalnych.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że współpracował on m.in. z Centralnym Biurem Śledczym i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, odsprzedając zdobyte materiały za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jedna z hipotez mówi, że były prezes GetBacku Konrad K. korzystał z jego usług, by zebrać „haki” na rząd Mateusza Morawieckiego.

Nie dziwi więc, że nazwisko Radosława K. pojawia się także w kontekście gangu przebierańców, czyli fałszywych pracowników służb specjalnych. Nie tylko bardzo dobrze zna niektórych podejrzanych w tej aferze, ale też współpracował z hazardowym biznesmenem, który przez lata opłacał jednego z przebierańców. Koło się zamyka.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Pozostało dno dna

Od mniej więcej 15 lat działacze PZPN robią wszystko, aby piłka nożna nie była sportem powszechnym. Gdy współtworzyłem „Błyskawicę” Lucień w 1999 r., to koszty funkcjonowania amatorskiego klubu były minimalne. Wystarczyło mieć kilkunastu zapaleńców, stroje, jako takie boisko i już można się było bawić. Koszt meczu to w sumie około 200 zł, bo tyle brał jeden sędzia za pogwizdanie. Jak przyjeżdżał, do pomocy brał osoby z drużyny.

Po dwóch latach ktoś doszedł do wniosku, że jeden sędzia sobie nie poradzi. Wymyślono, że potrzeba trzech, co spowodowało potrojenie kosztów. W następnym sezonie PZPN stwierdził, że konieczny jest obserwator, który miałby kontrolować standardy. Kolejna stówka. Później doszły wymogi licencyjne. Przez lata „się ślizgaliśmy”, bo nasze boisko miało 98 metrów na 43 metry, co zdaniem PZPN było dyskwalifikujące. Innym problemem był też brak płotu oddzielającego kibicowskie ławki od boiska. Aby więc awansować o dwie klasy rozgrywkowe, trzeba było wybudować nowe boisko i trybunę z sektorem dla gości. Wśród wymogów licencyjnych pojawiło się też posiadania drużyn juniorów.

Potem się okazało, że Stefan Zbieg, który przez 10 lat nas trenował, nie może dalej tego robić, bo nie ma kierunkowego wykształcenia. Trzeba było zatrudnić osobę z papierem. I tak rok po roku. Nigdy tego nie liczyłem, ale dziś sądzę, że koszty funkcjonowania najmniejszej drużyny w strukturach PZPN-u wzrosły blisko 10-krotnie. Często zbyt dużo, aby się w to bawić. Piłka nożna przestała być sportem amatorów. W efekcie tej profesjonalizacji poziom polskiej ligi jest taki, że mistrz naszego kraju zbiera baty u siebie od mistrza Luksemburga. Pewnie rozwiązaniem jest dalsza profesjonalizacja.

Na dziś jednak największym piłkarskim wydarzeniem w Polsce tego roku wydaje się być mecz „Dno dna” pomiędzy drużyną „Ulubionej” a „Kartofliskami”. To jest prawdziwa piłka. 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl