Twarze pogardy dla państwa

Sejm jest w tych dniach świadkiem symbolicznych wizerunkowych manifestów postkomuny. Bez cienia zażenowania przechadzał się jego korytarzami i zasiadał w ławach poselskich oskarżony o poważne przestępstwa korupcyjne członek władz Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski.

Nie spotkał się z najmniejszym nawet gestem dystansu. A pokaz buty, chamstwa, nieskrywanej pogardy dla dochodzenia do prawdy przez sejmową komisję śledczą dał Jacek Rostowski, były minister finansów w rządzie Donalda Tuska. Pan Rostowski przyszedł na przesłuchanie z pełnomocnikiem, panem Chmajem, który wsławił się obroną interesów byłych esbekow, gdy wchodziła w życie ustawa odbierająca im wysokie emerytury. Gawłowski, Rostowski, broniący ich Chmaj to twarze i środowisko PO, jego elita. Dziś nie chce się wierzyć, że ci ludzie, dzięki wielkiemu kłamstwu systemu III RP, zajmowali jedne z najwyższych stanowisk w państwie. Teraz pokazują się w całej krasie – pogardy dla państwa prawa i przyzwoitości. W pewnym momencie poseł Małgorzata Wassermann powiedziała do jednego z nich: „Ja do polityki przyszłam dlatego, żebyście z niej na zawsze odeszli”. Świetnie panią poseł rozumiem – moja motywacja była identyczna.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Plan prezydenta

Wzmacnianie swojej siły jest cechą charakterystyczną dla każdego polityka i każdego ośrodka władzy. Nie ma wątpliwości, że prezydent też taki plan realizuje. Samo w sobie nie jest to gorszące. Pytanie jednak, czemu to służy i jakim jest robione kosztem. Weto prezydenta do ordynacji wyborczej w europarlamencie w takim planie się mieści.

System dwupartyjny niemal wykluczałby jego rolę w decyzjach dotyczących podziału władzy, a ordynacja nas przybliżała do tego systemu. Wobec braku zapisów, które wzmocniłyby rolę Andrzeja Dudy jako głowy państwa, pozostaje mu gra na faktyczne wzmocnienie na samej scenie politycznej. Bardzo silny PiS specjalnie nie potrzebuje prezydenta. Wynik wyborczy w granicach 50 proc. oznaczałby, że przełamie jego weta, a może i zmieni konstytucję. W interesie osobistym prezydenta jest PiS słabszy, który potrzebuje jego pomocy. Za taką pomoc płaci się wysoką cenę. Przekonał się o tym Antoni Macierewicz na własnej skórze.
Polska wychodzi z okresu postkomunizmu, a prywata może wielkie zmiany zablokować. Myśmy głosowali na prezydenta, bo o to poprosił nas Jarosław Kaczyński. Miał rację Andrzej Duda, że pozyskał też wyborców spoza PiS. Jednak Duda podobnie jak Lech Wałęsa coraz bardziej opiera się na tych spoza.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl