Automatyka domowa staje się inteligentna

/ geralt; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, Grupa Nice, światowy lider w dziedzinie automatyki dla domu nabył 100% udziałów Fibar Group S.A. – polskiego producenta systemu smart home FIBARO. Wartość sfinalizowanej transakcji opiewa na ćwierć miliarda złotych. FIBARO, o którym często pisaliśmy na łamach niniejszej rubryki, jest jednym z liderów rynku smart home - produkty poznańskiej firmy dostępne są na ponad 100 rynkach na całym świecie. System oferowany przez Fibar Group był pierwszym działającym w pełni bezprzewodowo, co zapewniło polskiemu rozwiązaniu rozgłos na całym świecie. Od 2010 r. jest stale rozwijany o nowe produkty i funkcje, co pozwala FIBARO cieszyć się pozycją innowatora rynku smart home i internetu rzeczy (Internet of Things – IoT).

Nice to międzynarodowa grupa z siedzibą we Włoszech zajmująca się automatyką domową oraz rozwiązaniami z dziedziny bezpieczeństwa dla domu. Firma oferuje szeroki wybór produktów z dziedziny zintegrowanej automatyki do bram, bram garażowych, rolet przeciwsłonecznych, systemów parkingowych i bezprzewodowych systemów alarmowych w budynkach mieszkalnych, komercyjnych i przemysłowych.
 
Nice sprzedaje swoje produkty w ponad 100 krajach przez 30 oddziałów i dziesiątki dystrybutorów. Produkty firmy powstają w 12 fabrykach.

- Transakcja, do której doszło w Warszawie to olbrzymia szansa na dalszy rozwój naszego systemu smart home oraz pozostałych rozwiązań IoT, nad którymi pracują działy R&D w Poznaniu i Zielonej Górze. Zdecydowaliśmy się na ofertę Nice, ponieważ poszukiwaliśmy inwestora, który nie tylko pozwoli marce FIBARO dalej rozwijać się w zaplanowanym przez nas kierunku, ale również zapewni nam środki na dalsze badania i sam skorzysta z naszego zaawansowanego technologicznie know-how. Wzbogaci to również portfolio produktów obu firm – tłumaczy Maciej Fiedler, CEO Fibar Group S.A.

Pozyskanie inwestora strategicznego w postaci Nice, pozwoli FIBARO na zaoferowanie jeszcze bardziej spójnego systemu smart home klientom. Dotychczas system współpracował z automatyką do bram garażowych, rolet itp. Dzięki połączeniu sił z włoskim producentem klienci docelowo otrzymają bardziej zintegrowane rozwiązania pozwalające na jeszcze łatwiejszą i wygodniejszą obsługę inteligentnego domu. Przykładowo poprzez integrację produktów Nice i FIBARO w przyszłości będzie można nadawać zdalny, automatyczny dostęp do garażu wybranym autom lokalizowanym przez GPS bądź po numerach rejestracyjnych. Odpowiada to również potrzebom rynkowym – klienci poszukują obecnie jak najbardziej kompleksowych i zintegrowanych rozwiązań z dziedziny automatyki domowej.
 
Dla FIBARO transakcja oznacza również powiększoną sieć dystrybucji produktów i olbrzymią inwestycję w działy R&D oraz moce produkcyjne. Transakcja opiewająca na 250 mln złotych to największa inwestycja w branży smart home i IoT dokonana przez grupę Nice.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, media.mslgroup.pl, fibaro.com

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl